W Galerii Sztuki Współczesnej oglądać można wystawę malarstwa Ernesta Zawady, który pokazał prace powstałe w latach 2007 – 2016.
Duże płótna pokryte jednolitą, tylko gdzie niegdzie niuansowaną barwą mają działać na odbiorcę czystą formą. Artysta swoje malarstwo nazywa abstrakcją i przyznaje, że[paywall] w twórczości, po doświadczeniach z portretem, pejzażem i martwą naturą, czyli sztuką przedstawiającą, skłania się coraz bardziej do minimalizmu, skupiając się na kolorze, który emanuje specyficzną energią.
– W moich obrazach emocjonalny dialog z odbiorcą odbywa się w ciszy. To podobna sytuacja do tej, kiedy dwoje ludzi spotyka się i wcale nie muszą rozmawiać, wystarczy, że są ze sobą – tłumaczy swoje malarstwo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Co jeszcze artyści wymyślicie by się wyróżnić od innych? Do kogo są kierowane te interpretacje dzieł? Oczywiście nie dla prostaków ale dla intelektualistów, którzy w zwykłych treblinkach do kombajnu widzą wielkie dzieła sztuki. I tak to wyobrażnia czyni wielkich artystów.
Wyjaśnijcie mi jedną rzecz, czy wszyscy artyści mają problem z gardłem czy szyją? Być może to z powodu mocnego artykułowania celowości stworzenia swoich dzieł, które nie do wszystkich docierają, więc wymaga to użycia większej siły głosu a to jak wiadomo nadweręża struny głosowe. To prawda, trzeba je chronić, ale mam wątpliwości czy sam szalik wystarczy. Ja bym je leczył czymś mocnym, może być wódka? Bardzo mi żal artystów, bo muszą nosić te szaliki (wełniane?) nawet w pomieszczeniach. Ja bym nie mógł.
Co jeszcze artyści wymyślicie by się wyróżnić od innych? Do kogo są kierowane te interpretacje dzieł? Oczywiście nie dla prostaków ale dla intelektualistów, którzy w zwykłych treblinkach do kombajnu widzą wielkie dzieła sztuki. I tak to wyobrażnia czyni wielkich artystów.
Wyjaśnijcie mi jedną rzecz, czy wszyscy artyści mają problem z gardłem czy szyją? Być może to z powodu mocnego artykułowania celowości stworzenia swoich dzieł, które nie do wszystkich docierają, więc wymaga to użycia większej siły głosu a to jak wiadomo nadweręża struny głosowe. To prawda, trzeba je chronić, ale mam wątpliwości czy sam szalik wystarczy. Ja bym je leczył czymś mocnym, może być wódka? Bardzo mi żal artystów, bo muszą nosić te szaliki (wełniane?) nawet w pomieszczeniach. Ja bym nie mógł.
to tylko taka przykra moda