W Małej Galerii Fotografii, działającej w Muzeum Historii Miasta Przemyśla (Rynek 9), czynna jest ciekawa wystawa fotografii Romana Łuszczki, artysty pochodzącego z Przemyśla. Nosi tytuł „Nim przyjdzie zmierzch” i jest premierą. Poprosiłem autora o komentarz do wystawy, którą pokazał w Przemyślu.
O czym jest Twoja wystawa?
– Wystawa, a właściwie esej fotograficzny „Nim przyjdzie zmierzch”, jest z nurtu fotografii, która stawia pytanie, co dalej z tą fotografią? Tworząc ją, bazowałem na starych zdjęciach z archiwum domowego. Zdjęcia kiedyś ważne dla właściciela, po jego śmierci przechodzą z rąk do rąk. Poprzez powtórne wyeksponowanie wizerunków osób z kręgu rodziny ich fotografie w różnych kontekstach dostały nowe życie. Ten esej jest o życiu ludzi występujących na starych zdjęciach, którym towarzyszą obiekty dopełniające ludzkie historie. Na wystawie są też cztery zdjęcia zupełnie współczesne, które mają symboliczne znaczenie i pokazują drogę oraz ziemię, czyli czas miniony.
Czemu na premierę tej wystawy wybrałeś Przemyśl?
– Cały cykl zrobiłem na podstawie archiwum rodzinnego moich nieżyjących już rodziców, którzy mieszkali w Przemyślu. Chciałem, żeby to pokazać właśnie tutaj, żeby przywołać pamięć o Nich. Fotografując stare zdjęcia, jako tło wykorzystywałem detale z tego miasta, jak kawałek trawnika czy muru, żeby podkreślić rangę miejsca. W fotografie wkomponowałem również artefakty związane z osobami występującymi na zdjęciach, pamiątki po nich, na przykład medale, okulary, zapisane rewersy starych zdjęć, rekwizyty minionej codzienności i ślady historii. W ten sposób starałem się łączyć przeszłość z teraźniejszością.
Prezentujesz tu bardzo emocjonalne podejście, czemu trudno się dziwić, bo dotykasz spraw swojej rodziny, ale robisz to nie tylko poprzez dosłowne, fizyczne pokazanie starych zdjęć, tak jak się robi w muzeach. Fotografując stare zdjęcia w nowym anturażu, nadajesz im inny wymiar. W pewnym sensie jest to fotografia o fotografii?
– To, co robię, jest fotografią kreacyjną, inscenizowaną, klasyczną w sensie technicznym i formalnym. W ten sposób odwołuję się do mistrzów fotografii, jak Jerzy Lewczyński, Waldemar Jama czy Wojciech Prażmowski, który był moim promotorem na studiach. Nie ukrywam, że w jakiejś mierze ich twórczość mnie inspirowała, ale akurat ten gatunek fotografii jest mi bliski i swobodnie się w nim czuję. Tak, jest to fotografia o fotografii.
Wspomniałeś, że pracujesz też nad innymi projektami?
– Pierwszym projektem, który zrobiłem, były „Zwykłe historie. Tribute to Zofia Rydet”, potem „50% słońca” poświęcony obrazowi życia na górnośląskich hałdach. Były też „Głowy polskie”, cykl portretów Polaków. Teraz na Podkarpaciu realizuję projekt „Pamięć rzeki”.
Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych tak udanych wystaw.
Jacek Szwic

ur. 10.05.1972 r. w Przemyślu. W latach 1994 – 2004 mieszkał w Amsterdamie, gdzie był aktywnym uczestnikiem kulturalnego życia squattersko-undergrundowego, tworząc m.in. grafikę w technice sitodruku, organizując koncerty, wystawy, hapenningi i ucząc się w szkole cyrkowej Circus Elleboog. Fotografią zaczął się interesować już pod koniec szkoły średniej. W latach 1997 i 1998 jako młody fotograf wciąż mieszkający w Holandii pokazał dwie wystawy indywidualne w galerii Fantom w Przemyślu. W 2002 roku rozpoczął studia fotograficzne w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, które ukończył uzyskaniem dyplomu licencjackiego w 2005 roku projektem „Sen o Śląsku”, a następnie w 2007 roku obronił dyplom „Zwykłe historie. Tribute to Zofia Rydet”, zdobywając tytuł mgr sztuki w Pracowni Fotografii Kreacyjnej Wojciecha Prażmowskiego w Szkole Filmowej w Łodzi, na kierunku realizacji obrazu filmowego, telewizyjnego i fotografii. W 2005 r. powrócił do Polski i zamieszkał w Bytomiu. Kierunkiem jego zainteresowań jest przede wszystkim dokument, a także fotografia kreacyjna i fotoobiekt. W pracy zawodowej realizuje fotograficzne projekty i dokumentacje dla wielu instytucji sztuki i kultury, m.in. Muzeum w Gliwicach, Fundacji Brama Cukermana, Uniwersytetu Śląskiego. Od 2022 roku współpracuje z Pracownią Arteterapii i Animacji Kulturowej, w której prowadzi autorski cykl spotkań „Fotoszoł”. Od 2025 roku jest członkiem i współzałożycielem Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Miszung w Bytomiu. Brał udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych oraz pokazał kilka wystaw indywidualnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze