Krzysztof Tchórzewski, minister energii, energicznie zapalił płomień pod fotelami członków zarządu Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Z dnia na dzień temperatura jest tam coraz wyższa, a atmosfera wokół prezesa i jego zastępców coraz bardziej gorąca.
Istnieje nawet groźba eksplozji, która m.in. wyżej wymienionych może wysadzić z foteli. Otóż szef resortu domaga się wyjaśnień w sprawie przyznania nagród w podległej PGNiG spółce EuRoPol Gaz, zarządzającej polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego. Z medialnych doniesień wynika bowiem, że walne zgromadzenie EuRoPolu bardzo hojnie odkręciło kurek z pieniędzmi dla kierownictwa firmy i do podziału trafiły blisko 2 mln zł nagrody z zysku za miniony rok. I nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyż za pracę trzeba godnie płacić, gdyby nie to, że nagrodzeni prezesi... nie przepracowali w spółce w minionym roku ani jednego dnia, bowiem posady objęli dopiero w 2016. Sprawę natychmiast podchwyciły media, nie zostawiając na gazownikach suchej nitki, co należy uznać za działanie mocno krzywdzące i niesprawiedliwe. Wszak walne zgromadzenie mogło dojść do słusznego wniosku, iż dobre wyniki spółka zawdzięcza właśnie nieobecności prezesów, którzy tym samym nie przeszkadzali w ich uzyskaniu, a za to należą się sowite nagrody. Mimo to, dla świętego spokoju, pieniądze na nagrody przekazano na cele charytatywne. Tym bardziej że pojawił się jeszcze wątek rosyjski (Rosjanie poprzez Gazprom mają udziały w EuRoPol Gazie), który u nas też jest mocno zapalny i już zaczęto szemrać, że na zamieszaniu wokół nagród „skorzystają Ruskie”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.PISoBOLSZEWIA dojnej zmiany z ryjami w korytach.Inaczej nie potrafią.
PISoBOLSZEWIA dojnej zmiany z ryjami w korytach.Inaczej nie potrafią.