O wojennych i powojennych losach Heleny i Stefanii Stuchlińskich, łączniczek państwa podziemnego, mimo że na ich podstawie można by stworzyć niezły scenariusz filmu akcji, wie mało kto. Tymczasem w ich niepozornym domku przez blisko rok stacjonował inspektorat AK. Te historie dla miasta odsłania Henryk Prochowski.
Od bliskiego ruiny budynku na Błoniach Browarnych, pod numerem 55, cała historia wskrzeszenia pamięci niezwykłych postaci II wojny światowej się zaczyna. – Ten budynek zawsze mnie intrygował, jakoś przyciągał – rozpoczyna swoją opowieść Henryk Prochowski, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Przeworsku[paywall].
fot.zbiory H. Prochowskiego
Halowe Mistrzostwa Polski w Przemyślu, 12 luty 1939 r. Od lewej Helena Stuchlińska, mistrz olimpijski Janusz Kusociński, Stefania Stuchlińska i Maria Tram.
Tu, kolportując narodowościowe pismo, w okolicach obecnego parku Bohaterów Monte Cassino nasza bohaterka natknęła się na rosyjski patrol. Gdy żołnierz z owego patrolu odkrył zawartość jej bagażu, sięgnął po broń. Chciał zastrzelić. Na szczęście seria poszła w powietrze, bo jego towarzysz okazał się być porządnym człowiekiem i w ostatniej chwili podbił broń, umożliwiając dziewczynie ucieczkę. Takich opowieści jest więcej. O węglu w komórce, który trzeba była przerzucać kilka razy dziennie, bo w skrytce pod nim schowana była radiostacja. O nożu zdobytym w radzieckiej niewoli. Narzędziu tyleż przydatnym, co zabronionym, który mimo rewizji uchował się siostrom tylko znanym sposobem. Wszystkie one pokazują niezwykłość tych postaci i bogactwo ukrytej, niekiedy zapomnianej przeszłości.

fot.zbiory H. Prochowskiego
Siostry prowadziły aktywny tryb życia. Jedną z ich pasji był sport. Od lewej Stefania i Helena Stuchlińskie oraz Maria Tram, ich przyszła bratowa, żona Henryka rozstrzelanego w Zarzeczu w 1942 r.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze