Reklama

Mnie się tęcza podoba

08/01/2023 07:57

Nowy Rok zaczął się z przytupem. Myślę o incydencie na „Sylwestrze Marzeń” w Zakopanem, gdzie podczas koncertu amerykańskiego zespołu Black Eyed Peas jego członkowie wystąpili z tęczowymi opaskami na rękawach. To jeszcze nie wszystko, bo lider zespołu powiedział, że kocha wszystkich, którzy w tym roku doświadczyli nienawiści i wyliczył: nas Polaków, ludzi z Afryki, Żydów, uchodźców oraz środowiska LGBTQ. Wtedy się zaczęło.

Niewtajemniczonym (jeżeli tacy są) wyjaśniam, że organizator imprezy, czyli telewizja publiczna, bardzo nie kocha tęczy i robi wszystko, żeby wbić do głowy widzom, że tęcza jest be, a tu taki numer jej wywinęli. W tym przypadku program szedł na żywo i nie można było zrobić jak z pewnym czerwonym serduszkiem, również niesłusznym symbolem, który wypikselowano. Już parę godzin po koncercie jeden z polityków od Ziobry ów incydent z tęczowymi opaskami nazwał obrzydlistwem, inny proponował wyciągnięcie konsekwencji wobec winnych. Tylko winnych czego? Przecież kolory tęczy nie są jeszcze zakazane przez prawo. Były też inne głosy. Polityk z przeciwnego bieguna twierdził wręcz, że to było bardzo odważne i wspaniałe.

W ten oto sposób, za sprawą polityki i Amerykanów, tęcza stała się symbolem niezgody. Ta sama, która tysiąclecia temu była symbolem nadziei (a po burzy spokój...), natomiast w Starym Testamencie jest symbolem przymierza między Bogiem a człowiekiem. Dopiero w 1978 roku w San Francisco (znowu ci Amerykanie) po gejowskiej paradzie tęcza zaczęła funkcjonować jako symbol środowisk LGBTQ, które ją sobie przywłaszczyły, ale też nie była ona zastrzeżona w żadnym urzędzie patentowym. A na naszym podwórku trwa awantura o tęczowy symbol, który – o zgrozo – widziało ponad osiem milionów widzów. Przypomniało mi to inne, również tępione, symbole. Na przykład oporniki noszone dyskretnie w klapach w latach osiemdziesiątych, zajączki malowane na murach czy krasnale, które „Major” ustawiał na ulicach Wrocławia. Kto dziś o nich pamięta? A wtedy były to ważne symbole, które dzisiaj niczym relikwie tkwią w gablotach izb pamięci.

Reklama

Przykłady niepokornych symboli mógłbym mnożyć, choćby przebrzmiałe już trochę osiem gwiazdek. Nie wiem, czy symbol tęczy zachowa się (przynajmniej u nas), ale wiem, że z symbolami nie da się wygrać, chyba tylko metodą północnokoreańską. Zatem po co panowie ta kłótnia? A może to, jak głosi plotka, kolejny spisek z byłym prezesem TVP w tle? Wracając do tęczy, uważam, że najlepiej, gdyby mówili o niej tylko fizycy. Nawet pamiętam, jak pani nauczycielka w klasie obiecała nam, że pokaże tęczę. Przyniosła pryzmat i zobaczyliśmy ją. Dzisiaj też zadzieram głowę, by podziwiać na niebie to piękne zjawisko i wcale nie widzę w tym żadnych LGBTQ.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości