Dwóch młodych mężczyzn na lokalnej drodze pobiło 60-letniego kierowcę samochodu. Mężczyzna z obrażeniami głowy trafił do szpitala. Napastnicy są już w rękach policji i będą odpowiadać za pobicie. Poszkodowany to honorowy krwiodawca.
Była sobota, 2 września. Małżeństwo wracało z pielgrzymki honorowych krwiodawców w Kalwarii Pacławskiej. – Oboje oddajemy krew od wielu lat. Ja zaczęłam, gdy miałam 20 lat i do tej pory oddałam 44 litry. Najwięcej z kobiet na Podkarpaciu. Mąż oddał około 30 litrów – opowiada żona pobitego mężczyzny.
Zbliżała się godz. 18, gdy byli w Ciemięrzowicach w gminie Orły. Jechali w stronę Kaszyc. – Wjeżdżaliśmy na bardzo ostry zakręt w prawo[paywall]. Zawsze w tym miejscu uczulam męża, żeby zwolnił, bo jest tam bardzo ostry łuk – opowiada kobieta.
Zapewnia, że jechali powoli, a z przeciwnej strony z dużą prędkością jechał motocykl typu cross. – Tak ścięli ten zakręt, że nie wiem, czy się o nas nie otarli kolanami. Myślałam, że na nas wpadną – mówi.
Gdy małżeństwo minęło już zabudowania, motocykl ich dogonił. – Zaczęli zajeżdżać nam drogę i co chwilę podjeżdżali do auta, coś krzycząc. Mąż mówi: stanę i zapytam, czego chcą. Gdy tylko wyszedł z auta, od razu go zaatakowali, przewrócili na ziemię i zaczęli uderzać i kopać – relacjonuje żona poszkodowanego.
– Cały czas coś wrzeszczeli, ale nie pamiętam co. Non stop rzucali „łaciną”. Zamachnęłam się torebką na nich, ale ich to ominęło. Odskoczyli, po czym jeden chyba chciał mnie uderzyć, ale się nie odważył. Powiedziałam, że dzwonię na policję. Jeden krzyknął: „To dzwoń stara k...”. Zadzwoniłam przy nich, a oni wsiedli na motor i odjechali – dodaje.
Mężczyzna karetką pogotowia ratunkowego został przewieziony do szpitala. – Już wrócił do domu. Ma wstrząs mózgu, rozciętą głowę. Zaraz po zdarzeniu pojawił się zanik pamięci, bo nie wiedział, co się stało – mówi kobieta. – Teraz już tam nie ma śladów, ale wtedy było pełno krwi na asfalcie. Mąż miał we krwi całą koszulę– dodaje.
Do działań przystąpili policjanci. Ustalenie sprawców było trudne, bo napastnicy mieli na głowach kaski, a motocykl nie miał tablic rejestracyjnych. – Funkcjonariusze zabezpieczyli szereg śladów. Przez kolejne dni prowadzili szeroko zakrojone czynności. Szukali informacji pozwalających ograniczyć krąg osób podejrzewanych. W zainteresowaniu byli posiadacze charakterystycznych, opisanych przez świadków, motocykli – mówi asp. szt. Magdalena Stecura z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. – W konsekwencji działania te doprowadziły do dwóch mężczyzn, mieszkańców powiatu przemyskiego w wieku 18 i 24 lat. Zebrane przez śledczych z Komisariatu Policji w Żurawicy dowody pozwoliły na przedstawienie im zarzutów popełnienia przestępstwa. Będą odpowiadać za pobicie – dodaje.
Jeden z nich przyznał się do winy, drugi nie. Decyzją prokuratora rejonowego w Przemyślu napastnicy zostali objęci dozorem policyjnym, zakazem kontaktowania się z poszkodowanym i jego żoną oraz zakazem zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 100 metrów. – Podczas przesłuchania tłumaczyli, że ich reakcja wynikała z niewłaściwego zachowania mężczyzny na drodze – mówi M. Stecura.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze