Spacery, opowieści, telewizja – tak relaksuje się Mikołaj Dedio z Bryliniec, stulatek z naszego regionu.
Mikołaj Dedio, rdzenny mieszkaniec Bryliniec. Mieszka w centrum wioski otoczony życzliwymi sąsiadami i rodziną. Aby się przywitać, wychodzi do sieni, a następnie prowadzi do salonu domu, w którym mieszka od momentu założenia swojej rodziny. Uśmiechnięty, nie chce słyszeć o życzeniach dla niego. Przeciwnie, to on składa życzenia i życzy równie długiego życia w zdrowiu.
Obecna przy rozmowie rodzina ukradkiem podpowiada, że[paywall] nasz jubilat się nieco denerwuje rozmową, choć sam nie daje po sobie poznać, nieustannie zasypując gości żartami. Pan Mikołaj urodził się w Brylińcach 11 września 1919 roku w rodzinie rolniczej. Był najstarszy w rodzinie, miał pięciu braci i dwie siostry.
Jak sam opowiada, zaraz po skończeniu czteroklasowej szkoły w Rokszycach – I i II klasa rok nauki, III i IV po dwa lata zaczął pracę na roli. Miał wtedy 14 lat. W lecie zajmował się gospodarstwem, pracował w polu i przy zwierzętach. W zimie, gdy nie było dużo pracy przy dobytku, szedł do lasu na wycinkę drzew. Już po chwili rozmowy zauważalna jest niesamowita, jak na ten wiek, bystrość umysłu. Jubilat pamięta najróżniejsze epizody ze swojego życia, ale też opowiada o swoim ojcu oraz o ciekawych sytuacjach z sąsiadami. Przez lata razem z żoną Katarzyną pracowali przy gospodarstwie.
Pan Michał doglądał wszystkiego, a żona chodziła na rynek do Przemyśla, podobnie jak ojciec – pieszo – przez lasy i sprzedawała mleko, masło, jajka. Zajmowali się rolnictwem do śmierci pani Katarzyny w 2014 roku.
100-latek dostrzega receptę na długowieczność w tym, że wszystko, co jadł, przygotowywał sam. Doglądał plonów, z których później powstawał między innymi chleb. Hodował zwierzęta, które dawały zdrowe i naturalne mięso i nabiał. Jako kolejny czynnik wskazuje ciężką pracę od młodego wieku.
– Sierp nauczył mnie poszanowania do pracy i drugiego człowieka. Dzięki niemu miałem dużą krzepę, która procentuje do dzisiaj. Teraz co prawda nie pracuję już fizycznie, ale nadal do rodziny w odwiedziny pod górę wychodzę. Mam też bardzo pozytywne nastawienie i nie martwię się na zapas – odpowiada pytany o sposób na długie życie.
– Często powtarzam, że ożeniłbym się ponownie, ale ciężko znaleźć kobietę tak młodą, jak ja – dodaje z humorem jubilat.
Mikołaj dostał na urodziny od artysty z Sanoka Arkadiusza Andrejkowa mural na stodole. Dzieło przedstawia jego rodzinę: rodziców i rodzeństwo. Malowidło zostało stworzone w ramach projektu artysty pt. „Cichy Memoriał”. Jak twórca zaznacza na swojej stornie internetowej, pomysł zrodził się z podróżowania po podkarpackich wioskach. Arkadiusz dostrzegł potencjał w starych stodołach i wykorzystując stare fotografie, umieszcza je na starych drewnianych ścianach.

fot.Miłosz Wilgucki
Pan Mikołaj z rodziną: Marleną Dedio, Patrycją Bor, najmłodszym potomkiem rodziny Dediów – Emilianem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze