Przemyśl jako swoje miejsce do życia wybrała 8 lat temu. O powrocie z Londynu i stworzeniu tutaj swojego azylu zdecydowali razem z mężem, rodowitym przemyślaninem. O wyzwaniach emigracji, determinacji i doświadczeniach tam zdobytych oraz tańcu, będącym motorem napędowym wielu zmian, rozmawiamy z prezes Stowarzyszenia Promocji Kultury i Tańca Towarzyskiego „Golden Dance” w Przemyślu Ewą Gołąb.
Co Panią przywiodło do Przemyśla? Podobno miłość?
– Tak, to miasto stało się moim ośrodkiem życiowym za sprawą męża, który jest przemyślaninem. Sama pochodzę ze Świerzawy w pobliżu Jeleniej Góry. To nieduża miejscowość, z której w wyjechałam na studia do Wrocławia. Kształciłam się na kierunku technologia żywności i żywienie człowieka. Po ukończeniu studiów, które zbiegło się z wejściem Polski do Unii Europejskiej, podobnie jak wielu młodych ludzi zdecydowałam się na wyjazd z kraju. Świat stał przede mną otworem, zdecydowałam się więc na wyjazd do Londynu. Zakładałam, że pobędę tam rok, a spędziłam 11 lat. Właśnie w Londynie poznałam swojego męża.
W którymś momencie zapadła jednak decyzja o powrocie do kraju...
– Owszem, mąż postanowił w swoich rodzinnych strony zrealizować swoje plany i marzenia. I tak miłość przywiodła mnie do Przemyśla. Mieszkamy tu od 2016 roku.
Wrocław też był dla Pani dłuższym przystankiem...
– Wrocław to mój dom od lat studenckich. Przyjechałam tu na studia, w tamtym okresie przeprowadziła się też tutaj moja rodzina. Dlatego teraz większość mojej rodziny to Wrocław.
Przeskok z Wrocławia, przez Londyn, do Przemyśla musiał być dużym wyzwaniem. Jak się Pani odnalazła w naszych stronach?
– To była dla mnie duża zmiana i duży szok. Pierwszy rok w Przemyślu był naprawdę trudny. Nie potrafiłam się odnaleźć. Wróciłam do Polski z już 8-miesięcznym dzieckiem, więc to dla mnie – jako młodej mamy – był niełatwy moment. Nie znałam Przemyśla, można powiedzieć, że przyjechałam w ciemno. Owszem, wcześniej zdarzało mi się wpaść tutaj wraz z mężem na bardzo krótkie odwiedziny czy imprezy, ale nigdy nie było czasu zagłębić się w to miasto. Początkowo ciągle uciekałam do Wrocławia, szukając interesujących mnie kursów. Chciałam się rozwijać, a na miejscu nie były wtedy dostępne. Zajęło mi tak naprawdę kilka lat, by poczuć się tu u siebie. Zawsze byłam bardzo towarzyską osobą, a po przyjeździe – wyrwana z dotychczasowego środowiska – czułam się osamotniona, nie mając swojego kręgu znajomych. Z upływem czasu to się na szczęście zmieniło.
Jak dziś postrzega Pani Przemyśl?
– Mam wrażenie, że dzisiaj to zupełnie inne miasto niż to, jakie pamiętam z początków mojego zamieszkiwania w nim. Wcześniej miałam poczucie, że nie daje mi zbyt wielu możliwości, w przeciwieństwie do Wrocławia czy Londynu, gdzie żyłam dewizą „The sky is the limit! Ale to miasto bardzo się zmieniło. Wraz z upływem czasu[paywall] poznawałam kolejnych wspaniałych, kreatywnych ludzi. A wraz z nimi ich środowiska. Dziś dostrzegam lokalne atuty i bardzo wiele zmian na plus.
Pani związek ze Studiem Tańca Golden Dance nie jest przypadkiem. Taniec był również częścią Pani życia?
– Dziś działam w stowarzyszeniu, ale jestem też byłą tancerką tańca towarzyskiego. Dotarłam do klasy B. Zaczynałam jako dziecko, w świerzawskim klubie tańca towarzyskiego „Boston”. Byłam w grupie pierwszych wychowanków tego klubu. To tam zasmakowałam tańca, potem – w czasie nauki w ogólniaku – kontynuowałam swoją taneczną przygodę w Szkole Tańca Kurzak i Zamorska w Jeleniej Górze. Zresztą dojeżdżałam do niej już w końcówce podstawówki. Tańczyłam do momentu studiów, potem rozjechaliśmy się do różnych miast. To była dla mnie piękna przygoda. Zawsze chciałam więc, by moje dzieci poszły w tym kierunku i tak się stało. Córka tańczy już około 6 lat, zaczynała jako 3,5-latka. Synek niedawno do niej dołączył.
Nie pożegnała się jednak Pani z tańcem całkowicie...
– Po wyjeździe do Londynu spełniłam swoje marzenie o byciu trenerką personalną. Ukończyłam dobre kursy w szkole Premier Training International, jednocześnie pracując w restauracjach, bo takie były nasze pierwsze prace. Czy byłam zmęczona? Pewnie tak, ale bardzo chciałam osiągnąć cel. Dzięki temu znalazłam kolejną pracę w branży fitness – tym razem w siłowni, gdzie byłam trenerem personalnym, instruktorem fitness i menadżerem klubu jednocześnie. To był czas wielkiej fascynacji tańcem i programów telewizyjnych typu „Taniec z gwiazdami”. Tam zaczęłam wykorzystywać moje doświadczenie taneczne, prowadząc zajęcia latin dance. Potem zaczęłam też tańczyć salsę. Dziś jestem pewna, że gdybym nie tańczyła, ominęłoby mnie w życiu wiele wspaniałych rzeczy.
Taniec zamieniła Pani w którymś momencie na pielęgniarstwo. Dlaczego?
– Zdecydowałam się podjąć naukę w szkole pielęgniarskiej, próbując potem swoich siła jako pielęgniarka implantologiczna. Praca na siłowni to było zajęcie przez 7 dni w tygodniu, którym z czasem byłam już mocno zmęczona, dlatego wybrałam inną ścieżkę. W którymś momencie dostałam olbrzymią szansę. Pod swoje skrzydła wziął mnie będący w światowej czołówce specjalistów chirurg stomatolog Andrew Dawood, zajmujący się też m.in. rekonstrukcją twarzy u pacjentów onkologicznych i po wypadkach. Rozpoczęłam pracę na bloku operacyjnym jako pielęgniarka implantologiczna. To pochłonęło mnie bez reszty. Taniec zszedł na drugi plan, ale wrócił, kiedy zamieszkałam w Przemyślu.
No właśnie. Spotykamy się w gorącym okresie przygotowań do wielkiego wydarzenia, jakim są Mistrzostwa Okręgu Podkarpackiego oraz XV Ogólnopolski Turniej Tańca Towarzyskiego Golden Dance 2024. Planowane na niedzielę, 6 października, święto organizowane w hali Szkoły Podstawowej w Sośnicy to dla społeczności Studia Tańca Golden Dance z pewnością wielka sprawa.
– Tak i nie będzie przesadą, jeśli powiem, że dzięki tym mistrzostwom bardzo się zbliżyliśmy. Jako rodzice znamy się z kontaktów, jakie nawiązaliśmy, dowożąc dzieci na zajęcia czy turnieje, ale ta inicjatywa sprawiła, że poznaliśmy się lepiej i stworzyliśmy wspaniałą społeczność, żyjącą wspólną sprawą. Czekamy na moment, w którym będziemy mogli powiedzieć: udało się! Mamy też apetyt na więcej. Wszystkich serdecznie zapraszamy do udziału i dopingowania startujących tancerzy!
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze