Reklama

Na rynku pracy niewesoło. Prawdziwe tąpnięcie w Jarosławiu

06/09/2020 18:12

Od wiosny we wszystkich powiatach naszej części Podkarpacia poziom bezrobocia utrzymuje się na stałym poziomie. To wbrew pozorom nie jest najlepsza informacja, bo wiosna i lato to czas, w którym zwykle liczba bezrobotnych spada. Wszystkich nas czeka trudna jesień i zima. Choćby dlatego, że wygasa ochrona tarczy antykryzysowej. Już teraz wiadomo, że poważny kryzys przeżyje powiat jarosławski, gdzie pojawiła się zapowiedź zwolnienia 460 osób z zakładów Lear.

W szóstym miesiącu pandemii sytuacja lokalnej gospodarki jest skomplikowana. Statystyki dotyczące zatrudnienia, przynajmniej na razie, nie są alarmujące, choć kolorowo też nie jest. W powiecie przemyskim od początku roku liczba osób pozostających bez pracy oscyluje na poziomie 6600 – 6800. W Przeworsku liczba ta waha się pomiędzy 3900 a 4100, w Lubaczowie tamtejszy PUP rejestrował od 1959 do 2115 osób bez pracy. Na tym tle źle wygląda powiat jarosławski. Tu na początku roku było 5500 bezrobotnych, a ich liczba systematycznie rosła, by w lipcu osiągnąć pułap 6000 – a już dziś wiadomo, że na tym nie koniec. To dane, które mogą niepokoić, bo w lecie pracy sezonowej jest więcej i zwykle liczba bezrobotnych spada[paywall].

 

Reklama

Czy jest powód do niepokoju? Dalszego rozwoju sytuacji na rynku pracy nie chce przewidzieć żaden z naszych rozmówców, nawet jeśli niektórzy z nich wskazują, że w statystykach pojawiają się także i pozytywne symptomy.

 

Miało być gorzej ale najgorsze jeszcze przed nami?

– Na początku pandemii zakładano, że nastąpi duży wzrost liczby rejestrujących się osób, co jednak nie nastąpiło – przekonuje Artur Kołodziej z PUP w Lubaczowie. – Dynamika zatrudnienia w okresie ostatnich 3 miesięcy ma tendencję wzrostową. Następuje sukcesywny wzrost podjęć pracy – dodaje. I rzeczywiście liczby są obiecujące. Dla przykładu w Przeworsku w maju straciły pracę 274 osoby, w czerwcu było ich 398, w lipcu 372, a w sierpniu 437(dane na 28 sierpnia). W analogicznym okresie roku 2019 było ich o 213 więcej i tylko w czerwcu ubiegłoroczne statystyki w tym względzie były lepsze niż tegoroczne. Specjaliści rynku pracy mówią zgodnie: to efekt tarczy antykryzysowej. Jej ochrona jednak się kończy i przełom września i października może przynieść zwolnienia.

Reklama

 

Na razie obiecujący jest współczynnik dotyczący liczby ofert pracy spływających do PUP w poszczególnych powiatach. W zasadzie wszędzie odnotowano poprawę statystyk. Na przykład w jarosławskim PUP po tym jak w kwietniu liczba wolnych miejsc spadła do 33, w lipcu odbiła do liczby 317. To wciąż statystyki gorsze niż ubiegłoroczne, ale i tak pokazują, że niektóre firmy, mimo kryzysu, chcą zatrudniać. Przed huraoptymizmem przestrzega jednak Janusz Wygnaniec z jarosławskiego PUP. – Prawdziwy stan gotowości pracodawców do zatrudnienia będzie widoczny dopiero wtedy, gdy my skończymy robić oferty subsydiowane, czyli takie z naszą pomocą finansową – zauważa.

Reklama

 

Walczą

Na razie PUP-y walczą, czym mogą. Wszędzie trwają prace związane z rozliczaniem wsparcia w ramach rządowej tarczy antykryzysowej, ale z ochrony przedsiębiorcy w kolejnych miesiącach korzystać już nie będą mogli. Urzędy uruchamiają wspomniane wyżej oferty subsydiowane.  – Przyjmujemy wnioski na prace interwencyjne i roboty publiczne. Mamy tez dużo środków na stworzenie nowych miejsc pracy oraz na rozpoczęcie działalności gospodarczej – mówi Iwona Kurcz-Krawiec, dyrektor PUP w Przemyślu, podkreślając, że zainteresowanie jest znaczne. – To dobry prognostyk – dodaje, wyjaśniając, że umowy na prace interwencyjne są tak skonstruowane, że wyłączają firmy w likwidacji i raczej odstraszają te w słabej kondycji. W przeworskim PUP przez ostatni miesiąc organizowano nabór wniosków o przyznanie wsparcia na rozpoczęcie działalności.

Reklama

 

– W czasie trwania naboru wpłynęło 50 wniosków o przyznanie takich środków. Na podstawie liczby złożonych wniosków można stwierdzić, że nabór ten cieszył się dużym zainteresowaniem – podaje Bożena Zawada z przeworskiego PUP, akcentując przy tym, że bezrobotni mimo niepewnych czasów próbują zmienić swoją sytuację na rynku pracy. Czarne scenariusze póki co się nie sprawdziły, pracowników i pracodawców czeka jednak trudny okres.

 

– Mamy nadzieję, że przedsiębiorcy utrzymają miejsca pracy i uda nam się przeskoczyć zimę. Ale równie dobrze może być tak, że jeżeli nie będzie dochodów, po zakończeniu działań z tarczy firmy będą myśleć, jak oszczędzić i najczęściej oszczędza się na pracownikach – konkluduje niewesoło J. Wygnaniec.

Reklama

 

460 osób straci pracę w Learze

Ostrożne wnioski dyrektora jarosławskiego PUP wynikają chyba z tego, że powiat najbardziej w naszym regionie odczuł skutki spowolnienia gospodarczego związanego z pandemią. – Szacowałem, że na koniec tego roku bezrobocie z 5500 osób na początku roku spadnie do 5100 – 5250 osób. Natomiast teraz szacuję, że bezrobocie będzie w granicach 6500 – mówi J. Wygnaniec, zastrzegając jednak, że jego przewidywania nie muszą się sprawdzić.

 

Niestety Jarosław padł ofiarą swojego, do niedawna, atutu, a więc obecności kilku dużych podmiotów gospodarczych. W drugiej połowie sierpnia gruchnęła wiadomość, że zwalniać będzie jeden z największych pracodawców regionu: zakład produkcji poszyć foteli samochodowych Lear. Pracę straci 460 osób. Dziś wiadomo, że firma nie zwolni wszystkich tych osób w tym samym czasie, przyrosty bezrobotnych będą jednak znaczące, a co gorsza dotyczyć będą kobiet, które na jarosławskim rynku pracy i tak nie mają łatwo. Wprawdzie w ramach zawartego z pracownikami porozumienia umowy będą rozwiązywane z miesięcznym wypowiedzeniem, a zwalniani będą otrzymać odprawy, a potem większość z nich także zasiłki, to jednak ich sytuacja będzie trudna.

Reklama

 

– Moi pracownicy dzwonią po rodzimych przedsiębiorstwach tej branży, a jest ich trochę, z próbą pozyskania ofert pracy dla zwalnianych. Sondujemy też, czy te firmy byłyby zainteresowane naszym wsparciem w przyszłym roku, tak żeby w ramach nowego budżetu stworzyć konkretny program dedykowany tej branży – informuje J. Wygnaniec, deklarując przy tym, że zapewni kompleksowe wsparcie wszystkim firmom, które chciałyby w Jarosławiu inwestować. Przed jarosławskim PUP stoi jednak nie lada wyzwanie, bo znalezienie zatrudnienia tylko dla zwolnionych z Leara wydaje się zadaniem karkołomnym, a przecież to nie jedyna gałąź lokalnej gospodarki, która ucierpiała w pandemii.


Bartłomiej Pacek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Cesio - niezalogowany 2020-09-06 21:35:24

    Będą klepać dzieciaczki na 500+ i do MOPS u po zasiłek program PiS da działa 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Cesio - niezalogowany 2020-09-06 21:43:03

    Będą teraz na bezrobociu wychowywać dzieciaczki i powiększać rodzinę na program 500+ 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Janek - niezalogowany 2020-09-07 09:05:50

    Ja wierzę w PIS. To są uczciwi politycy. Zapewne znajdą sposób, żeby wyjść z krytycznej sytuacji. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama