Na ostatniej sesji rady miasta, zwołanej w trybie nadzwyczajnym, obie strony używały amunicji ze swojego stałego arsenału – dyskusję zdominowały kwestie programów wymiany kotłów i przystąpienia do programu „Mieszkanie +”. W cieniu tych słownych potyczek uchwalono realizację programu edukacyjnego oraz kilka zmian w budżecie.
Wakacyjny termin zwołania rady wyraźnie wpłynął na jej przebieg. Zarówno radni, jak i burmistrz krążyli wokół znanych od dawna problemów miasta, używali przebrzmiałych już argumentów, a na domiar złego kilkukrotnie popełniali gafy merytoryczne i przejęzyczenia.[paywall]
Program edukacyjny skierowany do bardzo szerokiego spektrum mieszkańców, pod nazwą „W sieci bez barier”, nie wzbudził większych kontrowersji. W jego ramach uczestnicy będą się zajmować np. zagadnieniami niepowodzenia biznesu w sieci czy zgłębiać tajniki internetowego sektora finansowego, ale także problemami związanymi z portalami społecznościowymi czy netykietą (swoista etykieta obowiązująca w sieci). – Projekt trwałby przez dwa lata, byłby bezkosztowy dla gminy. Zostaną po nim laptopy, które później trafiłby do Szkoły Podstawowej numer 1 – przekonywała dyrektor miejskiego wydziału oświaty Renata Chlebowska. Jej apel został rozpatrzony pozytywnie.
Nieco więcej dyskusji, choć przyznać trzeba miejscami wtórnej, wzbudził plan burmistrza, by o środki na wymianę kotłów w mieście powalczyć wespół z gminą Pawłosiów. Jest to rozwiązanie, w którego ramach otworzyłaby się możliwość wymiany kotłów w blisko 300 gospodarstwach. – Wspólne aplikowanie przekłada się na niższe koszty opracowania dokumentacji – przekonywał Waldemar Paluch. Bardziej od szczegółów aktualnej propozycji radnych interesowały jednak kwestie związane z poprzednim, nieudanym dla miasta projektem. Po raz kolejny pytano więc o powody braku finansowania poprzedniej tego typu inicjatywy, o koszty, jakie poniosło miasto, a wreszcie o to, co z kwotami, które zainwestowali mieszkańcy. Na stare pytania burmistrz udzielał starych odpowiedzi: „wniosek był dobry, ale pieniędzy za mało”, „jarosławianie wybierali rozwiązania zbyt kosztowne”, „ nie wszystko jeszcze stracone” oraz „nie ma nic za darmo i jak chce się działać, to trzeba ryzykować i inwestować”. O tym, że dyskusja w tym temacie miała głównie na celu wytknięcie sobie nawzajem starych win najdobitniej świadczyło głosowanie. Radni, mimo zgłaszanych zaostrzeń, uchwałę o zgodzie na aplikację oraz o wyasygnowanie funduszy na jej realizację przyjęli jednomyślnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze