Jedną z metod działania oszustów jest ostatnio SMS z prośbą o odesłanie wiadomości, która rzekomo przez pomyłkę trafiła do nas. Okazuje się, że w taki sam sposób próbowano okradać użytkowników komórek jeszcze w 2014 r.

fot.Barbara Chmura
Marcin Rojek wykazał się rozsądkiem i zignorował podejrzaną wiadomość.
– Urząd nie odnotował w ostatnim czasie podobnych zgłoszeń – nie znaczy to jednak, że tego typu próby nie miały miejsca, gdyż nie wszystkie są zgłaszane lub następuje to z dużym opóźnieniem, po otrzymaniu przez konsumenta niespodziewanie wysokiego rachunku (wszak pomyłkowe SMS-y zdarzają się często i wiele osób nie zwraca na to uwagi, aż do momentu, kiedy się okazuje, że wynikają z tego konsekwencje finansowe) lub wykryciu przez pokrzywdzonego, że odniósł jakiś uszczerbek finansowy. Należy też pamiętać, że przestępcy lubią wracać do metod, o których konsumenci zdążyli już nieco zapomnieć – poinformował Wojciech Gunia z Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
– Odpisanie na samą wiadomość nie generuje kosztu, ten dopiero może zostać spowodowany działaniem przestępców, którym odesłaliśmy na przykład kod PIN do założonego na nasz numer telefonu konta w serwisie internetowym lub na przykład stronie podmiotu udzielającego pożyczek przez internet. Niestety, sprawdzenie numeru pod kątem tego, czy nie należy przypadkiem do naciągaczy, nie jest proste – wprawdzie istnieją w internecie strony umożliwiające rzekomo identyfikowanie posiadaczy numerów telefonów, ale należy pamiętać, że opierają się one na: a) informacjach udostępnionych wyłącznie przez innych użytkowników sieci (być może ktoś będzie ostrzegać przed numerem, z którego dostaliśmy dziwny SMS), b) przestępcy do tego typu działań wykorzystują raczej względnie „czyste” numery, które w szybkim czasie przestają być przez nich używane. Wiele z takich stron również służy naciąganiu klientów, na przykład uzależniając poznanie danych interesującego nas numeru od wysłania „bezpłatnego” SMS-a na 5-cyfrowy numer zaczynający się od 9 (czyli taki, którego koszt może w rzeczywistości wynieść nawet do 30 zł) – wyjaśnia Wojciech Gunia.
Pamiętajmy, że należy zachować ostrożność i nie odpisywać na wiadomości z nieznanych numerów, nie oddzwaniać, zwłaszcza gdy jesteśmy proszeni o przesłanie jakiegoś kodu czy podanie danych. Możemy także zablokować u operatora możliwość korzystania z usług Premium Rate albo założyć limit kwotowy na wydatki na usługi o podwyższonej opłacie. Prawo telekomunikacyjne nakłada na każdego dostawcę usług obowiązek bezpłatnego zablokowania numerów o podwyższonej opłacie na wniosek klienta. Przy czym zablokowanie numerów Premium Rate nie uchroni nas przed ewentualnymi zakusami ze strony naciągaczy. Wciąż możemy dostawać ze zwyczajnie wyglądających numerów podejrzane SMS-y, natomiast blokada usług u operatora spowoduje, że nie zostaniemy zapisani np. do jakiejś kosztownej usługi specjalnej bez naszej wiedzy. Tego typu sprawy można zgłaszać bezpośrednio do Centrum Informacji Konsumenckiej UKE – www.cik.uke.gov.pl, nr tel. 22 330 4000.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Niech zyje PIS dzieki ktoremu Polska staje sie wielka i bezpieczna.
Jasne, przecież oni żyją świetnie. Tłuste misiewicze z ryjami w pełnych korytach kwicząc raz po raz o suwerenie.Niech żyje PISoBOLSZEWIA
A wy naciagacie na 5.99 miesięcznie.
Niech zyje PIS dzieki ktoremu Polska staje sie wielka i bezpieczna.
Jasne, przecież oni żyją świetnie. Tłuste misiewicze z ryjami w pełnych korytach kwicząc raz po raz o suwerenie.Niech żyje PISoBOLSZEWIA