Na całym świecie padł strach w związku z wykryciem epidemią koronawirusa. Warto przypomnieć, że Przemyśl w przeszłości był nawiedzany przez różne pomory. Już w roku 1349 ofiarą przedłużającej się epidemii w Polsce padali – według kronikarza Długosza – zarówno szlachetni, jak i pospolity lud. Pustoszały nie tylko domy, ale i całe miasteczka. Ocalali kierowali prośby ku niebiosom, biczując się przy tym w nadziei, że Miłosierny rozgoni morowe powietrze.
Według gazety San z 1879 roku (nr 7) w Przemyślu wielokrotnie pojawiała się dżuma azjatycka (objawiająca się wysoką gorączką, kaszlem i krwiopluciem, osłabieniem, sennością, zapaleniem płuc, obumieraniem tkanek, czernieniem ciała). Przypomniano wówczas, że w 1602 roku zmarło 3 tys. mieszkańców. Choroba zaatakowała także miasto w 1622 i 1641 roku, rozprzestrzeniając się od września do połowy grudnia. Wszystkie domy, gdzie panowała zaraza – tak zanotowano – zamknięto, żywność chorym dostarczano przez okno. Kościoły pozamykano. W mieście zapanował strach. Wartownicy pilnujący granic strefy sanitarnej wyznaczonej wokół epidemii mieli strzelać do tych, którzy chceli je przekroczyć.
W Europie najgroźniejsza była epidemia cholery z lat 1831 – 1838 (objawy: biegunka, bóle brzucha, wymioty, utrata wody – nawet do 20 l na dobę). Do Królestwa Polskiego dotarła ona za sprawą[paywall] wojsk rosyjskich podczas powstania listopadowego, a następnie przez Brody przyszła do Lwowa, a potem objęła niemal całą Galicję. Zmarło wtedy ponad 100 tys. ludzi. Sprawozdanie Dyrekcyi C.K. Gimnazyum w Przemyślu za rok szkolny 1894 (1893/1894) podaje w części historycznej m.in., że szkoła była wówczas w posiadaniu własnej kroniki w manuskrypcie, pisanej po niemiecku i łacinie w latach 1811 – 1856, choć zawierała informacje już od 1788 roku. Opisano w niej epidemię cholery.
Według rękopisu cholera azjatycka wybuchła w Przemyślu 11 czerwca 1831 roku. Jej objawy lekarze nazywali ostrą biegunką, a lud prosty – tak zanotowano – czarną śmiercią. Ciało zmarłego, który po kilku godzinach w męczarniach życie kończył – czerniało na skutek utraty wody. Cierpienia chorego, szybka śmierć, brak pomocy ze strony przerażonych lekarzy mnożyły postrach i liczbę zarażonych. Ludzie padali jak muchy. Ponieważ chorobę uważano za zaraźliwą, starano się kordonami wojska odizolować domy, gdzie byli chorzy. Pożywienie podawano im przez okno i pozostawiano konających Opatrzności, tj. bez księdza, a nawet lekarza lub oglądacza bydła, którzy by stwierdzali zgon.
Przy każdej śmierci rozlegały się w mieście dzwony kościelne. Dzwonieniu umarłym nie było końca, co potęgowało strach i rozpacz. Z tego względu zaprzestano to czynić. Umarłych i półżywych wyciągano z mieszkań hakami, pchano do wozów i grzebano jak najprędzej. To jeszcze bardziej wzmagało grozę. Innymi słowy, nie czekano na ostatnie tchnienie chorego, „lecz wleczono go z domu, a jeśli przez ciągnienie po schodach nie umarł, grzebano go żywcem”. Wszystkich przerażał widok lekarza w woskowanym płaszczu z kapturem. Wyglądał jak śmierć.
Ludzie chwytali się każdej szansy, by wyzdrowieć. Do najdrastyczniejszych metod walki z chorobą należało przykładanie pasów nasączonych gorącą smołą lub też wypalanie zaatakowanych miejsc rozpalonym żelazem. Zalecano picie spirytusu w umiarkowanych dawkach, co spodobało się wielu mieszkańcom. Najlżejszymi metodami walki z zarazą było przestrzeganie diety i wystrzeganie się surowych owoców. Zalecano też zażywanie ciepłych kąpieli, odkadzanie domu itp.

rok 1912
Gazeta Lwowska 10 listopada 1831 roku (nr 134) opublikowała wykaz chorych na cholerę w Galicji tylko w 20 cyrkułach (istniały w latach 1772 – 1867, odpowiednik późniejszego powiatu). Według tego spisu od 11 czerwca do 10 listopada zachorowało ok. 26 tys. osób, z czego zmarło ok. 10 tys. W cyrkule przemyskim zaś zapadło na tę chorobę najwięcej, tj. 11 tys. 439 osób, a zmarło 4518. Te dane dotyczyły też wojska: 4196 – zarażonych cholerą, w tym 1664 zostało pochowanych. Wczesną jesienią 1849 roku znowu wybuchła epidemia w Przemyślu. W manuskrypcie zanotowano, że ona rzadko kogoś w mieście oszczędziła. Najlepsi lekarze byli bezradni, bo mimo opieki pojawiały się u chorych recydywy, kończące się często śmiercią.
Powyższa kronika szkolna wymienia wiosnę 1854 roku, kiedy to pojawiły się w mieście: tyfus, cholera, a nawet ospa i dyzenteria. Najbardziej dały znać o sobie te choroby przy końcu lipca i w pierwszych dniach sierpnia. Wtedy codziennie grzebano w Przemyślu około 30 zmarłych – chrześcijan i Żydów. Zarazy zbierały ofiary wśród żołnierzy i personelu medycznego. Od jesieni 1854 do wiosny 1855 roku w całej monarchii habsburskiej zmarło także bardzo dużo lekarzy i osób z personelu medycznego, którzy nieśli pomoc potrzebującym.
Na szpitale przeznaczono wówczas w Przemyślu: budynek gimnazjalny, seminarium duchowne ob. łac., hotel Pod Trzema Koronami przy ul. Mickiewicza (własność Israela Gansa), dom Matznera, budynek przylegający do kościoła pojezuickiego, koszary na Krejczówce (okolice ul. Dobromilskiej) i dwór w Medyce. Jesienią 1854 roku przysłano do Przemyśla 86 żołnierzy, by pełnili rolę dozorców i pielęgniarzy przy chorych. Przy końcu tego roku pozostało ich przy życiu tylko 13. Dopiero w 1856 roku szkoła przestała już pełnić funkcję szpitala.
W artykule pt. Cholera u wrót przypomniano w 1892 roku w Gazecie Przemyskiej (nr 68), że w 1873 roku gniazdem cholery i innych chorób w mieście było tzw. żydowskie miasto z ulicami: Franciszkańską i Kazimierzowską, Serbańską, Wałową, Ratuszową, Wodną z krótkimi przecznicami. Ostrzegano mieszkańców, że wywożone od kilkudziesięciu lat fury śmieci nad brzeg Sanu gniją latami i zatruwają wodę, a znaczna część mieszkańców Przemyśla dla potrzeb konsumpcyjnych pobierała ją właśnie z rzeki. Istniało też na terenie całego miasta mnóstwo śmierdzących ścieków (rowów), które spływały wprost na ulicę lub do Sanu. W mieście istniało zaledwie kilka studni z czystą wodą.
Ludzie w omawianym czasie żyli krótko. Starców trudno było wtedy spotkać, a ci, którzy na nich wyglądali, mieli zaledwie 50 lat. Pod jednym dachem żyły na wsi zwierzęta i domownicy, a opodal chaty znajdowała się kupa gnoju. Od 1860 roku corocznie śmiercią głodową umierało w tym kraju 50 tys. ludzi. W 1880 roku obliczono, że w ostatnich 27 latach umarło w Galicji półtora miliona ludzi z powodu niedożywienia, chorób oraz tragicznych warunków mieszkaniowych. Przeciętna długość życia – według Stanisława Szczepanowskiego (Nędza w Galicji, Lwów 1888) – wynosiła w Galicji 27 lat dla mężczyzn i 28,5 dla kobiet. Nowy Głos Przemyski w 1911 roku (nr 1) napisał o ewenemencie. Otóż 20 grudnia 1910 roku zmarła w mieście w wieku 109 lat Ryfka Felsenowa. Ten rekord długowieczności nie został pobity do dziś.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.''Cmentarz Hadesu, wijące się mięso śmierciCzaszki i kości rozkładają sięTrupy, kończyny i krwawa rzeźMasakra i zbrodnia panująŚwiat żyje w bólu i smutkuBogowie przestali wierzyćNie ma szans by przeżyć lub uciecŚmierć wszystkich kultur jest bliskoW ich mózgach musi być pasożytTerror jest ich jedyną ideąBogowie wojny i upadłe królestwaModliły się o to w czasach upadkuPrzekleństwo jedności nieumarłychWstąpiło w zatrute duszeŚredniowieczny czas zarazyOkrucieństwo nieosiągniętych tronówZARAZAOmen zawisł nad światemOdkąd zaczął się czasBerła i mieczaI nieskończonych oznak nienawiści i spustoszeniaW umysłach i sercach, w duszach i mózgachIstnieje tylko rozkładWstyd dla tych, którzy żyli według prawŚmierć wszystkich kultur jest bliskoRobaki i szczury atakują twój mózgPatrzysz na słońce, jak się modliszModlisz się o nadzieję, ale to głupie, bo wieszŻe nie ma dla ciebie pomocyŚmierć się zbliża i boisz się odoru armagedonuJednak ty nie masz szansy na ucieczkęZginiesz w piekleUsłysz krzyki dzieci dookoła siebieNikt nie martwi się tą zbrodniąTerror rządzi zgniłą krainąMistrz patrzy przez cały czas''KREATOR - THE PESTILENCE - TEKSTOWO.PL
No tak, artykuł jak i zacytowany tekst zespołu KRETOR, traktuje o epidemii zarazy w czasie średniowiecza, jednakowoż, jak wszyscy chyba wiemy, historia ma do siebie jedną osobliwą rzecz, a mianowicie, lubi się powtarzać. Ale też trzeba zadać kilka zasadniczych i nieobojętnych pytań: co teraz wykończy więcej istnień ludzkich, domniemana epidemia, a może co innego ?!?
SZCZEPIONKA PRZECIW KORONAWIRUSOWI TO OGROMNY EKSPERYMENT NA LUDZKOŚCI - ODKRYWAMYZAKRYTE.COMYOUTUBE.COM - SZCZEPIONKA NA KORONAWIRUSA NIE BĘDZIE BEZPIECZNA! LEKARKA Z KRAKOWA OSTRZEGA WSZYSTKICH POLAKÓW!YOUTUBE.COM - AMERYKAŃSKI PASTOR | OSTRZEŻENIE| POD ŻADNYM POZOREM NIE DAJCIE SIE SZCZEPIĆ!
A Ty Radical jak wiem masz na to zawsze sposób, jak uniknąć epidemii. A może pochwal się jakie masz rozwiązanie dla tych, co muszą umrzeć? Masz dla nich jakąś nadzieję?
"Dżuma – czarna śmierćWedług gazety San z 1879 roku (nr 7) w P-ślu . " Do Redakcji , "żp", Panowie , skoro podaliście te informacje za ówczesną przemyską gazetą ; nawet jest jej numer , to co stoi na przeszkodzie ,żeby wykorzystywać info ze wspomnianych starych gazet w formie np. Kronik ? Czekam na odpowiedz PS . to jest przede wszystkim korzystne dla was. , Wzrośnie liczba czytelników choćby w internecie. To naprawdę jest i mogłoby być ciekawe
Utrata wody do 20 L ? w ludziu jest około 5 L hmmmm
''Cmentarz Hadesu, wijące się mięso śmierciCzaszki i kości rozkładają sięTrupy, kończyny i krwawa rzeźMasakra i zbrodnia panująŚwiat żyje w bólu i smutkuBogowie przestali wierzyćNie ma szans by przeżyć lub uciecŚmierć wszystkich kultur jest bliskoW ich mózgach musi być pasożytTerror jest ich jedyną ideąBogowie wojny i upadłe królestwaModliły się o to w czasach upadkuPrzekleństwo jedności nieumarłychWstąpiło w zatrute duszeŚredniowieczny czas zarazyOkrucieństwo nieosiągniętych tronówZARAZAOmen zawisł nad światemOdkąd zaczął się czasBerła i mieczaI nieskończonych oznak nienawiści i spustoszeniaW umysłach i sercach, w duszach i mózgachIstnieje tylko rozkładWstyd dla tych, którzy żyli według prawŚmierć wszystkich kultur jest bliskoRobaki i szczury atakują twój mózgPatrzysz na słońce, jak się modliszModlisz się o nadzieję, ale to głupie, bo wieszŻe nie ma dla ciebie pomocyŚmierć się zbliża i boisz się odoru armagedonuJednak ty nie masz szansy na ucieczkęZginiesz w piekleUsłysz krzyki dzieci dookoła siebieNikt nie martwi się tą zbrodniąTerror rządzi zgniłą krainąMistrz patrzy przez cały czas''KREATOR - THE PESTILENCE - TEKSTOWO.PL
Czarna zaraza
No tak, artykuł jak i zacytowany tekst zespołu KRETOR, traktuje o epidemii zarazy w czasie średniowiecza, jednakowoż, jak wszyscy chyba wiemy, historia ma do siebie jedną osobliwą rzecz, a mianowicie, lubi się powtarzać. Ale też trzeba zadać kilka zasadniczych i nieobojętnych pytań: co teraz wykończy więcej istnień ludzkich, domniemana epidemia, a może co innego ?!?