Rada powiatu przeworskiego obradowała w ubiegły czwartek (19 lipca). W zasadzie bez dyskusji przyjęła zmiany w budżecie czy w wieloletniej prognozie finansowej. Gorąco, głównie za sprawą radnego Dariusza Łapy było tylko przy dwóch punktach: zmiany uposażenia Zbigniewa Kiszki i wydaniu zgodny na dzierżawę gruntów w Jaworniku Polskim.
Za oknami smętne, pochmurne lato. Nic więc chyba dziwnego, że ostatnia sesjia rady powiatu taką senną atmosferę miała. Radni przez kolejne punkty porządku obrad prześlizgali się sprawnie i bezkonfliktowo, uchwały podejmując bez obszerniejszych dyskusji i często zdecydowaną większością głosów. Ciśnienie podniosły tylko dwa punktu zapalne. W obu przypadkach natura sporu była niecodzienna. I w obu głównym sprawcą „zamieszania” był radny Dariusz Łapa.[paywall]
Zmiany w zarobkach samorządowców piastujących najwyższe stanowiska to stały punkt ostatnich sesji w regionie. Nie inaczej było w starostwie przeworskim Z tym że tutaj radzono nad tym, jak zrobić tak, żeby staroście Kiszcze nie zaszkodzić. Najpierw głos zabrał sam zainteresowany. W swym krótkim wystąpienia zadeklarował, że w głosowaniu nie weźmie udziału, stwierdził, że nie podoba mu się upolitycznianie pensji wójtów i burmistrzów, wykazywał, jak karykaturalny jest fakt, że specjaliści zatrudniani w urzędzie zarabiają więcej niż osoba, która ich zatrudnia. – Wiadomo, że w październiku są wybory i nowe rady będą znów te wynagrodzenia ustalać. To próba zniechęcenia wszystkich tych, którzy chcą startować w wyborach – mówił starosta.
Nieoczekiwanego sojusznika w tych twierdzeniach znalazł starosta w opozycyjnym radnym PiS Dariuszu Łapie. Radny najpierw szukał rozwiązania formalnego, by w uchwałę nie wpisywać konkretnej kwoty, a po prostu maksymalne możliwe uposażenie, a następnie wystąpił z krytyką samego rozporządzenia: – Ja się od głosu wstrzymam. Według mnie to nie rada ustala to wynagrodzenie a rozporządzenie. Myślę, że ustawa jest wyższej rangi niż rozporządzenie, a ustawa mówi jasno: do właściwości rady należy ustalenie wynagrodzenia. Do rady, nie do ministra, nie do rady ministrów czy do kogoś innego – perorował radny. Ostatecznie projekt uchwały obniżającej uposażenie starosty odrzucono, a jedynym, który zagłosował za, był reprezentujący PiS Zenon Koper.
Równie emocjonujący przebieg miała dyskusja nad z pozoru błahym projektem dzierżawy gruntów pod inwestycję w Jaworniku Polskim. Zarząd powiatu z wywiązywania się z umowy przez dzierżawcę szczególnie zadowolony nie jest. Były opóźnienia w płatnościach, sądowe postępowania. Mimo zastrzeżeń, większość radnych optowała za przedłużeniem dzierżawy w trybie bezprzetargowym . Starosta wyjaśniał, że mimo trudności dzierżawca należności reguluje, że jego interes nie poszedł tak, jakby sobie tego życzył, a koszty, jakie poniósł przedsiębiorca, były znaczne. – Nie podcinajmy człowiekowi skrzydeł – apelował Z. Kiszka.
Innego zdania był jednak Dariusz Łapa. Przede wszystkim niepokoił go tryb bezprzetargowy dzierżawy. Jeszcze bardziej rodzinne koligacje dzierżawcy. – Dzwonią do mnie ludzie i pytają, jak to jest, że jednemu wydzierżawia się w trybie bezprzetargowym grunt bardzo ładny. Inni muszą płacić więcej, a wnuk byłej pani wójt, związanej z PSL, która rządziła przez 20 lat, ma po znajomości załatwiane dzierżawy – dopytywał radny. To wzburzyło radę, zdominowaną przez radnych właśnie PSL. Argumentowano, że była pani wójt od dawna nie jest aktywna politycznie, a rodzinne koneksje wcale nie były tak cenne, jak się wielu wydawało.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze