Reklama

Nie chcieli obciąć pensji starosty, ale gonić dziadów już owszem

28/07/2018 17:00

Rada powiatu przeworskiego obradowała w ubiegły czwartek (19 lipca). W zasadzie bez dyskusji przyjęła zmiany w budżecie czy w wieloletniej prognozie finansowej. Gorąco, głównie za sprawą radnego Dariusza Łapy było tylko przy dwóch punktach: zmiany uposażenia Zbigniewa Kiszki i wydaniu zgodny na dzierżawę gruntów w Jaworniku Polskim.

Za oknami smętne, pochmurne lato. Nic więc chyba dziwnego, że ostatnia sesjia rady powiatu taką senną atmosferę miała. Radni przez kolejne punkty porządku obrad prześlizgali się sprawnie i bezkonfliktowo, uchwały podejmując bez obszerniejszych dyskusji i często zdecydowaną większością głosów. Ciśnienie podniosły tylko dwa punktu zapalne. W obu przypadkach natura sporu była niecodzienna. I w obu głównym sprawcą „zamieszania” był radny Dariusz Łapa.[paywall]

Starosta jest ponad to

Zmiany w zarobkach samorządowców piastujących najwyższe stanowiska to stały punkt ostatnich sesji w regionie. Nie inaczej było w starostwie przeworskim Z tym że tutaj radzono nad tym, jak zrobić tak, żeby staroście Kiszcze nie zaszkodzić. Najpierw głos zabrał sam zainteresowany. W swym krótkim wystąpienia zadeklarował, że w głosowaniu nie weźmie udziału, stwierdził, że nie podoba mu się upolitycznianie pensji wójtów i burmistrzów, wykazywał, jak karykaturalny jest fakt, że specjaliści zatrudniani w urzędzie zarabiają więcej niż osoba, która ich zatrudnia. – Wiadomo, że w październiku są wybory i nowe rady będą znów te wynagrodzenia ustalać. To próba zniechęcenia wszystkich tych, którzy chcą startować w wyborach – mówił starosta.

Reklama

A radny PiS krytykuje treść rozporządzenia

Nieoczekiwanego sojusznika w tych twierdzeniach znalazł starosta w opozycyjnym radnym PiS Dariuszu Łapie. Radny najpierw szukał rozwiązania formalnego, by w uchwałę nie wpisywać konkretnej kwoty, a po prostu maksymalne możliwe uposażenie, a następnie wystąpił z krytyką samego rozporządzenia: – Ja się od głosu wstrzymam. Według mnie to nie rada ustala to wynagrodzenie a rozporządzenie. Myślę, że ustawa jest wyższej rangi niż rozporządzenie, a ustawa mówi jasno: do właściwości rady należy ustalenie wynagrodzenia. Do rady, nie do ministra, nie do rady ministrów czy do kogoś innego – perorował radny. Ostatecznie projekt uchwały obniżającej uposażenie starosty odrzucono, a jedynym, który zagłosował za, był reprezentujący PiS Zenon Koper.

Niewygodna dzierżawa

Równie emocjonujący przebieg miała dyskusja nad z pozoru błahym projektem dzierżawy gruntów pod inwestycję w Jaworniku Polskim. Zarząd powiatu z wywiązywania się z umowy przez dzierżawcę szczególnie zadowolony nie jest. Były opóźnienia w płatnościach, sądowe postępowania. Mimo zastrzeżeń, większość radnych optowała za przedłużeniem dzierżawy w trybie bezprzetargowym . Starosta wyjaśniał, że mimo trudności dzierżawca należności reguluje, że jego interes nie poszedł tak, jakby sobie tego życzył, a koszty, jakie poniósł przedsiębiorca, były znaczne. – Nie podcinajmy człowiekowi skrzydeł – apelował Z. Kiszka.

Reklama

 Sitwa w Jaworniku?

Innego zdania był jednak Dariusz Łapa. Przede wszystkim niepokoił go tryb bezprzetargowy dzierżawy. Jeszcze bardziej rodzinne koligacje dzierżawcy. – Dzwonią do mnie ludzie i pytają, jak to jest, że jednemu wydzierżawia się w trybie bezprzetargowym grunt bardzo ładny. Inni muszą płacić więcej, a wnuk byłej pani wójt, związanej z PSL, która rządziła przez 20 lat, ma po znajomości załatwiane dzierżawy – dopytywał radny. To wzburzyło radę, zdominowaną przez radnych właśnie PSL. Argumentowano, że była pani wójt od dawna nie jest aktywna politycznie, a rodzinne koneksje wcale nie były tak cenne, jak się wielu wydawało.

Biznes chronić, dziadów gonić

Odpowiedzi na zarzuty podjął się Piotr Kaweński, radny z Jawornika. – Ja tu nie widzę żadnych politycznych powiązań. W Jawroniku są dwa hektary uprzemysłowione, można sobie swobodnie wynająć, a nie ma chętnych – mówił radny. Przekonywał też, że musi stanąć w obronie przedsiębiorcy z jego terenu, bo taka jest rola radnego. – Ja też jestem za ochroną biznesu, ale dziadów trzeba gonić – ripostował Łaba. – Nie twierdzę, że ten pan jest dziad, ale skoro jest niesłowny i nie wywiązuje się z umowy, trzeba go pogonić – dodał. Tak jednoznacznego zdania nie podzielili jednak radni. Ostatecznie rada zgodę na przedłużenie dzierżawy wyraziła, ale rozkład głosów wskazywał, że nie była to mimo wszystko zbyt popularna decyzja, a rada uczucia miała mocno mieszane.
pck
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama