Reklama

Nie można, czy się nie chce?

01/07/2015 11:50

Przez ponad pół roku kierowcy na ulicy Krakowskiej w Przemyślu mieli do czynienia – jak to jeden z nich określił – drogowym nowotworem. Nowotworem była nie tylko wprowadzona organizacja ruchu, ale i zmuszanie kierowców do... łamania prawa. Dlaczego? Otóż wymalowana „zawrotka” nie pozostawiała kierowcom wyboru i musieli przekraczać linię ciągłą.

Przewinienie niby żadne, ale jednak wykroczeniem jest i policja ukarać mandatem może. Co więcej, takich rozwiązań w naszym mieście i w całej Polsce jest niemało. Gdy zwróciłem na to uwagę osobom, które ową organizację wprowadzały, usłyszałem odpowiedź: – Owszem, jest za wąsko, ale zgodnie z przepisami.

Motywacją do tamtych zmian była próba ułatwienia życia mieszkańcom niewielkiej ulicy Andersa. Początkiem czerwca organizacja ruchu wróciła do stanu pierwotnego, a kierowcy z Andersa znów zostali pozbawieni możliwości (zgodnego z przepisami) skręcania w lewo w kierunku centrum miasta. 

Tłumaczenia są proste: nie można im pozwolić, bo musieliby przekroczyć dwa pasy ruchu. Nie ma znaczenia, że widoczność w tym miejscu jest bardzo dobra, a ruch dużo mniejszy niż kiedyś.

Drogowcom jednak nie przeszkadza, że aż cztery pasy można (i trzeba) pokonać na skrzyżowaniu ulicy Topolowej z niedawno oddaną do użytku obwodnicą miasta. Na Krakowskiej jednak nie można. To samo słyszeli przez lata mieszkańcy Orłów od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W końcu okazało się, że lewoskręty do ich posesji są jednak możliwe. Zatem nie można czy się nie chce?

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości