Reklama

Nieudana misja

03/07/2016 08:21

Bywa, że ludziom z braku konkretnego zajęcia wpadają do głowy durne pomysły, z których nic dobrego nie wynika, tylko policja i sądy mają zajęcie. Tak było w przypadku niejakiego Tomasza, który od dłuższego czasu nie miał żadnego zajęcia.

Od zawsze bezrobotny, żył z dnia na dzień na utrzymaniu rodziców. Przedpołudnie spędzał w łóżku z pilotem w ręku, a popołudniami włóczył się po wiosce i sępił u kolegów raz papierosa, innym razem na piwo. W ostatnią sobotę kwietnia spotkał znajomego, który nie jeden raz go ratował w potrzebie. – Może coś byśmy się napili – zagaił. Ale znajomy z ponurą miną oznajmił, że jest bez kasy, bo akurat komuś pożyczył sześćset złotych i od miesiąca nie może odebrać długu. Wtedy Tomek zaproponował, że może podjąć się roli egzekutora, odebrać dług i będą mieli na flaszkę. Wystarczy gościa postraszyć i będzie kasa. Znajomy, któremu też się chciało pić, przystał na takie rozwiązanie. Tomek wyciągnął z szopy rower, bo nie chciało mu się dymać na drugi koniec wioski, gdzie mieszkał dłużnik i pojechał. Miał pecha, bo nie zastał nikogo w domu. Z wściekłości, że nie będzie na flaszkę, kopnął szczeniaka, który próbował go obszczekać i łokciem wybił szybę w okienku na werandzie. Ponieważ był to jedyny sposób na zdobycie pieniędzy, postanowił wrócić następnego dnia. Żeby mieć pewność, że dłużnik będzie w domu, pojechał w porze obiadu. Miał szczęście, bo spotkał gościa na podwórku i z miejsca przystąpił do rzeczy. 

Dłużnik wił się jak piskorz i tłumaczył, że chwilowo nie ma ani grosza, ale do tygodnia wszystko odda znajomemu Tomka i jeszcze pół litra postawi. Jednak perspektywa czekania przez cały tydzień na obiecaną flaszkę nie uśmiechała się Tomkowi, więc zaczął inaczej. – Wczoraj poszła szyba, żebyś wiedział, że nie żartuję. Następnym razem będzie gorzej. Masz dzieciaka i jak natychmiast nie dasz kasy, to smarkaczowi może się coś złego przytrafić. Na przykład auto go potrąci albo coś jeszcze gorszego go spotka. Wobec takich argumentów dłużnik zmiękł i obiecał w poniedziałek skombinować forsę. Tomek wrócił zadowolony z poczuciem dobrze spełnionej misji, ale kiedy nazajutrz pojechał po odbiór długu, już czekali na niego policjanci. Bardzo się zdziwił, kiedy usłyszał od nich, że w kodeksie karnym jest artykuł 190 i że za groźby karalne można dostać nawet dwa lata. 
kryminałek podpis fot
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości