Jacek Kurcek kupił ciągnik rolniczy w kwietniu 2013 r. Miał nim zarabiać, ale przez większość czasu sprzęt stoi popsuty, a właściciel musi spłacać raty leasingu.
– Od samego początku są z nim problemy – mówi Jacek Kurcek. – Na placu w Białymstoku pracownicy Agromy wjechali nim na moją lawetę. Już wtedy zauważyłem, że silnik głośno pracuje, ale oni twierdzili, że to normalne – relacjonuje.
Po przyjeździe do domu okazało się, że traktor nie nadaje się do użytku. – Silnik jest w porządku, ale źle działał układ kierowniczy i skrzynia biegów. Nie dało się nim pracować. Bałem się nawet pojechać na pobliską stację benzynową, bo nie miałem pewności, czy wrócę – opowiada[paywall].
Od razu zgłosił usterkę. Naprawy nie mógł się jednak doczekać. Dopiero w lipcu, czyli po trzech miesiącach, ciągnik trafił do warsztatu w Tyczynie. Tam stał... aż rok. – Mechanicy powiedzieli, że jest w nim założona zużyta skrzynia biegów. Twierdzili, że trwało to wszystko tak długo, ponieważ czekali na nowe części – mówi J. Kurcek. Tę naprawę sfinansowała Agroma w ramach gwarancji.
Po remoncie pan Jacek wykonywał nim lekkie prace polowe. – Cały czas skrzynia pracowała bardzo głośno. Jesienią ubiegłego roku odstawiłem go do warsztatu w Żurawicy, który jest autoryzowanym serwisem belarusa. Naprawa trwała cztery miesiące. Zapłaciłem za nią ponad 8 tysięcy złotych – opowiada. – Kilka razy wyjechałem nim w pole. Znów zaczął głośno pracować, a spod skrzyni cieknie olej. Postawiłem go w garażu na kanale i złożyłem reklamację na naprawę – mówi.
Firma Kamix w Żurawicy odpowiedziała na nasze pytania, dotyczące zarzutów J. Kurcka. Jej przedstawiciel nie zgodził się jednak na podanie sowich danych osobowych w artykule. Napisał natomiast, że ciągnik dotarł do warsztatu w fatalnym stanie technicznym spowodowanym jazdą przy braku oleju w skrzyni biegów. „Zlecenie naprawy obejmowało wymianę uszkodzonych elementów, nie było w nim mowy o przeróbkach skrzyni biegów wynikłych z wad konstrukcyjnych ciągnika, gdyż w tym czasie nie były one znane. Nasza firma wykonała usługę prawidłowo z zastosowaniem oryginalnych części” – czytamy w oświadczeniu. Gdy traktor ponownie uległ awarii, po przeanalizowaniu aktualnych i poprzednich uszkodzeń, firma doszła do wniosku, że przyczyną awarii jest wada konstrukcyjna ciągnika. „Powstałe uszkodzenie może świadczyć również o przeciążeniu ciągnika podczas pracy po naprawie. W związku z powyższym firma nasza nie ponosi odpowiedzialności za wady fabryczne ciągnika, a naprawa nie gwarantuje poprawności działania ciągnika” – wskazuje Kamix, dodając, że usunięcie wad fabrycznych jest możliwe tylko po dokonaniu odpowiednich zmian konstrukcyjnych.
Nowo kupionym ciągnikiem Jacek Kurcek miał świadczyć usługi przy wywożeniu odpadów. Spisał już nawet umowę przedwstępną. – To był główny powód zakupu tego ciągnika. Specjalnie po to zamówiłem do niego wysięgnik. Dochód z tego zlecenia miał pokrywać wysokość rat – mówi.
Sprzęt, zamiast pracować, stał jednak popsuty. Pan Jacek nie mógł rozpocząć działalności, ale raty spłacać musi. – Na szczęście nie poniosłem dodatkowych kosztów związanych z niepodjęciem umowy. Kupno ciągnika okazało się jednak zupełnie niepotrzebne. A gdyby był sprawny, mógłbym się starać o jeszcze inne zlecenia, na przykład odśnieżanie – mówi.
Traktor miał również pracować w gospodarstwie. Pan Jacek musi jednak do tego celu wynajmować sprzęt.
J. Kurcek podjął kroki prawne wobec Agromy Białystok. Nie udało nam się skontaktować z tą firmą, ponieważ już nie funkcjonuje. – W międzyczasie kilka razy zmienili nazwę. Nie wiem, czy nadal funkcjonują i czy, jeżeli wygram sprawę, da mi to gwarancję uzyskania odszkodowania – obawia się J. Kurcek.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No to jest to ryzyko jak się bierze w leasing sprzęt używany. Nie ma znaczenia, czy bierzemy ciągnik, czy samochód w leasing, kupujemy to od kogoś. Leasing za nas nie będzie sprawdzał wszystkiego. Bank jest właścicielem, ale tak naprawdę tylko wykłada kasę i ściąg araty i opłaty. Swoją drogą proponuję wybierać znane leasing jak PKO, EFL itp. nie koniecznie kierując się kryterium ceny. Miałem i w PKO i w EFL - Europejski Fundusz Leasingowy i mam dobrą opinię zarówno o PKO jak i EFL, było ok.
No to jest to ryzyko jak się bierze w leasing sprzęt używany. Nie ma znaczenia, czy bierzemy ciągnik, czy samochód w leasing, kupujemy to od kogoś. Leasing za nas nie będzie sprawdzał wszystkiego. Bank jest właścicielem, ale tak naprawdę tylko wykłada kasę i ściąg araty i opłaty. Swoją drogą proponuję wybierać znane leasing jak PKO, EFL itp. nie koniecznie kierując się kryterium ceny. Miałem i w PKO i w EFL - Europejski Fundusz Leasingowy i mam dobrą opinię zarówno o PKO jak i EFL, było ok.