Reklama

O rolnictwie „wstążeczkowym”

20/05/2017 14:00

Mateusz Rusinek jest właścicielem największego w Cewkowie gospodarstwa rolnego. Ma prawie 52 ha pola, rozwija się i chce nadal rozwijać. Ma nieco trudniej niż koledzy po fachu z innych miejscowości. Jego gospodarstwo rozdrobnione jest na 76 działek rozsianych po całej okolicy.

Sytuacja jest uciążliwa dla wszystkich mieszkańców, niemniej jednak nikt nie chce się w tej sprawie wychylać. – To scalenie to takie „zgniłe jajo”, ludzie boją się tego ruszyć, żeby nie zaczęło śmierdzieć. Tu są zamrożone dziesiątki sąsiedzkich konfliktów – mówi radny powiatowy Henryk Goraj.

Próby dokonania scalenia gruntów na terenie Cewkowa ciągną się od wielu lat, bezskutecznie. – Ludzie nie potrafią się ze sobą dogadać – mówi jeden z mieszkańców. – Bo ta działka bliżej, bo tu ziemia lepiej rodzi, bo ten kawałek w naszej rodzinie od pokoleń... – wylicza powody.

Reklama

Kilku włodarzy zdążyło się już na tej sprawie „potknąć”, co skutkować mogło np. brakiem reelekcji. Nie dziwi więc, że każda kolejna władza podchodzi do tego tematu ostrożnie.

– Należałoby z mieszkańcami nad tym popracować – mówi H. Goraj. – Poświęcić trochę czasu i wysiłku, żeby wspólnie dojść do kompromisu. Nie można umywać rąk od tej sprawy i udawać, że problemu nie ma.

– Do tego się wzięto trochę za późno i zarazem trochę za wcześnie. Scalenia trzeba było albo dokonać za komuny, jak nikt nie miał zbyt wiele do gadania, albo dopiero za jakieś 10 – 15 lat, kiedy wymrze pokolenie, które sprawę ziemi traktuje tak emocjonalnie  anonimowo komentuje sprawę jeden z urzędników.


kjz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama