Mateusz Rusinek jest właścicielem największego w Cewkowie gospodarstwa rolnego. Ma prawie 52 ha pola, rozwija się i chce nadal rozwijać. Ma nieco trudniej niż koledzy po fachu z innych miejscowości. Jego gospodarstwo rozdrobnione jest na 76 działek rozsianych po całej okolicy.
Sytuacja jest uciążliwa dla wszystkich mieszkańców, niemniej jednak nikt nie chce się w tej sprawie wychylać. – To scalenie to takie „zgniłe jajo”, ludzie boją się tego ruszyć, żeby nie zaczęło śmierdzieć. Tu są zamrożone dziesiątki sąsiedzkich konfliktów – mówi radny powiatowy Henryk Goraj.
Próby dokonania scalenia gruntów na terenie Cewkowa ciągną się od wielu lat, bezskutecznie. – Ludzie nie potrafią się ze sobą dogadać – mówi jeden z mieszkańców. – Bo ta działka bliżej, bo tu ziemia lepiej rodzi, bo ten kawałek w naszej rodzinie od pokoleń... – wylicza powody.
Kilku włodarzy zdążyło się już na tej sprawie „potknąć”, co skutkować mogło np. brakiem reelekcji. Nie dziwi więc, że każda kolejna władza podchodzi do tego tematu ostrożnie.
– Należałoby z mieszkańcami nad tym popracować – mówi H. Goraj. – Poświęcić trochę czasu i wysiłku, żeby wspólnie dojść do kompromisu. Nie można umywać rąk od tej sprawy i udawać, że problemu nie ma.
– Do tego się wzięto trochę za późno i zarazem trochę za wcześnie. Scalenia trzeba było albo dokonać za komuny, jak nikt nie miał zbyt wiele do gadania, albo dopiero za jakieś 10 – 15 lat, kiedy wymrze pokolenie, które sprawę ziemi traktuje tak emocjonalnie anonimowo komentuje sprawę jeden z urzędników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze