Reklama

O unijkach, partii niemieckiej, lwach i wężach... Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Przemyślu

W sobotę, 22 października, prezes PiS Jarosław Kaczyński kontynuował objazd wyborczy po Polsce. Tym razem spotkał się ze swoimi wyborcami z Podkarpacia. W godzinach południowych prezentował program PiS w Jedliczu, następnie o godzinie 18 miało się rozpocząć spotkanie z wyborcami w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej.

Spotkanie w Przemyślu planowano na godzinę osiemnastą. Od siedemnastej pod muzeum zaczęli się zbierać pierwsi przemyślanie. Na około pół godziny przed oficjalnym rozpoczęciem organizatorzy zaczęli wpuszczać pierwszych gości. Byli to głównie działacze lokalnego PiS: parlamentarzyści, samorządowcy oraz sympatycy tego ugrupowania.

Wejście na spotkanie było wyłącznie dla osób z osobistymi zaproszeniami lub akredytacjami. Zaproszenia były weryfikowane. Najbardziej wytrwali sympatycy PiS mogli wejść bez zaproszenia, po uprzednim podaniu danych osobowych i sprawdzeniu przez ochronę.

Według informacji uzyskanych od jednego z lokalnych polityków PiS, na spotkanie mogły wejść także osoby bez zaproszeń, na przykład lokalni samorządowcy. Po osiemnastej do zebranych pod budynkiem muzeum dotarła nieoficjalna informacja, że spotkanie rozpocznie się z półgodzinnym opóźnieniem.

Reklama

Gwizdy, okrzyki, syreny

Atmosfera gęstniała. Gwizdy, okrzyki, syreny nasilały się. Wokół muzeum stały radiowozy policyjne. Sporo mundurowych zabezpieczało okolice muzeum.

Tuż przed osiemnastą przed głównym wejściem do muzeum doszło do słownej utarczki między zwolennikami Jarosława Kaczyńskiego a jednym z jego krytyków.


– Wystarczy, że się ma inne zdanie niż prezes Kaczyński, a już człowieka wyrzucają – skomentował krytyk. – Przychodzi jeden z drugim tylko po to, aby robić zadymę. Specjalnie to robią – skomentował z kolei zwolennik PiS.

Reklama

Jak nas poinformowała rzeczniczka prasowa KMP w Przemyślu, aspirant sztabowy Małgorzata Czechowska, policja nie odnotowała żadnych wykroczeń w czasie pobytu prezesa J. Kaczyńskiego w Przemyślu.

Przed muzeum

Osoby niewpuszczone na spotkanie wyrażały swoje niezadowolenie pod budynkiem muzeum. Syreny, transparenty, trąbki, gwizdki, okrzyki, muzyka z tekstami wolnościowymi. Około kilkadziesiąt osób.

Kolejnych kilkanaście stało pod dachem budynku przy Ratuszowej. Za pośrednictwem mediów lokalnych i krajowych zadawali prezesowi Kaczyńskiemu sporo pytań. Dominowały te dotyczące cen węgla, gazu, jakości życia, praw kobiet.

Pytali: jak długo będzie manipulował swoimi wyborcami?

Reklama

W rzęsistym deszczu zebrani jednak nie doczekali się oficjalnego wjazdu prezesa Kaczyńskiego. Okazało się, że prezes wszedł do budynku muzeum bocznym wejściem. Takim też wyszedł po spotkaniu. 

Co powiedział w Przemyślu prezes Kaczyński?

Po wysłuchaniu hymnu narodowego prezes Jarosław Kaczyński przywitał gości.

Byli wśród nich między innymi: były marszałek Sejmu RP, obecnie szef gabinetu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Marek Kuchciński, posłanka Anna Szchmidt, poseł Tadeusz Chrzan, zastępca marszałka województwa Piotr Pilch, wojewoda Ewa Leniart. Kaczyński zaczął od podziękowań dla przemyślan, władz krajowych i samorządowych za pomoc uchodźcom z Ukrainy.

Reklama

– Jesteście odważni, bo jesteście tuż-tuż (…). Pięknie się spisała Polska, ale najpiękniej właśnie ta część Polski. I za to serdecznie dziękuję – powiedział J. Kaczyński. Sala podziękowania przyjęła gromkimi oklaskami. Sprostował informację prowadzącego spotkanie, przypominając, że nie jest premierem rządu, ale szefem Zjednoczonej Prawicy, puentując słowami „coś na rzeczy jednak jest”.



Unijki i unici

Prezes PiS, wychodząc od słów hymnu narodowego „Będziem Polakami…”, rozwinął wokół tej osi swoją analizę sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej Polski. Pojawiły się znane z innych wystąpień wątki.

PiS – partia polska, oni – partia niemiecka. My Polacy, oni unijki i unici polskiego pochodzenia. My mocni w Europie, jako Europa Ojczyzn. Oni ślepo zapatrzeni w Unię Europejską z niemiecką dominacją.

Reklama

– (…) Dzisiaj pojawiają się w Polsce ludzie, którzy mówią o sobie: „jestem unijką polskiego pochodzenia”. Jest takie pytanie zasadnicze, czy ku temu powinna zmierzać Polska i Europa? Czy rzeczywiście jest tak, że dobrze będzie, jeśli ludzie w Unii Europejskiej staną się unitami czy unijkami pochodzenia tego czy innego narodu?

Czy tego rodzaju połączenie jest w ogóle możliwe i czy nie oznaczałoby ono niezwykle radykalnego zubożenia Europy, która składa się z wielu narodów i kultur. Te narody i te kultury łącznie tworzą to ogromne, niezmierzone i chyba nieporównywalne z niczym na świecie bogactwo. To będzie prowadziło do zubożenia, ale w istocie także musi prowadzić do dominacji jednego czy dwóch narodów. Że ci unici czy unijki pochodzenia na przykład niemieckiego będą ważniejsi od tych innych.

Jeśli chcemy dbać o swoje interesy, o swój rozwój narodowy, to oczywiście chcemy być w Unii, chcemy uczynić wszystko, żeby w tej Unii być, ale z drugiej strony musimy też pamiętać, że[paywall] Unia powinna działać zgodnie ze swoimi traktatami, a my zgodnie z traktatem, który żeśmy przyjęli w referendum i następnie ratyfikowali. Te traktaty takiego rozwiązania, o którym mówiłem, nie przewidują – mówił do zebranych J. Kaczyński.

Reklama

I w Tuska

Jak w większości swoich wystąpień Kaczyński skrytykował Donalda Tuska. W Przemyślu głównie za zmienność poglądów.

„Trudno tutaj mówić o poglądach. I tu jest też pytanie, czy aby na pewno to interes polski. (…) Ta druga partia jest gotowa chwytać się metod zupełnie niebywałych. Nie ma w parlamencie europejskim drugiego przypadku, żeby przedstawiciele jakiegoś państwa, niezależnie od tego, czy są przy władzy, czy w opozycji, tak wściekle atakowali władze tego państwa i tak dążyli do tego, żeby te władze miały najróżniejszego rodzaju trudności – oceniał szef PiS.

Reklama

O wyborach

– (…) Trzeba stworzyć potężny korpus ochrony wyborów. Druga strona właściwie zapowiada, że jak przegra wybory, to tego nie uzna, że będą sami liczyć. Jeżeli będą sami liczyć, to po co? Żeby przegrać? Oni przygotowują się do wielkiej awantury, pewnie później do chodzenia ze skargami do UE. Dziś obwodowych komisji wyborczych jest około 28 tysięcy. Powinno być trochę więcej, bo są miejsca w Polsce, gdzie ludzie nie idą głosować, bo mają dosyć daleko do najbliższej komisji wyborczej. Powinniśmy to zmienić.

Może ich będzie jeszcze więcej. I w każdej komisji powinny być przynajmniej dwie osoby, i to takie zdeterminowane, żeby siedzieć tam przez prawie 24 godziny, czyli od początku głosowania do momentu, kiedy zostanie wywieszony wynik. Będziemy organizować obwodowe komitety ochrony wyborów czy biuro ochrony wyborów, tak by każdy, kto jest w takiej obwodowej komisji, mógł się skontaktować, jeśli coś złego się dzieje. I oczywiście te centralne, do których te obwodowe będą przekazywać informacje (…), i wreszcie do Państwowej Komisji Wyborczej. One muszą być też lokalnie przedstawione do wojewódzkich komisji wyborczych (…) – przekonywał prezes PiS.

Reklama

O lekarzach i SOR

Na spotkaniu w Przemyślu prezes PiS poruszył również kwestię w służbie zdrowia.

– (…) Bywa, że człowiek ciężko chory, mający swoje lata, przybywa na SOR z czterdziestostopniową gorączką, a później się okazuje, że to sepsa. Spędza na krześle – bo nawet nie ma go gdzie położyć – 17 godzin. To jest taki przykład, który ja osobiście znam. Tak dalej być nie może. Musimy to zmienić, musimy znaleźć metodę, żeby to zostało zmienione. Bywają kontrakty w tej chwili — i nie jakiś wybitnych profesorów — w szpitalach powiatowych po 80 tysięcy złotych miesięcznie, na przykład dlatego, że ten lekarz jest bezwzględnie potrzebny.

(…) Lekarze powinni bardzo dobrze zarabiać. To jest zawód bardzo ciężki, wymagający bardzo długiej nauki, żeby stać się lekarzem z prawdziwego zdarzenia, i to trzeba nagradzać, ale bez przesady (...), bo z kolei inni lekarze zarabiają 6 tysięcy złotych brutto i też leczą, i często leczą lepiej niż ci, co mają przeszło 80 (tys. zł – red.). Więc to wszystko na głowie stoi, musimy to z powrotem postawić na nogi i o tym będziemy właśnie mówili – zapewniał Kaczyński.

Reklama

W obronie cywilizacji

Na koniec spotkania prezes Jarosław Kaczyński zarysował najważniejszy cel dla Prawa i Sprawiedliwości:

– (…) Robimy wszystko w jednym celu – po to, żeby w Polsce wyrównać szanse i żeby się obronić przed tym, co godzi nie tylko w naszą kulturę, naszą cywilizację, ale także w zdrowy rozsądek, by to wysadzanie w powietrze naszej cywilizacji, które trwa dzisiaj na Zachodzie ? – podsumował prezes PiS podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami w Przemyślu.


Zaapelował do działaczy PiS, aby w roku wyborczym byli twardzi niczym lwy i elastyczni jak węże. 


AW
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    superdrab_21 2022-10-27 20:43:45

    I sekretarz KC PiS - ksywa "breżniew"- w akcji i wstyd dla Przemyśla.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama