W ostatnich tygodniach co rusz prezentują nam informacje na temat wakacyjnej ludzkiej niefrasobliwości. Ostatnio na przykład furorę zrobił fotoreportaż dziennikarza „Tygodnika Podhalańskiego”, który pokazał, w czym rodzimi urlopowi taternicy wybierają się w góry. Czegóż tam nie było: mokasyny, dziurawe trampki, sandały, baleriny i gumaki.
W powyższych przypadkach widać, że dla niektórych ludzi życie staje się tylko odgrywaniem scen, które fajnie będą wyglądać na fejsbuku czy Instagramie. Zatem na przykład taka wycieczka w góry nie polega na tym, żeby zobaczyć z bliska wzniosłą naturę, nie jest też wyzwaniem sportowym ani nawet podróżą, do której trzeba się przygotować fizycznie lub choćby trochę ruszyć przed nią głową. Jest tylko zaliczeniem popularnej „miejscówki”, którą będzie można się pochwalić przed znajomymi w internecie. Kto by w takim razie przejmował się jakimś bezpieczeństwem czy rozsądkiem? Bardziej liczy się obrazek z życia niż samo życie.
Trudno mi się przy tym oprzeć wrażeniu, że prawo to zaczyna dotyczyć dziś wszelkich dziedzin rzeczywistości, z polityką i życiem publicznym na czele.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze