W Wielką Środę, 31 marca, przypadła 100. rocznica śmierci Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Wenantego Katarzyńca. Z tej okazji na Kalwarii Pacławskiej, gdzie znajdują się doczesne szczątki franciszkanina, rozpoczęły się uroczystości okolicznościowe. Potrwają rok, do 31 marca 2022. W bogatym programie obchodów znajdą się między innymi nabożeństwa w intencji rychłej beatyfikacji ojca Wenantego.
Osoba ojca Wenantego Katarzyńca od trzech lat na nowo elektryzuje nie tylko mieszkańców Kalwarii Pacławskiej i wiernych z archidiecezji przemyskiej. Skromny i cichy franciszkanin, którego doczesne szczątki spoczywały na cmentarzu Kalwarii Pacławskiej od 2 kwietnia 1921, a od 16 sierpnia 1950 w kamiennym grobowcu w krużgankach kalwaryjskiego sanktuarium, był dobrze znany miejscowym wiernym.
Czy to z okazji corocznych odpustów, czy podczas osobistych pielgrzymek przy grobie Wenantego wierni zanosili modlitewne prośby. Jak potwierdzają liczne spisywane świadectwa, często[paywall] wysłuchiwane.
Kult Sługi Bożego „wystrzelił” poza archidiecezjalne granice, gdy papież Franciszek wydał zgodę na publikację dekretu o heroiczności cnót ojca Wenantego. Od tej chwili przy jego imieniu można używać określenia Czcigodny. Jednocześnie proces beatyfikacyjny nabrał tempa.
24 marca 2018 przeniesiono trumnę ojca Wenantego do bocznej nawy sanktuarium. Kustoszem grobu został franciszkanin, ojciec Edward Staniukiewicz.
– Otwarcie procesu beatyfikacyjnego miało miejsce już w 1949 roku. W 1950 roku dokonano pierwszej ekshumacji. Doczesne szczątki zakonnika zostały wówczas przeniesione z cmentarza parafialnego do krużganków przy kościele. Kult Ojca Wenantego jest niezwykle żywy, co potwierdza liczba ludzi modlących się przed grobem zakonnika, świadectwa, które przychodzą do mnie w formie elektronicznej, papierowej, telefonicznej lub po prostu w formie bezpośrednich rozmów. Pojawia się wiele inicjatyw, grup modlitewnych. Poza Kalwarią, gdzie kult istniał zawsze, tworzą się grupy w Polsce, na przykład w Gdańsku, Legnicy, Lubaczowie. Co więcej, otrzymuję prośby o publikacje i o dewocjonalia z Meksyku, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, ale także z tak egzotycznych krajów, jak Filipiny czy Indonezja. W tej chwili potrzebny jest cud, czyli udokumentowane medycznie, niewytłumaczalne i natychmiastowe uzdrowienie z nieuleczalnej choroby. On posłuży do wyznaczenia daty beatyfikacji – mówił w wywiadzie dla ŻP kustosz grobu Sługi Bożego Ojca Wenantego Katarzyńca ojciec Edward Staniukiewicz.
Na pytanie, w czym „wyspecjalizuje się” przyszły święty, ojciec Edward odpowiada:
– Będzie od spraw trudnych, ale też od kłopotów codziennych, życiowych, w tym finansowych. Tę opinię w licznych wywiadach potwierdza znany publicysta katolicki Tomasz Terlikowski, częsty gość kalwaryjskiego sanktuarium. Jak twierdzi, wymodlił szczęśliwy dla siebie finał bardzo poważnych kłopotów finansowych.
Jako wotum wdzięczności obiecał spisanie biografii ojca Wenantego. Tak powstała książka: „Wenanty Katarzyniec – polski Szarbel”. Szarbel – święty Kościoła katolickiego, żył w drugiej połowie XIX wieku. Pochodził z Libanu, mnich, pustelnik, asceta. Świadkowie twierdzą, że po śmierci Szarbela z jego ciałem działy się rzeczy niezwykłe. Odnotowano wiele uzdrowień.
Jak utrzymywali ówcześni mieszkańcy Kalwarii Pacławskiej, ojciec Wenanty umarł w opinii świętości. Świadkowie jego życia podkreślają, że wyjątkowość kalwaryjskiego Sługi Bożego była bardzo zwyczajna. Polegała na codziennym, konsekwentnym, może przez to heroicznym życiu Ewangelią.
– Był zawsze blisko ludzi i dla ludzi. Szczególnie w konfesjonale. Opinię tę potwierdzał przyjaciel ojca Wenantego św. Maksymilian Kolbe. Krótkie życie Wenantego Katarzyńca, zaledwie trzydziestodwuletnie (07.10.1889 – 31.03.1921) naznaczone cierpieniem, przebytą dwukrotnie hiszpanką, wreszcie gruźlicą, a jednocześnie otwarte na drugiego człowieka, jest być może głównym powodem rosnącego zainteresowania jego osobą wśród ludzi wierzących. A jak potwierdzają listy, które otrzymuję, także wśród ludzi niewierzących. Przez ten cały rok w sposób szczególny modlić się będziemy o jego rychłą beatyfikację. Dziesiątego i jedenastego kwietnia odbyły się Dni Modlitw o beatyfikację Sługi Bożego. Szczegółowy program i wszystkie informacje można znaleźć na stronie wenanty.pl, na stronach internetowych Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej i na plakatach – informuje ojciec Edward Staniukiewicz.
***
„Wyjazd do Kalwarii Pacławskiej traktowałam bardziej jako wycieczkę niż pielgrzymkę. Miałam jechać sama, ale syn usłyszał „góry” i zdecydował się. Do nas dołączył jeszcze mąż, oczywiście nie wiązał wyjazdu z modlitwą. Droga, zwłaszcza dla męża, była ciężka – modlitwa w autokarze, śpiewy, był zły. Sama nie byłam pewna, jak postąpić. Już na miejscu była msza święta, nabożeństwo fatimskie – a oni źli. Mam duże problemy finansowe. Uklękłam z ufnością przed grobem Ojca Wenantego, pewna siebie, że wszelkie trudności znikną. Nagle, przy grobie zobaczyłam fotografię małego chłopca. Jak mi było wstyd. Ja modlę się „tylko” o pieniądze, a tu…, błagam cię Ojcze Wenanty, daj zdrowie temu chłopcu. Mam dwóch zdrowych synów, dziękuję Ci Boże, proszę pozwól rodzicom tego chłopca cieszyć się tym dzieckiem, a ja nie mam „tylko” pieniędzy.
Ula
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Widać, ze trzeba rychło beatyfikować zmarłego, bo inni bez jego szczątków nie doznają wybawienia, a tak elektryzuje tylu ludzi. Fotowoltaika to antychryst w porównaniu a tymi szczątkami. Coś trzeba z tym zrobić.
Widać, ze trzeba rychło beatyfikować zmarłego, bo inni bez jego szczątków nie doznają wybawienia, a tak elektryzuje tylu ludzi. Fotowoltaika to antychryst w porównaniu a tymi szczątkami. Coś trzeba z tym zrobić.