Na chwilę nasza uwaga skupiła się na Wyspach. Suweren brytyjski zastanawiał się, co zrobić z Brexitem, a my czekaliśmy na wynik tych rozmyślań. Bo tylko ludzie pozbawieni instynktu samozachowawczego mogli zakładać, że nas to w ogóle nie dotyczy. I nie chodzi tu tylko o rodaków zamieszkałych w Zjednoczonym Królestwie, ale o całą Europę. Wypowiadali się na ten temat znawcy i amatorzy, luminarze, a także kuglarze polityczni. Referendum przecięło te dyskusje
Anglicy wychodzą z Unii. A potem znowu wróciła piłka. Zawładnęła naszymi emocjami, jak rzadko kiedy. Wszystko przez tych Szwajcarów. Nie dość, że mają dziurawy ser, zegarki i złośliwego franka, to jeszcze potrafią kopać piłkę. Po wygranej z Irlandią, remisie z Niemcami i szczęśliwym zwycięstwie nad Ukrainą czekaliśmy na kolejny sukces. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Szwajcaria pokazała jednak kły. Kiedy Błaszczykowski zdobył prowadzenie w 39. minucie meczu, wydawało się, że wszystko pójdzie jak po maśle. Dobrze się to oglądało[paywall]. Z czasem nerwy zaczęły się jednak napinać. Rywal się ogarnął. Kiedy w 82. minucie Shaqiri fenomenalną przewrotką strzelił nożycami za plecy, a piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki, miny nam zrzedły. Rzadko ogląda się takie gole. Majstersztyk to mało powiedziane. Nawet Łukasz nasz Fabiański, który wielokrotnie ratował nas z opresji fantastycznymi robinsonadami, nie dał rady. Potem to już była obrona Częstochowy. Dogrywka. Wszyscy napili się wody, a niektórzy czegoś więcej. I zaczęła się loteria. Za karę – rzuty karne. Metafizyczne wypowiedzi komentatorów o instynkcie bramkarza i kunszcie strzelca dolewały tylko oliwy do ognia. Nerwy kibiców napięły się jak postronki. Na chwilę zapomnieliśmy o tym, że piłkarze kopią tę piłkę za miliony euro, a za każdy zdobyty gol portfel pęcznieje. Transfer Krychowiaka do PSG, za 45 mln euro, też zszedł na plan dalszy. Nie wiadomo, czy piłkarze na chwilę też o tym wszystkim zapomnieli, bo wpatrywali się tylko w piłkę. I to zadecydowało. Wygraliśmy 5:4 i wszyscy głęboko odetchnęli. Prezes Boniek może spokojnie szykować walizki na kolejne pieniądze, bo kasa rośnie. Lokomocja, koncentracja i motywacja – krzyczał komentator. Święte słowa, szczególnie jeśli chodzi o ten ostatni element. „Piłka jest okrągła, a bramki są dwie” – mawiał niezapomniany Kazimierz Górski. Co prawda w decydującym starciu brała udział tylko jedna bramka, a zmieniali się tylko jej strażnicy, ale piłka okazała się jak najbardziej okrągła. Nawet sędzia był przyzwoity, chociaż to Anglik, który wystąpił z Unii. Okrągłość piłki nie zna granic.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Bez przesady z tym " szczęśliwym zwycięstwem " . Rozumiem , że wielu jest nie na rękę , ale jednak przewaga nieznaczna , bo nieznaczna była . I zwycięstwo zasłużone.
Bez przesady z tym " szczęśliwym zwycięstwem " . Rozumiem , że wielu jest nie na rękę , ale jednak przewaga nieznaczna , bo nieznaczna była . I zwycięstwo zasłużone.