8 maja 2005 roku – w 60. rocznicę zakończenia II wojny światowej – w Szwecji zmarła Adela Schwarzer. Kobieta przeszła ogrom cierpienia, niejeden nie udźwignąłby tylu ciosów, załamałby się, poddał. Ale nie ona, ona była silna. W trakcie wojny przeszła przez 7 nazistowskich obozów pracy, a w ostatnim z nich, Bergen-Belsen, znaleziono ją konającą na stosie martwych ciał. Ważyła wtedy 23 kilogramy. Do końca życia nurtowała ją jedna myśl: co się stało z jej rodziną?
Adela urodziła się w 1923 r. w Krakowie, ale historia jej rodziny wiąże się z Cieszanowem. Tam urodzili się jej rodzice – Mechel Schwarzer i Malka Beila Tennenbaum. Z Cieszanowem wiąże się również opowieść jej dziadka, Mendla Tennenbauma, który na białym koniu uciekał z pożogi, jaka strawiła miasto w czasie I wojny światowej. Ponoć dziadek jeszcze przez długie lata we śnie przeżywał ten moment...
Z Podkarpaciem jest związana również postać stryjka Adeli Schwarzer, który wraz z rodziną mieszkał w Grodzisku Dolnym. Pamiętała, jak przyjeżdżał do niej, do Krakowa, w odwiedziny. W Krakowie rodzina Schwarzerów mieszkała m.in. na ulicy Miodowej 32, tuż obok synagogi prowadzonej przez cieszanowskich chasydów.
Rodzina Adeli Schwarzer była uboga, ale gościnna i otwarta. Mechel Schwarzer był kupcem, razem z Chaimem Abend prowadzili sklep z meblami i antykami na Kazimierzu. Oprócz handlu trudnili się również renowacją. Ojciec Adeli, Mechel, często wyjeżdżał w interesach do Katowic i Jarosławia.
Adela chodziła do polskiej podstawówki „Szkoły Ludowej”, która znajdowała się blisko ich domu na ul. Wielickiej.
Izaak był mechanikiem samochodowym, Gusta sprzedawczynią w sklepie ojca, Helena była krawcową, zaś Amalia urodziła się w Szpitalu Żydowskim na ul. Skawińskiej Bocznej 8. Była bardzo słaba, lekarze mówili, że nie przeżyje. Jednak kiedy Adela widziała swoją najmłodszą siostrę po raz ostatni, była już nastolatką.
W roku 1940 zaczęły się pierwsze przesiedlenia. Zachowały się jeszcze protokoły rejestracyjne Adeli i Heleny z 28 sierpnia i Izaaka z 8 września. Schwarzerowie byli jedną z ostatnich deportowanych rodzin. Najpierw został wywieziony Mechel. Reszta rodziny dołączyła do niego później.
W Rzeszowie Schwarzerowie mieszkali na ulicy Gałęzowskiego 14 wraz z druga żydowską rodziną – razem trzynaście osób w jednym pokoju z kuchnią. Rodzice Adeli zmarli w 1941 roku. Matka na niewydolność serca, a ojciec na tyfus. Dzieci zostały przeniesione na ulicę Szpitalną 1, której część stała się wkrótce „mniejszym gettem”. Adela pamiętała, jak okupanci niemieccy przychodzili z psami na targ. Łapali zwykle kilku Żydów celem „oczyszczenia” miasta, nie mieli jednak odwagi, by dokonać wyboru ofiar... Ten pozostawiali psom.
Naziści zamknęli getto 10 stycznia 1942 roku; w jego murach mieszkało ok. 23 tysięcy Żydów. Dziewiętnastoletnią Adelę włączono do grupy pracy przymusowej na stacji w Rzeszowie. Praca Adeli polegała na rozładowywaniu wagonów z węglem, drewnem i piaskiem oraz kopaniu rowów.
Wiosną 1942 roku wraz ze swoją grupą została wywieziona do obozu Biesiadka. Już nigdy więcej nie zobaczyła swoich sióstr i braci. Później w obozie w Częstochowie dotarły do niej pogłoski, że jej najmłodsza siostra, Amalia, podczas deportacji ukryła się przed Niemcami w śmietniku.
Żydzi rzeszowscy oraz ci, których przywieziono spoza miasta, zostali wymordowani po kilku deportacjach w 1942 roku. Deportowanych prowadzono pieszo do stacji kolejowej w Staroniwie. Stamtąd wysyłano ich pociągami do Bełżca lub do lasu pod Głogowem Małopolskim. Obydwie te destynacje zazwyczaj znaczyły jedno – śmierć. W Bełżcu zamordowano ok. 14 tys. z nich. Las głogowski był natomiast miejscem eksterminacji starszych i schorowanych. Zginęło tam od 2 do 6 tysięcy Żydów. 7 sierpnia kobiety i dzieci wysłano do Pełkiń, a stamtąd do Bełżca.
Ok. 3 tysięcy Żydów pozostało w getcie, zostali oni przewiezieni do obozu w Brzezince i Oświęcimiu. Niektórym z tej drugiej grupy udało się uciec i ukryć do czasu wyzwolenia, kilku przeżyło też w obozie.
Najstarsi spośród rodzeństwa mogli trafić do pracy przymusowej tak jak Adela, to dawało większą szansę na przeżycie. Zwłaszcza w ostatniej grupie z getta „A” zdarzały się udane ucieczki. Kilku robotników przymusowych z fabryki Luftwaffe w Rzeszowie również ocalało, ponieważ właściciel tejże dbał o stabilność zespołu. Któreś z dzieci mogło uciec bądź skutecznie się ukryć, świat słyszał już wiele takich cudownych przypadków.
Czy Izaak, Gusta, Helena, Regina i najmłodsi: Samuel oraz Amalia mogli mieć więcej szczęścia aniżeli 6 milionów Żydów wymordowanych w czasie wojny? To pytanie do końca swoich dni zadawała sobie Adela Schwarzer, to samo wciąż zadaje sobie jej syn – Jan Berga.
Lata lecą i zacierają ślady przeszłości. Z każdym rokiem żyje coraz mniej ludzi, którzy mogą pamiętać tamte wydarzenia i twarze. Z każdym rokiem zadanie, które postawił sobie syn Adeli, staje się coraz trudniejsze, a może i niemożliwe. Czy można się dziwić staraniom mężczyzny? Czy można się dziwić, że choć na papierze próbuje cofnąć skutki łamiącej ludzkie życiorysy wojennej machiny? Odwrócić, by odnaleźć swoją matkę w jej naturalnym świecie. Świecie sprzed tragedii.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze