Reklama

Ostatni raz widzieli się w getcie w 1942 roku...

03/04/2017 19:00

8 maja 2005 roku – w 60. rocznicę zakończenia II wojny światowej – w Szwecji zmarła Adela Schwarzer. Kobieta przeszła ogrom cierpienia, niejeden nie udźwignąłby tylu ciosów, załamałby się, poddał. Ale nie ona, ona była silna. W trakcie wojny przeszła przez 7 nazistowskich obozów pracy, a w ostatnim z nich, Bergen-Belsen, znaleziono ją konającą na stosie martwych ciał. Ważyła wtedy 23 kilogramy. Do końca życia nurtowała ją jedna myśl: co się stało z jej rodziną?

Cieszanów

Adela urodziła się w 1923 r. w Krakowie, ale historia jej rodziny wiąże się z Cieszanowem. Tam urodzili się jej rodzice – Mechel Schwarzer i Malka Beila Tennenbaum. Z Cieszanowem wiąże się również opowieść jej dziadka, Mendla Tennenbauma, który na białym koniu uciekał z pożogi, jaka strawiła miasto w czasie I wojny światowej. Ponoć dziadek jeszcze przez długie lata we śnie przeżywał ten moment...

Z Podkarpaciem jest związana również postać stryjka Adeli Schwarzer, który wraz z rodziną mieszkał w Grodzisku Dolnym. Pamiętała, jak przyjeżdżał do niej, do Krakowa, w odwiedziny. W Krakowie rodzina Schwarzerów mieszkała m.in. na ulicy Miodowej 32, tuż obok synagogi prowadzonej przez cieszanowskich chasydów.

Reklama

 Kraków

Rodzina Adeli Schwarzer była uboga, ale gościnna i otwarta. Mechel Schwarzer był kupcem, razem z Chaimem Abend prowadzili sklep z meblami i antykami na Kazimierzu. Oprócz handlu trudnili się również renowacją. Ojciec Adeli, Mechel, często wyjeżdżał w interesach do Katowic i Jarosławia.

Adela chodziła do polskiej podstawówki „Szkoły Ludowej”, która znajdowała się blisko ich domu na ul. Wielickiej.

 Rodzeństwo

Izaak był mechanikiem samochodowym, Gusta sprzedawczynią w sklepie ojca, Helena była krawcową, zaś Amalia urodziła się w Szpitalu Żydowskim na ul. Skawińskiej Bocznej 8. Była bardzo słaba, lekarze mówili, że nie przeżyje. Jednak kiedy Adela widziała swoją najmłodszą siostrę po raz ostatni, była już nastolatką.

Reklama

W roku 1940 zaczęły się pierwsze przesiedlenia. Zachowały się jeszcze  protokoły rejestracyjne Adeli i Heleny z 28 sierpnia i Izaaka z 8 września. Schwarzerowie byli jedną z ostatnich deportowanych rodzin. Najpierw został wywieziony Mechel. Reszta rodziny dołączyła do niego później.

 Rzeszów

W Rzeszowie Schwarzerowie mieszkali na ulicy Gałęzowskiego 14 wraz z druga żydowską rodziną – razem trzynaście osób w jednym pokoju z kuchnią. Rodzice Adeli zmarli w 1941 roku. Matka na niewydolność serca, a ojciec na tyfus. Dzieci zostały przeniesione na ulicę Szpitalną 1, której część stała się wkrótce „mniejszym gettem”. Adela pamiętała, jak okupanci niemieccy przychodzili z psami na targ. Łapali zwykle kilku Żydów celem „oczyszczenia” miasta, nie mieli jednak odwagi, by dokonać wyboru ofiar... Ten pozostawiali psom.

Reklama

Naziści zamknęli getto 10 stycznia 1942 roku; w jego murach mieszkało ok. 23 tysięcy Żydów. Dziewiętnastoletnią Adelę włączono do grupy pracy przymusowej na stacji w Rzeszowie. Praca Adeli polegała na rozładowywaniu wagonów z węglem, drewnem i piaskiem oraz kopaniu rowów.

Wiosną 1942 roku wraz ze swoją grupą została wywieziona do obozu Biesiadka. Już nigdy więcej nie zobaczyła swoich sióstr i braci. Później w obozie w Częstochowie dotarły do niej pogłoski, że jej najmłodsza siostra, Amalia, podczas deportacji ukryła się przed Niemcami w śmietniku.

Reklama

Żydzi rzeszowscy oraz ci, których przywieziono spoza miasta, zostali wymordowani po kilku deportacjach w 1942 roku. Deportowanych prowadzono pieszo do stacji kolejowej w Staroniwie. Stamtąd wysyłano ich pociągami do Bełżca lub do lasu pod Głogowem Małopolskim. Obydwie te destynacje zazwyczaj znaczyły jedno – śmierć. W Bełżcu zamordowano ok. 14 tys. z nich. Las głogowski był natomiast miejscem eksterminacji starszych i schorowanych. Zginęło tam od 2 do 6 tysięcy Żydów. 7 sierpnia kobiety i dzieci wysłano do Pełkiń, a stamtąd do Bełżca.

Ok. 3 tysięcy Żydów pozostało w getcie, zostali oni przewiezieni do obozu w Brzezince i Oświęcimiu. Niektórym z tej drugiej grupy udało się uciec i ukryć do czasu wyzwolenia, kilku przeżyło też w obozie.

Reklama

 Pytanie bez odpowiedzi

Najstarsi spośród rodzeństwa mogli trafić do pracy przymusowej tak jak Adela, to dawało większą szansę na przeżycie. Zwłaszcza w ostatniej grupie z getta „A” zdarzały się udane ucieczki. Kilku robotników przymusowych z fabryki Luftwaffe w Rzeszowie również ocalało, ponieważ właściciel tejże dbał o stabilność zespołu. Któreś z dzieci mogło uciec bądź skutecznie się ukryć, świat słyszał już wiele takich cudownych przypadków.

Czy Izaak, Gusta, Helena, Regina i najmłodsi: Samuel oraz Amalia mogli mieć więcej szczęścia aniżeli 6 milionów Żydów wymordowanych w czasie wojny? To pytanie do końca swoich dni zadawała sobie Adela Schwarzer, to samo wciąż zadaje sobie jej syn – Jan Berga.

Lata lecą i zacierają ślady przeszłości. Z każdym rokiem żyje coraz mniej ludzi, którzy mogą pamiętać tamte wydarzenia i twarze. Z każdym rokiem zadanie, które postawił sobie syn Adeli, staje się coraz trudniejsze, a może i niemożliwe. Czy można się dziwić staraniom mężczyzny? Czy można się dziwić, że choć na papierze próbuje cofnąć skutki łamiącej ludzkie życiorysy wojennej machiny? Odwrócić, by odnaleźć swoją matkę w jej naturalnym świecie. Świecie sprzed tragedii.
kjz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości