Reklama

Pani Kasia z kiosku koło dworca

05/03/2017 18:30

Ciekawe, jaką minę zrobiłby młody człowiek, gdyby ktoś powiedział mu, że będzie pracował w jednym miejscu, na jednym stanowisku przez ponad dwadzieścia sześć lat? Pani Katarzyna Kowalczyk, twierdzi, że to możliwe i wcale nie jest to do dopust boży.


fot.Jacek Szwic
Pani Kasia z kiosku koło dworcu i kiosk, w którym przepracowała ponad 26 lat.

– Pracę w kiosku zaczęłam w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym roku, w lipcu. To były ciekawe czasy. Wszystko dopiero się tworzyło, wtedy naprawdę rozkwitał prywatny handel – mówi Katarzyna Kowalczyk.

– Kiosk przy dworcu miał świetną lokalizację, choć był jeszcze jeden kiosk w tunelu i jeden na dworcu, to klientów nie brakowało. Wprost z tunelu ludzie przychodzili do mnie po papierosy i gazety. Pamiętam, że bardzo dużo Rumunów do mnie przychodziło, głównie po papierosy, ale później szybko się zorientowali, że taniej można kupić w hurtowniach. Z gazet to Nowiny i Życie najlepiej się wtedy sprzedawały[paywall], bo jeszcze nie było tyle gazet kolorowych. Pierwszą najbardziej popularną kolorową gazetą było Życie na gorąco i sprzedawało się w ogromnych ilościach. Wtedy jeszcze funkcjonowały teczki na gazety, do których stałym klientom odkładałam zamówione tytuły, ale najpierw każdego ranka sama robiłam prasówkę żeby wiedzieć, co ciekawego napisali. Potem przychodzili uczniowie i pytali, czy jest coś, co może im się przydać na referat z wiedzy o świecie, a ja im doradzałam, co było, w której gazecie. Ponieważ w tej okolicy dużo było przyjezdnych bardzo dobrze sprzedawały się torby na towar, takie kraciaste, im większe tym lepsze – wspomina pani Katarzyna.

Reklama

Empik, przechowalnia i informacja

– Miałam bardzo dużo stałych klientów. Przychodzili do mnie mieszkańcy kamienicy, w której był kiosk. Nie tylko, żeby coś kupić, ale po prostu, żeby pogadać, poplotkować, powiedzieć, gdzie boli, gdzie kłuje. Niektórzy się śmiali, że oprócz kiosku u mnie był jeszcze empik i pytali, kiedy wstawię krzesełka. Starsze lokatorki z kamienicy nazywałam babciami. Przychodziła babcia Irena. Świętej pamięci babcia Władzia przynosiła mi bigos, albo flaki na obiad, bo pracowałam przez dwanaście godzin. Bardzo dużo ludzi zostawiało też u mnie bagaże. Pytałam tylko, czy mają wódkę albo papierosy i jak nie mieli, to pozwalałam. Często się zdarzało się, że ludzie pytali o drogę do jakiegoś miejsca czy urzędu. Wtedy pokazywałam im plan miasta albo brałam kartkę i rysowałam, którymi ulicami mają dojść. Starałam się pomóc klientom, jak mogłam, nawet baterie w zegarku im zmieniałam. Dawałam towar – jak to się mówi – na kreskę albo na borg. Do dzisiaj mam zeszyty z klientami, którzy jakoś nie zdążyli się rozliczyć. Bywało, że klienci zostawiali u mnie wiadomości dla kogoś – opowiada wieloletnia kioskarka.

Reklama

Klapa

– Wszystko szło dobrze do dwa tysiące ósmego roku, dopóki nie powstały wielkopowierzchniowe sklepy, które zabiły drobny handel. Po prostu była klapa i do mnie przychodzili już tylko starzy klienci. Nawet młodzież szkolna bokiem omijała kiosk. Na to wpłynęła też komunikacja. O wiele mniej ludzi jeździło pociągami, więc nie po drodze im było. Jestem gadułą i lubiłam porozmawiać z klientami, a teraz ludzie nauczyli się robić szybkie zakupy w hipermarketach i już nie mają ochoty na pogaduszki. Kiedy jedna z klientek dowiedziała się, że odchodzę, załamała ręce i powiedziała: – To, z kim ja teraz będę mogła pogadać – kontynuuje K. Kowalczyk.

Reklama

Emerytura

– Ostatni raz przyszłam do kiosku trzydziestego pierwszego grudnia ubiegłego roku i nie powiem – żal mnie ścisnął, bo to przecież ponad dwadzieścia sześć lat w tym miejscu. Jeszcze nie zrobiłam pożegnania, bo najpierw musiałam się rozliczyć, ale korzystając z okazji chcę podziękować wszystkim dostawcom, którymi wiele lat współpracowałam, wiernym klientom, tym, którzy mnie odwiedzali i wszystkim życzę dużo zdrowia – kończy pani Kasia.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Marcin - niezalogowany 2017-03-05 19:57:03

    Moja Pani

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Magda - niezalogowany 2017-03-06 08:01:15

    Pani Kasia NIEZASTĄPIONA, PRZESYMPATYCZNA I MIŁA!!!Jak chodziłam do liceum, to po drodze wstępowało się do kiosku Pani Kasi, po chusteczki, ołówek, zeszyt czy prenumeratę gazet polonistycznych z omówieniami różnych epok literackich.W dzień matury rozdawała nam - wszystkim maturzystom grosiki na szczęście. Zawsze uśmiechnięta, radosna. Wspaniały, pozytywny człowiek!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    anna - niezalogowany 2017-03-06 08:22:23

    Pani Kasia zawsze miła i uśmiechnięta super babeczka

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama