Reklama

Patrzę w niebo, gwiazd szukam...

02/05/2015 16:47

Może to efekt wieku, ale ostatnio coraz częściej myślę o niebie. Jednak nie w znaczeniu eschatologicznym czy teologicznym, ale o niebie jako firmamencie, który sobie nad nami góruje. A nawet nie o niebie w jego błękitno-słoneczno-chmurzastej formie (o tym wymiarze nieba bez przerwy informują nas serwisy meteorologiczne), tylko o niebie nocnym, rozgwieżdżonym i uksiężycowionym.

Nigdy właściwie mnie ten temat nie zajmował, gwiazdy i Księżyc jakoś tam sobie były, ale – jak to w mieście – słabo widoczne i niezbyt mocno przykuwające uwagę (gdy tyle jest rzeczy ciekawych, które można robić po zmroku). Ostatnio jednak coraz częściej spoglądam nocą w górę i coraz bardziej jestem zaskoczony. Po pierwsze, uświadomiłem sobie, że kompletnie nie mam pojęcia, cóż to za ciała niebieskie nade mną świecą, mrugają i powoli się przesuwają. Nie wiem, czy to planety, czy gwiazdy, a jeśli gwiazdy, to jakie? Do jakich konstelacji należące?

Oczywiście umiem rozpoznać Księżyc i Wielki Wóz, ale cała reszta jest dla mnie kompletnie anonimowa. Przecież uważałem na lekcjach geografii, fizyki i przyrody – jednak nikt nigdy mi o tych rzeczach nie mówił. Dziś zresztą w szkole też pomija się je raczej milczeniem, no bo jak włączyć gapienie się w niebo w program praktycznej edukacji nowych obywateli? A zresztą byłby z tym wielki kłopot techniczny, bo trzeba by przecież prowadzić takie lekcje praktycznej astronomii wieczorami, a to wymagałoby jakichś dramatycznych wysiłków organizacyjnych w naszych szkołach, płacenia nadgodzin, zapewnienia opieki i nadzoru itp. Musi nam zatem wystarczyć wiedza teoretyczna, np. o prawach Keplera, która niestety natychmiast wyparowuje (nawiasem mówiąc, trochę to dziwne, że w kraju, który za swego największego uczonego uważa właśnie astronoma, znajomość praktycznej astronomii jest nieomal zerowa).

A szkoda, bo to, co się dzieje bez przerwy nad naszymi głowami, jest naprawdę fascynujące: te wszystkie eklipsy, ekliptyki, paralaksy i precesje. Te pojawiające się co roku o tej samej porze planety, te tajemnicze orbity i komety. Wszystko to nie tylko niezmiernie ciekawe i piękne, ale i pouczające. Bo tak sobie myślę, że jeśli człowiek odpowiednio długo obserwuje (nawet zupełnie naiwnie) gwiazdy i planety, to wtedy wiele problemów, tak gorączkowo przedstawianych przez media, traci swe pseudoznaczenie. Gdybyśmy tak codziennie, zamiast słuchać wiadomości o różnych nocnych wilkach i ich pogromcach lub obrońcach, popatrzyli pół godziny w niebo, nasz ludzki świat nabrałby chyba bardziej rozsądnych proporcji. Jednak to oczywiście nigdy się nie zdarzy, bo jednak gwiazdy telewizyjne mają o wiele większą moc przyciągania. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości