Takiego początku I-ligowego sezonu siatkarki San-Pajdy jeszcze nie miały. Na sześć rozegranych pojedynków wygrały już pięć! Ekipa ze Stężycy, z którą w poprzedniej kampanii jarosławianki miały spore problemy, w hali MOSiR przy ul. Sikorskiego nie miały większych szans.
Prawdę powiedziawszy tylko w trzecim secie, zamykającym spotkanie, gospodynie miały większe problemy. Po szybkim objęciu prowadzenia 3:0 przyjezdne wykorzystały momenty rozprężenia jarosławianek, chcąc ratować ten mecz. Długo prowadziły, bo od stanu 6:9 do wyniku 16:19. Potem jednak wróciła u miejscowych koncentracja, pojawił się skuteczny atak i blok, kąśliwa zagrywka. Cztery punkty z rzędu pozwoliły na objęcie prowadzenia 20:19. Ale to nie był jeszcze koniec emocji. Przy stanie 23:21 rywalki zdołały doprowadzić do gry na przewagi. Przy drugiej piłce setowej było po zabawie.
Dwa sety bez większych problemów
Pierwsze dwie partie były popisem gospodyń. W 1. secie popisem staranności i szybkiego powrotu zza światów, w 2. koncertowej gry doprawionej chwilami zbytniej fantazji. W partii otwarcia na początku lepsze były przyjezdne. Wygrywały nawet 6:12, ale seria znakomitych zachowań jarosławianek na parkiecie doprowadziła do stanu 14:14 i potem było już z górki. W 2. secie do pewnego momentu istniała tylko jedna ekipa – San-Pajda. Od 5:1 d 19:9 i 21:11 był to spektakl jednego aktora. Przy stanie 23:14 tylko kataklizm mógł zabrać wygraną, ale Wieżyca 2011 zdołała doprowadzić wynik do stanu 24:20. Na więcej gospodynie nie pozwoliły. MVP (najwartościowszą zawodniczką) zawodów została znakomicie się prezentująca 19-letnia Łotyszka Rezija Mazure-Mago.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze