Podobnie jak w całym kraju, także w Przemyślu zapanowała gorączka pomnikowa. Co chwila pojawiają się nowe koncepcje na to, jakie postaci i wydarzenia upamiętnić. Wszystko to bardzo pięknie, w końcu pamięć historyczna jest dość ważna, wydaje się jednak, że w tej euforii upamiętnień czasem zapomina się o tym, do czego pomnik służy.
Jedna z podstawowych funkcji pomnika jest taka, żeby oficjalne władze lokalne lub krajowe miały gdzie składać wiązanki w czasie uroczystych obchodów różnych świąt i rocznic. Dla spełnienia owej funkcji najbardziej nadaje się pomnik z rozległym placem i wygodnym dostępem, tak by mogły na nim zgromadzić się tłumy przyszłych wyborców.
Inną funkcją pomnika jest estetyczne dopełnianie krajobrazu miejskiego. Jasna sprawa, że najpierw powstaje miasto (tzn. ulice, domy, gmachy publiczne itp.), a dopiero potem umieszcza się w nim pomniki. Powinny one więc w jakiś sposób pasować do charakteru danej okolicy, nie przytłaczać jej ani nie dominować. Pięknym przykładem w naszym mieście są dwie dość stare statuy: Mickiewicza i Sobieskiego. Choć [paywall]obaj byli wielkimi Polakami, ich figury wcale takie ogromne nie są, obaj panowie wręcz kryją się w cieniu drzew, a przecież trudno ich nie zauważyć. Bywają jednak pomniki, które z estetyką miasta nie mają wiele wspólnego, a są raczej wyrazem arogancji i tromtadracji fundatorów. Łatwo je odróżnić: przy tych pierwszych zawsze siedzą ludzie, bo jest tam estetycznie i miło, przy tych drugich tylko hula wiatr.
Tak więc nie przemawiają za tym pomnikiem ani względy historyczne, ani estetyczne, ani reprezentacyjne, ale pieniądze na jego budową się znajdą. Za to miejsce śmierci kilku tysięcy żołnierzy z II wojny w Pikulicach pozostaje obrazem nędzy i rozpaczy, bez pomnika czy tablicy. No, ale jaka władza chciałaby składać wiązanki w Pikulicach?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze