Trzy dni przed długim majowym weekendem w pewnym towarzystwie, siedzącym w jednym z ogródków przy przemyskim Rynku, dyskutowano o tym, że miasto powoli wymiera. – Tu nic się nie dzieje. W takim Krakowie czy Rzeszowie to nie do pomyślenia, żeby wieczorem w centrum miasta nie było żywego ducha. Tu nikt nie myśli o tym, żeby zapewnić ludziom jakąś rozrywkę. Padały kolejne argumenty.
– To wszystko wina tych – i ktoś z towarzystwa wskazał na budynek urzędu miasta. Cztery dni później, 2 maja, po południu, Rynek był tak przepełniony, że trudno było przejść. Odbywały się finały festiwalu rowerowego, działały kiermasze, a na estradzie występowały kolejne zespoły. W ogródku piwnym kilka osób na bieżąco komentowało to, co się dzieje. – Kto to widział, żeby coś takiego urządzać w centrum miasta. Nawieźli ziemi i kto to będzie sprzątał? A ile to wszystko kosztuje? Hałas taki, że nie sposób spokojnie porozmawiać. Niechby sobie takie imprezy robili za miastem albo w ostateczności nad Sanem, a nie tu – narzekali głośno, oczywiście kierując pretensje pod adresem władz miasta. Słuchając tego, przypomniało mi się przysłowie „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził” i pomyślałem, że naprawdę trudno być władzą w takim mieście jak Przemyśl.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Sam se to wymyśliłeś czy kazali ci to napisać???
Oj Panie Szwic, a po którym winku to się było, że się cudze rozmowy przy stoliku obok słyszało. Chyba te trunki, które co wieczór spożywacie w Absyncie straszliwie Wam zmysły wyostrzają :)
ale to najszczersza prawda ! sama słyszałam podobną rozmowę w czasie trwania Bike Town'u
Sam se to wymyśliłeś czy kazali ci to napisać???
Oj Panie Szwic, a po którym winku to się było, że się cudze rozmowy przy stoliku obok słyszało. Chyba te trunki, które co wieczór spożywacie w Absyncie straszliwie Wam zmysły wyostrzają :)
ale to najszczersza prawda ! sama słyszałam podobną rozmowę w czasie trwania Bike Town'u