Reklama

Podsumowanie akcji „Znicz” w regionie

08/11/2017 13:33

Tegoroczna policyjna akcja „Znicz” trwała od 30 października do 2 listopada. W ciągu siedmiu dni tysiące policjantów patrolowało drogi i rejony dojazdu do cmentarzy.

W tym okresie w całym kraju doszło do 500 wypadków, w których zginęły 42 osoby, a ponad 580 zostało rannych. W naszym regionie na szczęście obyło się bez poważniejszych wydarzeń.

Jarosław

Podczas akcji „Znicz” na terenie powiatu jarosławskiego nad bezpieczeństwem czuwało[paywall] 280 policjantów, których wspomagali strażnicy miejscy i funkcjonariusze Straży Granicznej. Obyło się bez wypadków, nikt nie został ranny, doszło jedynie do 22 kolizji. Funkcjonariusze zatrzymali też 2 nietrzeźwych kierowców.

Lubaczów

Bezpiecznie było również w powiecie lubaczowskim, gdzie nie doszło do żadnych wypadków. Odnotowano jedynie 8 kolizji drogowych, w których nikt nie ucierpiał. Policjanci uniemożliwili dalszą jazdę dwóm kierowcom, którzy wsiedli za kierownicę, mimo że wcześniej pili alkohol. Jeden z nich odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości, drugi za jazdę po użyciu alkoholu.

Reklama

Przeworsk

W powiecie przeworskim do akcji zaangażowano maksymalną liczbę policjantów, których wspierali strażnicy miejscy. Podczas tegorocznych działań odnotowano 3 wypadki, w których ranne zostały trzy osoby, ponadto wydarzyło się 20 kolizji. Policjanci zatrzymali 4 kierowców na „podwójnym gazie”. W czasie kilkudniowej akcji nie odnotowano żadnych kradzieży i włamań do pojazdów w pobliżu cmentarzy, jedynie w dniu Wszystkich Świętych na terenie gminy Tryńcza miało miejsce jedno włamanie do domu jednorodzinnego, skąd sprawcy skradli pieniądze i biżuterię.

Przemyśl

W powiecie przemyskim policjanci, wspierani przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej, Żandarmerii Wojskowej oraz Straży Granicznej, przez 7 dni czuwali nad bezpieczeństwem wszystkich uczestników ruchu drogowego. W tym czasie na terenie powiatu przemyskiego nie odnotowano żadnego wypadku, nikt nie zginął ani nie został ranny. Natomiast doszło do 37 kolizji drogowych. Podczas działań ujawniono 4 nietrzeźwych kierujących pojazdami oraz jedną osobę, która prowadziła pojazd, będąc w stanie po spożyciu alkoholu.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2017-11-08 21:11:51

    Trzy emerytki - księgowa, pielęgniarka i nauczycielka. Palą znicze dla Szarego Obywatela codziennie, razem z innymi mieszkańcami przed biurem PiS w Zamościu. Pod koniec października nieoczekiwanie pojawiła się policja. Po akcie samospalenia i śmierci Piotra Szczęsnego przed biurem senatora PiS w Zamościu codziennie pojawiają się kwiaty i znicze. Wisi też kartka z hasztagiem #JaSzaryObywatel. Przychodzą różne osoby, o różnych porach dnia.25 października, tak jak w poprzednie i następne dni, pojawiły się tam trzy panie: Elżbieta Polanowska-Zawiślak, emerytowana nauczycielka, Eliza Kaszuba-Nowak, emerytowana pielęgniarka oraz Irena Kaszuba, emerytowana księgowa. Przyszły, by na schodach budynku, z boku, zapalić znicze.„Spisali nasze dane, byłyśmy pewne, że na tym koniec”Gdy już odeszły kilka metrów dalej od siedziby Prawa i Sprawiedliwości, zauważyły, że w miejscu, gdzie zostawiły znicze, pojawił się policyjny radiowóz. – Postanowiłyśmy wrócić, bo pomyślałyśmy, że może, choć to raczej było niemożliwe, któryś z lampionów się przewrócił i dlatego policja podjęła jakąś interwencję Wtedy panowie policjanci powiedzieli, że nas wyłapał monitoring, a oni dostali sygnał od Straży Miejskiej. Poprosili nas o dowody, spisali dane – mówi pani Elżbieta. – Byłyśmy pewne, że na tym koniec, ale kilka dni później dostałyśmy wezwanie na komendę.Jakie wykroczenie popełniłyśmy? – pyta nasza rozmówczyni. Na policyjnym druku jest odniesienie do art. 52 Kodeksu Wykroczeń, który odnosi się do nielegalnego zgromadzenia: „Kto organizuje zgromadzenie bez wymaganego zawiadomienia lub przewodniczy takiemu zgromadzeniu lub zgromadzeniu zakazanemu, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”.„Grzywna? Nie zapłacę! A niech mnie wsadzą”- To nie było zgromadzenie i to w dalszym ciągu nie jest zgromadzenie. Byłyśmy zszokowane, bo trzy osoby i nielegalne zgromadzenie? – zastanawia się pani Elżbieta. Eliza Kaszuba-Nowak przekonuje nas, że żadne wezwania na policję nie spowodują, że przestanie chodzić na marsze, bronić sądów czy palić znicze.– Absolutnie, ponieważ dalej uważam, że jest to wolny kraj. Tego typu policyjne akcje, podejrzewam, że odgórnie sterowane, wcale nie zmieniają mojego stosunku do tego, co dzieje się w kraju i nie zmienia mojej chęci do robienia tego, co uważam za słuszne. Mam prawo manifestować swoje zdanie – mówi nam pani Eliza.W jej ocenie, zapalenie zniczy nie jest podstawą do wzywania na komendę czy – ewentualnie – do wymierzania grzywny. – Co bym zrobiła, gdybym dostała taką grzywnę? Na pewno nie zapłacę, trudno, niech mnie wsadzą. Uważam, że kary za tego typu działania są po prostu nieetyczne i coś takiego nie powinno mieć miejsca – tłumaczy emerytowana pielęgniarka.Nie ma wątpliwości, że już samo wezwanie na komendę to forma szykan i próba zastraszania. – Być może ktoś tam pomyślał, że jak się nas będzie straszyło, szykanowało w taki właśnie sposób, to my przestaniemy robić to, co robimy. Ale ja nie sądzę, myślę, że niewiele jest osób, które by się bały – słyszymy od pani Elizy. Trzecia z wezwanych na policję osób, pani Irena dodaje, że od policjantów, którzy je spisywali, usłyszały, że to tylko formalność, że nie będzie żadnych konsekwencji. – Dlatego te wezwania były dla nas ogromnym zaskoczeniem – tłumaczy.Co na to policja?Policja potwierdza dokładnie to, o czym mówią nasze rozmówczynie. Że radiowóz pojawił się tam po zgłoszeniu od Straży Miejskiej. Że zgłoszenie dotyczyło palących się zniczy. Że panie zostały wezwane jako świadkowie, by odpowiedzieć o „zajściu”. – Mieliśmy zgłoszenie o tym, że coś się zadziało przy kamienicy na Starym Mieście, pojechał tam patrol, potwierdził.Panie na miejscu zostały wylegitymowane i otrzymały wezwanie w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia – mówi rzecznik zamojskiej policji, aspirant Dorota Krukowska-Bubiło. Zapewnia, że po przesłuchaniu, które ma się odbyć w czwartek, kobiety nie zostaną ukarane grzywną przez policjanta (czas na to już minął). Choć formalnie może być skierowany wniosek o ukaranie do sądu. – Panie zostały wezwane do komendy w charakterze świadka. Na chwilę obecną nie mogą otrzymać grzywny – dodaje rzeczniczka policji.Nie byłoby prawdopodobnie całej sprawy, gdyby nie Straż Miejska, która wezwała policję. Tu trochę polityki: w Zamościu rządzi prezydent, poparty przez PiS, któremu podlega Straż Miejska. Czy to miało jakikolwiek związek? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Komendant straży, Marian Puszka zapewnia, że są określone zasady współpracy Straży Miejskiej z policją.– Oko kamery miejskiej widzi bardzo dużo i również to zjawisko widzieliśmy. W ramach współpracy podjęliśmy pewne czynności – mówi Puszka. Na pytanie, dlaczego ta sytuacja wymagała interwencji, odpowiada: Nie powiem, że było to zdarzenie niebezpieczne, no bo palenie zniczy nie powoduje jakiegoś zagrożenia pożarowego, ale było niecodziennym zjawiskiem. Reagujemy spokojnie, aczkolwiek nie bagatelizujemy żadnego zdarzenia.Przesłuchanie w czwartek. Poszkodowane kobiety mówią, że jeśli sytuacja okaże się trudna – mają zapewnienie, że pomoże im mecenas… Jarosław Kaczyński (przypadkowa zbieżność nazwisk).

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rt - niezalogowany 2017-11-09 04:54:34

    Szanownym paniom wydaje się że są wolne  a oni już was namierzyli.Źale  , skargi  tylko w cichej modlitwie.Ot właśnie taka mamy wolność.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości