Zarzutów pod adresem Łukasza Zagrobelnego, dyrektora jarosławskiego muzeum, radny Tomasz Kulesza, a za nim jarosławski ratusz formułują kilka. Najpoważniejszy jest taki, że chce zniszczyć Podziemne Przejście Turystyczne w Jarosławiu. Dyrektor rozkłada ręce, przedstawia dokumenty, przekonuje, że nie kieruje nim złośliwość, a dbałość o przestrzeganie litery prawa.
– Działania dyrektora muzeum powodują zubożenie oferty, a także powolne wygaszanie największej atrakcji ziemi jarosławskiej, stając się antypromocją regionu i prowadząc do powolnej likwidacji obiektu – odczytywał na ostatniej sesji rady powiatu swoją interpelację radny T. Kulesza, otwierając prawdziwą puszkę Pandory.
Jak wyjaśniał radny, dyrektor doprowadził do sytuacji, w której Podziemne Przejście Turystyczne musiało oddać wypożyczone z muzeum eksponaty i zastąpić je replikami oraz muzealiami wypożyczonymi z Muzeum Sztygarka w Dąbrowie Górniczej. Działaniem na szkodę przejścia ma być też[paywall] ingerencja w godziny jego otwarcia, radny Kulesza utrzymuje bowiem, że przejście mogłaby działać dłużej, gdyby nie załączany w muzeum alarm antywłamaniowy.
Na tym jeszcze nie koniec, zdaniem radnego dyrektor zabrania wprowadzania zwiedzających do pomieszczeń trasy przez główne wejście muzeum, od początku zaplanowane jako główne wejście do trasy. Skutkiem tego jest konieczność wprowadzania turystów wejściem ewakuacyjnym, znajdującym się mniej więcej w połowie drogi i przeprowadzania ich na początek trasy.
Ważnym zarzutem wobec dyrektora jest też i to, że miał torpedować prace nad stworzeniem umowy regulującej zasady użytkowania przejścia przez gminęmiejską Jarosław. Ostatni obowiązujący w tym zakresie dokument wygasł w grudniu ubiegłego roku i od tego czasu, jak wynika z interpelacji radnego, głównie z winy dyrektora, stawiającego nieakceptowalne warunki, nie udało się wynegocjować nowego.
Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, prawda leży zapewne gdzieś po środku. Czy istotą sporu jest zetknięcie się broniącego przepisów muzealnika z ukierunkowanym na cel samorządem, gra z polityką w tle, a może konflikt osobowości?
Tego jednoznacznie stwierdzić się nie da. Zapewne wszystko po trochu. Trudno jednak, niezależnie od przedstawionych racji, oprzeć się wrażeniu, że pytanie W. Palucha o to, komu to wszystko służy, jest bardzo aktualne.
Gorzej, że odpowiedzi na nie nie ma, na obecnym status quo nie korzysta bowiem ani miasto, ani muzeum, ani tym bardziej trasa i jej użytkownicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze