Reklama

Pogórzańskie wesele Kasi i Jana [zdjęcia]

30/05/2015 18:22

To dopiero było wesele! Barwne stroje, ludowa muzyka, lokalne przysmaki i ludowe zwyczaje, by to wszystko pokazać, potrzebne były długie miesiące przygotowań. Pogórzańskie wesele za nami. Czy przypadkiem nie było to najlepsze wesele, jakie Dynów pamięta?

Etnoperformance „Pogórzańskie wesele” został zorganizowany przez Miejski Ośrodek Kultury w Dynowie przy współpracy z grupą zapaleńców i ludźmi dobrej woli, którym bliskie są ludowe tradycje. Projekt został sfinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.[paywall]

Najpierw goście spotkali się przy stacji kolejki wąskotorowej, pod domem Kasi – panny młodej. Kiedy pojawiła się furmanka z panem młodym, jego rodzicami i weselnym starostą, zgodnie z obyczajem rozpoczęły się targi o pannę młodą. Rodzice targowali się zawzięcie, w efekcie ojciec Jasia stracił dwie morgi pola z lasem i połowę swoich kur (oczywiście na rzecz młodych). Rodzice Kasi stracili zaś kilka flaszek samogonu i co najważniejsze ukochaną córkę. Na początku Kasia płakała, żegnając się z rodzinnym domem, ale wkrótce wesołe śpiewy rozchmurzyły jej oblicze.

Reklama

W barwnym korowodzie za furmankami z parą młodą i dróżkami goście przeszli do domu weselnego („Błękitny San”). Napotkana pod bramą ośrodka cyganka o mały włos nie porwała pana młodego, ale skończyło się tylko na życzeniach i tańcu.

Taniec z korowajem


Kiedy goście zajęli swoje miejsca przy stołach, zabawa zaczęła się na dobre. Każda z przybyłych wsi miała szansę, żeby się zaprezentować, były lokalne przyśpiewki i tańce. Po chwili dojechała spóźniona furmanka z ukraińskimi gośćmi z Ulucza. Zaprezentowali oni swoje ludowe pieśni, które spotkały się z ciepłym przyjęciem gości.

Reklama

Chwilę później na stoły trafił bigos i lokalne specjały. Kiedy tylko goście się posilili, na powrót zaczęły się tańce. Przyszedł też czas na taniec z korowajem. Korowaj to tradycyjne w tych regionach weselne ciasto przystrojone ptaszkami i kolorowymi gałązkami. Nie mogło zabraknąć oczepin. Wesele udało się bez wątpienia, sądzić to można nie tylko po bogactwie strojów i rekwizytów, ale przede wszystkim po wspaniałej, niewymuszonej atmosferze, która towarzyszyła wydarzeniu. Nie był widoczny podział na aktorów i widzów, wszyscy byli bowiem gośćmi Kasi i Jasia.


kjz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama