Reklama

Policjant Geisler zginął od strzału w potylicę

27/06/2016 10:54

5 marca 1940 roku Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej ZSRR podjęło decyzję o likwidacji poprzez rozstrzelanie, co najmniej 21 tys. 768 obywateli Polski, głównie żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego, policjantów, funkcjonariuszy Korpusu Ochrony Pogranicza i innych funkcjonariuszy państwowych. Z opracowania historyka Leszka Włodka wynika, że wśród ofiar było 133 mieszkańców Przemyśla.


Ulica Grunwaldzka. Przodownik Geisler, obok żona Emila i znajoma.

Egzekucji ofiar, uznanych za „wrogów władzy sowieckiej”, których mordowano strzałami z pistoletu w tył głowy, dokonała radziecka policja polityczna NKWD. Trwały one od 3 kwietnia do 16 maja 1940 roku. Ofiary zbrodni katyńskiej pogrzebano w masowych grobach w Katyniu pod Smoleńskiem, Miednoje koło Tweru, Piatichatkach na przedmieściu Charkowa oraz Bykowni koło Kijowa.

Cisza o Katyniu

W lutym 1943 roku Rosjanie mieszkający w pobliżu Katynia wskazali władzom niemieckim dokładne miejsce, w których chowano zamordowanych Polaków i Niemcy rozpoczęli prace ekshumacyjne. 11 kwietnia Agencja Transocean nadała komunikat o odnalezieniu w Lesie Katyńskim zwłok 10 tys. polskich oficerów. Była to pierwsza publiczna informacja o tej zbrodni. 17 kwietnia napisał o tym Ilustrowany Kurier Polski (jeden z dzienników w okupowanej Polsce). Oczywiście Stalin zaprzeczał, twierdząc, że zbrodnie popełnili Niemcy. Do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku temat zbrodni katyńskiej był zakazany w Polsce. Jeżeli rozmawiało się o tym, to tylko w domowym zaciszu. Dopiero po osiemdziesiątym roku pojawiły się w kraju pierwsze wydawnictwa, najpierw podziemne, a potem już oficjalne.

Symboliczny grób, fotografie i pamięć

Na Głównym Cmentarzu powyżej kaplicy jest symboliczny grób z tabliczką upamiętniającą przodownika Eugeniusza Geislera. Ciało spoczywa w zbiorowym grobie na cmentarzu w Bykowni. – Przed osiemdziesiątym dziewiątym rokiem na grobie była tylko lakoniczna tabliczka informująca, że wujek zmarł na Wschodzie – opowiada Krzysztof Drabik, kuzyn Eugeniusza Geislera, który pieczołowicie dba o rodzinną historię. Wśród wielu pamiątek po Geislerze jest też kilka fotografii. Na jednej, zrobionej przed wojną na ulicy Grunwaldzkiej, przodownik Geisler w galowym mundurze, z odznaczeniami idzie obok żony Emili i znajomej. Na innej, zrobionej w domu, Geisler (również w policyjnym mundurze) stoi w otoczeniu rodziny za stołem wigilijnym. – Przez tyle lat usiłowano usunąć z historii wszelkie ślady tej zbrodni, więc uważam, że pamięć o tych, którzy zginęli w Katyniu, Piatichatkach, Miednoje i Bykowni, jest obowiązkiem nas wszystkich – mówi Drabik.
JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    uiytr - niezalogowany 2016-06-28 22:54:36

    https://www.youtube.com/watch?v=miyb0cM4KBw

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tre - niezalogowany 2016-06-30 16:04:10

    Przynajmniej nie cierpiał no pocięli go piłą czy siekierą jak inni mieli to w zwyczaju czynić z Polakami .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama