Reklama

Polityczna gra o Szpital Miejski z tajemniczym oświadczeniem w tle

Czy prezydent miasta Przemyśla Robert Choma i senator Andrzej Matusiewicz (PiS) wymusili na przewodniczącej zarządu NSZZ „Solidarność” przy Szpitalu Miejskim w Przemyślu napisanie oświadczenia, w którym odwołuje wszystko co do tej pory było powiedziane w sprawie przejęcia tej placówki przez firmę z zewnątrz? Przewodniczący Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej radny Wojciech Błachowicz uważa, że tak.

Z dzierżawy Szpitala Miejskiego w Przemyślu prywatnej firmie, na której miasto mogłoby zyskać, nic nie będzie. Sprawa połączenia szpitali miejskiego i wojewódzkiego zaszła już chyba za daleko, aby władzom miasta zechciałoby się rozważyć inną ewentualność. Rozstrzygającą kwestią jest także oświadczenie, jakie w Kancelarii Rady Miasta złożyła przewodnicząca Zarządu NSZZ „Solidarność” przy Szpitalu Miejskim w Przemyślu. Oświadczenie, z którego można wywnioskować, że załoga odstępuje od opisanego powyżej pomysłu.

Na początku czerwca br. w materiale pod tytułem „Miasto mogłoby zarobić na dzierżawie szpitala przy Słowackiego” obszernie opisaliśmy możliwość przejęcia w dzierżawę Szpitala Miejskiego w Przemyślu przez lubelską firmę „Arion Szpitale”, która jest doświadczonym operatorem placówek medycznych. Znaleźli ją ponoć sami pracownicy szpitala przy ulicy Słowackiego, obawiający się utraty pracy. Owa firma stworzyła własną sieć w oparciu o szpitale, które zbankrutowały i mają ogromne zadłużenie. Zasila je finansowo, dokonuje restrukturyzacji i pozwala stanąć na nogi. Następnie inwestuje w infrastrukturę szpitali, aby dostosować je do nowoczesnych wymogów i rozwijać nowe usługi medyczne. Przejętych szpitali nie prywatyzuje, a jedynie zarządza majątkiem i wykonuje usługi medyczne. Świadczeń medycznych udziela głównie bezpłatnie, w oparciu o kontrakt z NFZ. Umowa, którą miałaby zawrzeć z miastem zawierałby m.in.: zachowanie wszystkich miejsc pracy, wpłatę co roku około miliona złotych do kasy miasta za dzierżawę terenu i budynków, gwarancję bezpłatnego lecznictwa, współpracę ze szpitalem wojewódzkim oraz inwestycje. W ciągu kilkunastu kolejnych lat przeznaczonych na ten cel miałoby zostać ok. 20 mln zł. Sprawę ujawnił radny Wojciech Błachowicz (PO), do którego pracownicy szpitala zgłosili się o pomoc.

Prezydent miasta i senator wymusili złożenie oświadczenia?
– Najpierw w tej sprawie skontaktowała się ze mną właśnie pani przewodnicząca, potem inni pracownicy szpitala miejskiego, niby z jej polecenia. Usłyszałem od nich, że cała załoga jest gotowa wejść w alians z lubelską firmą, bo dawała gwarancję pracy, przejęcia wszystkich zobowiązań szpitala et cetera. Potem się okazało, że po moim wystąpieniu na sesji, przedstawieniu sprawy i podaniu z imienia i nazwiska osoby, która zainteresowała mnie tą sprawą, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Kilka osób ze szpitala poinformowało mnie, że pani przewodnicząca zaczyna się wycofywać. Pozwoliłem sobie do niej zadzwonić. Powiedziałem, aby się nie zniechęcali. Prawie płacząc, odpowiedziała mi, że niepotrzebnie użyłem jej nazwiska na sesji. Powiedziała, że wezwał ją do siebie senator Matusiewicz i uświadamiał, że jak, będąc członkinią PIS-u, może robić takie rzeczy, że Błachowicz chce to wykorzystać politycznie. Ale to nie koniec, bo była wzywana jeszcze przez parę osób, w tym prezydenta miasta. Rozmawiał z nią na ten temat, mając pretensje, że zwróciła się do mnie – opowiada W. Błachowicz. – Przestraszyła się. Powiedziała mi, że zarówno prezydent, jak i senator wymusili na niej złożenie oświadczenia w tej sprawie. Oświadczenia, że ja to wszystko zmanipulowałem, że załoga nie chce już słyszeć o tej lubelskiej firmie. Odpowiedziałem, że rozumiem jej obawy, ale skoro podjęła się bycia przewodniczącą związku zawodowego, to to do czegoś zobowiązuje. Na koniec zapewniła, że jeszcze się zastanowi nad złożeniem tego oświadczenia w kancelarii. Okazało się, że złożyła, więc wycofałem się z całej sprawy, aby nie zaszkodzić pracownikom – zakończył W. Błachowicz.

Totalna bzdura
Senator Andrzej Matusiewicz (PiS): – To jakaś totalna bzdura. Kolejna insynuacja pana Błachowicza, które sięgają już zenitu. Żadnej presji na nikogo nie wywierałem. Nie rozmawiałem na ten temat z tą panią. Nie przymuszałem do składania jakiegokolwiek oświadczenia.
Prezydent miasta Robert Choma słowa radnego W. Błachowicza, byłego kontrkandydata w wyborach samorządowych, postanowił pozostawić bez komentarza.
Skontaktowaliśmy się także z przewodniczącą Zarządu NSZZ „Solidarność” przy Szpitalu Miejskim w Przemyślu Beatą Kołcz. – Stanowczo zaprzeczam sugestiom, jakoby moje oświadczenie wystosowane na ręce przewodniczącej Rady Miejskiej w Przemyślu 8 czerwca tego roku w sprawie dalszych losów Szpitala Miejskiego w Przemyślu, podyktowane było wywieraną presją ze strony prominentnych członków Prawa i Sprawiedliwości czy władz miasta. Złożenie takiego oświadczenia było moją osobistą decyzją, podyktowaną chęcią i koniecznością wyrażenia swojego stanowiska wobec zaistniałej sytuacji. Pełna treść oświadczenia, wyjaśniająca całą sytuację pozostaje w zasobach dokumentacji Kancelarii Rady Miasta. Nadinterpretacją jest również fakt przypisywania mojej osobie, a co za tym idzie, również zarządowi NSZZ „Solidarność” przy Szpitalu Miejskim w Przemyślu, wycofania się z próby doprowadzenia do przekazania Szpitala Miejskiego w Przemyślu firmom zewnętrznym, zajmującym się świadczeniem usług medycznych. I ta kwestia została szeroko wyjaśniona w moim oświadczeniu. Żadna z trzech zainteresowanych wydzierżawieniem szpitala firm nie złożyła ani nie przedstawiła swojej oferty zarządowi związków zawodowych. W świetle obowiązujących przepisów oficjalne oferty, zawierające szczegóły ewentualnej przyszłej współpracy, muszą być złożone przez zainteresowane firmy w Kancelarii Prezydenta Miasta. To jedyna droga do rozpoczęcia konkretnych rozmów i podjęcia ostatecznych decyzji. Mam informację, że jedna z zainteresowanych firm zaproponowała spotkanie z załogą i przedstawienie swojej oferty dopiero na 1 lipca – wyjaśniła.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2015-06-30 20:15:56

    Powtórzę to co już było tu pisane:szpital przetrwał trzy wojny -  w tym dwie światowe. Ciężko było spotkać jakiegokolwiek chorego który narzekałby na personel czy leczenie  w tym szpitalu, na przestrzeni wielu lat.Jak tylko po nastaniu demokracji, zaczęli majstrować - czytaj: restrukturyzować, czyli psuć wszystko co tylko się dało - szpital - tak jak i miasto zaczął podupadać, marnieć w oczach w dość szybkim tempie i krótkim czasie.To wasze sumienia - rządzący miastem (prezydenci i bezradni radni) - obciąża obecna sytuacja tej instytucji. Potraficie jak widać, zaprzęgnąć swoje polityczne zabawy do "zniszczenia wszystkiego", nawet niezniszczalnego przez wojny takiego obiektu, takiej placówki służby zdrowia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    >>> - niezalogowany 2015-07-01 14:25:35

    Redakcjo droga a dlaczego o zdanie nie zapytaliście pozostałych związków zawodowych? W tym szpitalu działają jeszcze dwa związki - związek pielęgniarek i położnych, który ma najwięcej w tej kwestii do powiedzenia i związek rehabilitantów, który również jest przeciwny prywatnej spółce. Redakcja przedstawiła nieobiektywne stanowisko i podała słowa nieprawdziwe i związki które najbardziej są przeciwne połączeniu z firmą prywatną nie zapytaliście. Tam dopiero jest sensacja niewiarygodna.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    >>> - niezalogowany 2015-07-01 14:30:00

    zgodę na współpracę z firmą prywatną musiałyby podpisać wszystkie związki jednocześnie albo żaden !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama