Kilka lat temu – jak Polska długa i szeroka – dyskutowaliśmy o podziale Kościoła katolickiego na toruński i łagiewnicki. Że ten pierwszy to tak jakoby pisowski, a ten drugi bardziej platformerski. Podział śmieszny, bo nie uwzględniający istoty wiary i Kościoła. Wiedzą o tym wszyscy, którzy chociaż trochę zrozumieli lekcje religii na elementarnym poziomie.
Media ojca Rydzyka w przekazie duszpasterskim realizują misję Kościoła katolickiego. W programach publicystycznych są tubą jednej partii. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę. I tyle. Wyjątkowość Łagiewnik wymyka się wszelkim podziałom, a przypinanie im jakiejkolwiek łatki politycznej graniczy z absurdem. Warto przynajmniej raz w życiu odwiedzić to miejsce, aby zrozumieć, że siostry Matki Bożej z Łagiewnik jak już uprawiają jakąś propagandę, to jedną wielką propagandę miłosierdzia.
Piszę o tym w kontekście ujawnienia taśm z restauracji Sowa, na których ksiądz Kazimierz Sowa, używając knajpianego języka, komentuje bieżące krajowe wydarzenia w obecności kilku czołowych przedstawicieli PO.Przyłapanie tego właśnie księdza sprawiło dużą przyjemność zwolennikom ojca Rydzyka.
Oto nagle okazało się, że po drugiej stronie barykady duchowny posługuje się niedopuszczalnym słownictwem, spożywa w ekskluzywnej restauracji małmazyje w towarzystwie okropnych platformersów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze