Sołtys Michałówki (wioska niedaleko Radymna) zapałał chęcią zapolowania na grubego zwierza. Jako wieloletni myśliwy Koła Łowieckiego „Ryś” chęć szybko przekuł w czyn. Załadował flintę. Ruszył w las. Szczęście mu sprzyjało. Upolował dorodnego samca sarny, czyli kozła. Zapakował dziczyznę do bagażnika. Na tym jednak dobra passa się skończyła. Sołtys nie wpisał się do książki polowań, choć jest doświadczonym myśliwym. Nie miał prawa do odstrzału.,. Na gorącym uczynku przyłapali go funkcjonariusze Służby Celnej. Tego dnia sołtys Michałówki w lesie mógł co najwyżej zbierać grzyby lub inne owoce runa leśnego.
Próbuję tej opowiastce nadać lekki ton, ale tak naprawdę sołtys Michałówki całemu środowisku myśliwskiemu, a Kołu Łowieckiemu „Ryś” w szczególności, oddał niedźwiedzią przysługę. Nie od dzisiaj toczy się dyskusja między przeciwnikami polowań a myśliwymi. Padają zarzuty o bezsensowne zadawanie bólu zwierzynie, całkowite zawłaszczenie powierzchni lasu na kontrowersyjne hobby. Myśliwi natomiast odwołują się do kodeksu myśliwskiego, tradycji, dbałości o prawidłowe funkcjonowanie leśnego ekosystemu. Sołtys z Michałówki nie wykręcał się. Przyznał się do bezprawnego polowania. Wykorzystał kazus prawny, powołując się na – znaną skądinąd – pomroczność jasną. Czy takie tłumaczenie przekona przeciwników polowań? Wątpię. Sołtys, jak mi się zdaje, nie może liczyć nawet na najmniejszą solidarność całego środowiska myśliwskiego.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.YOUTUBE.COM - ZENON KRUCZYŃSKI POLOWANIE TO JEST GRUBY NAŁÓG
YOUTUBE.COM - ZENON KRUCZYŃSKI POLOWANIE TO JEST GRUBY NAŁÓG