Reklama

Ponad 100 osób wyruszyło nocą w Drogę krzyżową

02/04/2017 09:30

Ekstremalna Droga Krzyżowa z Przeworska do Rzeszowa Drogą św. Jakuba została zorganizowana po raz pierwszy. Uczestnicy mieli do pokonania 47 km. Wyruszyli późnym wieczorem, aby w ciszy i spokoju spotkać Boga.

Pielgrzymi pokonali 47-kilometrową drogę w nocy z 24 na 25 marca. W piątek, o godz. 20 odbyła się msza św. w bazylice pw. Ducha Świętego w Przeworsku. Wśród uczestników były zarówno młode, jak i starsze osoby. Wszyscy ciepło ubrani, w wygodnych butach, z plecakami.Niektórzy trzymali w rękach krzyże. Zanim wyruszyli w drogę, prezes Bractwa św. Jakuba w Przeworsku Łukasz Mróz przybliżył świadectwo jednego z uczestników EDK. – Na początku jest normalnie, po prostu idę. Co jakiś czas stacja, krótka modlitwa, tekst rozważań czytanych w świetle czołówki. Zmaganie może się zacząć na 18, 30 albo jeszcze innym kilometrze i raczej zostaje do końca – wyznał[paywall].

Uczestnicy wcześniejszych edycji przyznawali, że zmęczenia doświadcza się różnie: bolące stopy, brak sił, zimny deszcz na twarzy. Ze zmęczenia plącze się język, boli każdy krok. Paradoksalnie, gdy nie ma już siły i chęci, zaczyna się prawdziwe zmaganie duchowe. Ono pomaga się otworzyć na modlitwę, bo właśnie o to chodzi w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Celem jest spotkanie z Bogiem.

– Ja miałem okazję być dwukrotnie na EDK. Po raz pierwszy szedłem z Jarosławia do Przeworska, podszedłem do tego dystansu bez pokory, myśląc, że spokojnie go pokonam. Niestety doznałem kontuzji kolana i wtedy zaczęło boleć. Jeśli ktoś wychodzi na EDK i traktuje ją jak wyczyn turystyczny, to może się nauczyć pokory. I o to chodzi w tej inicjatywie – przyznał Łukasz Mróz. Przed wyjściem każdy z uczestników otrzymał opis trasy i poszczególne stacje Drogi krzyżowej. Pielgrzymi pomodlili się w Bożym Grobie i wyruszyli w kilkuosobowych grupach.

Pokonałem swoje słabości

Żeby dobrze przeżyć Ekstremalną Drogę Krzyżową, należało ją przebyć w milczeniu. – Po raz pierwszy wziąłem udział w EDK. Chciałem przejść śladami Pana Jezusa, zrozumieć Jego ból przekuty w miłość. Sam doświadczyłem cierpienia po 35 kilometrach. Ból paraliżował nogi i kręgosłup. Jednak modlitwa i[paywall] chęć ukończenia drogi dominowały. Pokonałem swoje słabości dla rodziny i osób, na których mi zależy. Cieszę się, że ukończyłem drogę, chociaż wydłużała się z każdym krokiem przez 11 godzin – powiedział Kuba Całka.

Pierwsze grupy dotarły do Rzeszowa po godzinie 8 rano, w sobotę. Pokonały trasę w około 11 – 12 godzin. – Warunki były dobre, w nocy było wilgotno, schodziła mgła, a temperatura spadła poniżej zera. Niebo było rozgwieżdżone. Na trasie w polach były odcinki z dużym błotem. Nad ranem w okolicach Magdalenki przywitał nas czerwony rogalik zachodzącego księżyca i piękny, ciepły wschód słońca – zrelacjonował Łukasz Mróz. Zakończenie miało charakter indywidualny. Każdy mógł wejść do Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej, pomodlić się lub skorzystać z sakramentu spowiedzi.

Reklama
Trasę przygotowało Bractwo św. Jakuba Apostoła w Przeworsku. Organizatorem ogólnopolskim jest Męska Strona Rzeczywistości z pomysłodawcą ks. Jackiem Wiosną Stryczkiem na czele. 


fot.Barbara Chmura
Chęć przebycia pierwszej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Przeworska do Rzeszowa wyraziło ponad 100 osób.


bc
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    baranek - niezalogowany 2017-04-09 17:29:10

    to którędy szli bo chyba nie autostradą? Może lasami i polami-jak ktoś lubi i może to czemu nie.Kiedyś tego nie było

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości