Od feralnego piątku, 18 kwietnia br., kiedy nasz region zaatakowała superkomórka burzowa, która w wielu miejscach wyrządziła spore straty, minął już ponad miesiąc. I tyle trwały „przygotowania”, aby naprawić niewielki fragment zdewastowanego przez wodę parkingu przy popularnym zieleniaku w Przemyślu. Przez ponad miesiąc kierowcy jeździli tamtędy slalomem. Na szczęście odpowiednie jednostki doszły do porozumienia!
Wybudowany parking był elementem składowym znacznie większej inwestycji, czyli budowy nowego mostu kolejowego na Sanie. Głównym wykonawcą było konsorcjum firm – Sarinż i Intop. Uroczyste otwarcie całości odbyło się w 2024 r., więc teren parkingu jest jeszcze na gwarancji. Aby inwestor mógł wyegzekwować jego warunki, Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu cierpliwie czekał. A że potentat, czyli spółka PKP PLK za bardzo się nie spieszyła, więc zniszczony fragment parkingu otoczony został taśmami ochronnymi i tak sobie… czekał na działania naprawcze[paywall]. Kierowcy, którzy chcieli dostać się na ulicę Sportową (niekoniecznie chcieli swój pojazd zaparkować), musieli jeździć slalomem. Na szczęście niebawem przejdzie to już do historii.
– Długo prowadziliśmy korespondencję z inwestorem i wykonawcą. W pobliżu ucierpiała także przepompownia, którą także trzeba naprawić. Ona i cały teren są jeszcze na gwarancji, więc gdybyśmy sami zlecili naprawę, byłoby po gwarancji. Mielibyśmy kłopoty. Mamy gotowy kosztorys. Na szczęście prace się już rozpoczęły. Przywrócenie tego terenu do normalności to kilka dni
Reklama
– zapewnił dyrektor przemyskiego ZDM-u Jacek Cielecki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze