– Póki pożar się nie skończył, żyłam nadzieją, że to tylko z zewnątrz tak źle wygląda i że będzie jeszcze coś do uratowania – wyznaje Anna Kycia z Adamówki, która wraz z tatą Marianem straciła w pożarze dom. Koszty remontu będą ogromne, bo musi zostać wykonany od zera. Rodziny na to nie stać, bo dom nie był ubezpieczony.

fot.Barbara Chmura
Koszty remontu domu będą ogromne, bo musi zostać wykonany od zera.
Spalony został dach, a także wszystkie pomieszczenia. – Nie zdążyliśmy niczego zabrać z domu, nie dało się tam nawet wejść. Na górze wszystkie ściany i sufit obite były boazerią, więc zostały same mury. Sufit obniżył się o 20 centymetrów i grozi zawaleniem – mówi pani Anna. Wyposażenie domu także uległo spaleniu. – Może pozostała nam chociaż lodówka, ale nawet nie mam jak sprawdzić, czy działa, bo cała instalacja jest do wymiany. W sobotę rano w pomieszczeniach stało jeszcze z 10 centymetrów wody, a w piwnicy chyba metr. Udało mi się tylko wziąć najważniejsze dokumenty – dodaje.
Dla Anny Kyci i jej taty obecnie liczy się każda złotówka, dlatego wszelkie środki finansowe można przelewać na konto bankowe: Anna Kycia, BS Rzeszów o/Sieniawa, nr konta:
Potrzebna jest również pomoc materialna. Osoby, które są w stanie przekazać potrzebne rzeczy, mogą się kontaktować z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Adamówce, pod nr tel.: (16) 622 90 01. Do wspomnianej instytucji można także dzwonić w sprawie wsparcia dla starszej kobiety, mieszkającej w drugiej części bliźniaczego domu.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze