Reklama

Pożar sadzy tylko pozornie niegroźny

22/01/2017 12:30

Styczniowe mrozy oraz intensywne użytkowanie pieców i instalacji centralnego ogrzewania sprzyjają powstawaniu pożarów sadzy w kominach. Ich przyczyną jest zwykle bezmyślność i bagatelizowanie obowiązku przeglądu kominów przed sezonem grzewczym.

Tylko w ciągu niespełna 2 tygodni stycznia br. przeworska jednostka Państwowej Straży Pożarnej wyjeżdżała do wezwań 19 razy, z czego aż 15 zgłoszeń związanych było z procesem grzewczym, głównie były to pożary sadzy w kominie (stan na 13 stycznia br.). W ciągu całego 2016 r. odnotowano 160 pożarów, w tym 52 dotyczyły obiektów mieszkalnych.

Pożar sadzy może sprawić, że przez pewien czas zostaniemy pozbawieni możliwości ogrzewania domu. To tylko jedna z niedogodności, zjawisko to może nieść ze sobą nie tylko skutki w postaci konieczności remontu komina wraz z częścią domu, ale nawet utraty zdrowia lub życia w wyniku zatrucia  uwalniającym się tlenkiem węgla[paywall].

Reklama

Częstą przyczyną takiego pożaru jest nieprzygotowanie komina do sezonu grzewczego. Powodem są również niewłaściwe materiały używane do palenia, czyli np. źle wysuszone lub mokre drzewo albo substancje nieprzeznaczone do spalania, jak choćby śmieci wytwarzane w gospodarstwach domowych.

 – Używanie takich materiałów jako opału powoduje osadzanie w postaci sadzy nie do końca spalonych substancji na ścianach komina, a ta później może się zapalić. Takie pożary są o tyle groźne, że początkowo są często niezauważalne. Przeważnie mieszkańcy dostrzegają je dopiero wtedy, gdy już są poważne kłopoty, czyli gdy komin jest nadmiernie nagrzany albo czuć dym wewnątrz pomieszczeń. Kolejny widoczny efekt to słup ognia nad kominem, to już zaawansowana faza i niebezpieczeństwo dla ludzi jest wtedy duże – wyjaśnia komendant powiatowy PSP w Przeworsku, st. bryg. Janusz Flak.

Reklama

Kilkugodzinny proces

–Kilkanaście mroźnych dni spowodowało, że piece w większości domów były niewygaszane całą dobę. Gdy eksploatacja jest intensywna, kominy mogą ujawnić swoje mankamenty. Jeśli wtedy wybuchnie pożar sadzy, jest duże prawdopodobieństwo, że możemy komin uszkodzić. Skutkiem zapalenia sadzy może być również pożar poddasza. Wiele pożarów sadzy notujemy w godzinach wieczornych, gdy piece intensywniej pracują ze względu na obecność domowników. Zanim dojdzie do widocznego pożaru w postaci płonącego pióropusza, z reguły wcześniej zaczyna się palić wewnątrz komina. W zależności od tego, jak bardzo jest on oblepiony od środka substancją, która może się żarzyć, postępuje to szybciej lub wolniej. Pierwszym symptomem będzie nadmiernie gorąca okolica komina i wtedy konieczna jest reakcja. Czasem jest to kilkugodzinny proces, zanim powstanie widoczny z zewnątrz słup ognia nad kominem – zaznaczył st. bryg. Janusz Flak.

Jeśli domownik zauważy niepokojące objawy w kominie, które mogą doprowadzić do pożaru, powinien wygasić piec, aby zmniejszyć intensywność spalania. Bezwzględnie należy zadzwonić po straż pożarną, ponieważ w momencie, gdy pożar sadzy już trwa, mieszkaniec, oprócz wygaszenia pieca, nie może nic zrobić. Wlewanie wody do komina jest niebezpieczne i może spowodować jego uszkodzenie. Nie należy również czekać, aż sadza sama się wypali, zakładając, że nie ma konieczności wzywania straży. Kiedy substancji wewnątrz komina jest sporo, to nie wiadomo jaką temperaturę ona wytworzy i w której części komina się znajduje. Gdy dochodzi do pożaru, strażacy sprawdzają przy pomocy kamery termowizyjnej, w którym miejscu jest najgroźniej. Pozwala to wizualnie zlokalizować problem. Dzięki niej sprawdzają również, czy w wyniku pęknięcia komina nie nastąpiło zapalenie elementów poddasza.

Reklama

– Jeśli dojdzie do pożaru i strażacy przyjadą na miejsce, trzeba szczerze powiedzieć, kiedy zauważyliśmy pierwsze symptomy, bo zmienia to obraz sytuacji i pozwala na skuteczniejsze działania – podkreśla st. bryg. Janusz Flak.

Pożar jest groźny nie tylko dla mieszkańców danego domu, ale również dla sąsiadów, ponieważ w zwartej zabudowie żarzące się cząstki mogą się przenieść na okoliczne budynki.

– W pożarach budynków mieszkalnych mamy do czynienia z niebezpieczeństwem pochodzącym od dymu, a więc między innymi od tlenku węgla. Z reguły zanim zauważymy sam pożar, wcześniej pojawi się dym. Warto przygotować się na tę ewentualność, mieć automatycznego sprzymierzeńca, który nas zaalarmuje, gdy do tego dojdzie – podkreślił st. bryg. Janusz Flak.

Reklama

Jednym z działań prewencyjnych jest zakup czujka dymu czy tlenku węgla, które pozwalają wykryć „cichego zabójcę” i szybko zareagować. Ważny jest również rozsądek w posługiwaniu się urządzeniami grzewczymi, a przede wszystkim dopełnienie obowiązku odpowiedniego przygotowania przewodów kominowych do sezonu. Aby uniknąć pożaru domu, należy także zadbać o sprawność instalacji elektrycznych, grzewczych, gazowych i wentylacyjnych.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości