Reklama

Pożyczyliśmy maszynkę do strzyżenia Janowi Pawłowi II

22/12/2019 18:21

W Wielką Sobotę rano w mieszkaniu Riedów zadzwonił telefon. – Jeden z księży zapytał, czy mamy maszynkę do strzyżenia – wspomina Magdalena Wolińska-Riedi. Jako żona gwardzisty szwajcarskiego, przez 16 lat mieszkała w Watykanie – najmniejszym państwie świata. Jak się żyje w tym nietypowym i hermetycznym świecie?

– Największym darem od losu, w perspektywie życia w Watykanie, była fakt istnienia w najbliższym sąsiedztwie aż trzech papieży. Każdy z nich inny, ale każdy z nich wielki, który odcisnął znamienne piętno na historii Kościoła i na samym Watykanie – mówi.

Od 2014 r. jest korespondentką Telewizji Polskiej w Watykanie i Rzymie, ale tak naprawdę obszar jej pracy to całe Włochy, a nawet inne kraje południowej i zachodniej Europy, m.in. Hiszpania, czy Francja. Współrealizowała filmy i seriale o świecie za Spiżową Bramą[paywall]. Jako jedna z nielicznych kobiet mieszkała tam przez 16 lat, jako żona gwardzisty szwajcarskiego. Obecnie mieszka poza Watykanem, ale zaledwie... 30 metrów. Jej dzieci nadal bawią się na dziedzińcu papieskiej gwardii razem z innymi dziećmi gwardzistów. Bo trzeba wiedzieć, że pośród 440 mieszkańców Watykanu jest spora gromadka dzieci. Codziennie dwa busy odwożą je i popołudniu przywożą ze szwajcarskiej szkoły na terenie Rzymu.

Reklama

 

Język polski otwierał wszystkie drzwi

Polskiego papieża – jak mówi dziennikarka – cechowała wyjątkowa charyzma i chęć kontaktu z ludźmi. – Chciał z każdym zamienić słowo. Jak już się nie dało zamienić słowa, dać się dotknąć, pozwolić się zbliżyć, bo widział jak ludziom zależy. Mimo że był bardzo słaby fizycznie, pragnął tego kontaktu – opisywała.

Gdy w 2003 r. wprowadzała się do Watykanu, była przerażona. Momentalnie jednak wniknęła w ten hermetyczny świat. I szybko stała się osobą uprzywilejowaną. Kluczem jej relacji z Janem Pawłem II był język polski. To stawiało ją w wyjątkowej pozycji, bo dla większości otoczenia papieża – mimo że pontyfikat trwał już ćwierć wieku – j. polski był wciąż nie do sforsowania.

Reklama

A Ojciec Święty bardzo cieszył się z tego, że obok mieszka Polka. Niejednokrotnie dochodziło do przypadkowych spotkań i rozmów w języku polskim. Bliski kontakt miała także z jego sekretarzami: ks. Stanisławem Dziwiszem i ks. Mieczysławem Mokrzyckim.

Ostatni raz widziała Jana Pawła II 3 tygodnie przed jego śmiercią – 13 marca 2005 r., gdy wrócił z kliniki Gemelli. Wręczyła mu tulipany, gdy wjechał na Dziedziniec Sykstusa V. Oprócz niej byli tam tylko dwaj papiescy sekretarze i kilku żandarmów.

W Wielką Sobotę rano w mieszkaniu Riedów zadzwonił telefon. – Jeden z księży zapytał, czy mamy maszynkę do strzyżenia, bo było już za późno, żeby wzywać fryzjera, a chciano, żeby papież wyglądał jak najlepiej w niedzielę wielkanocną. Mąż natychmiast zaniósł swoją maszynkę, tylko poprosił, aby pozostawić w środku włosy papieża – opowiada. Tak też zrobiono, a później te włosy posłużyły do zrobienia wielu relikwiarzy. A maszynka – od tego dnia już nieużywana – nadal znajduje się w szufladzie Riedów.

Reklama

 

Spontaniczny Benedykt XVI

Szczególna relacja łączyła ją też z Benedyktem XVI, który jako kardynał udzielał jej ślubu, a już jako papież chrzcił jej dzieci. Z jej opowieści wyłania się zupełnie inny człowiek niż pozornie chłodny i powściągliwy papież. Wręcz przeciwnie – był ciepły i rozbrajająco skromny. W tłumie czuł się speszony, a nawet sparaliżowany, ale w kameralnym gronie, wśród swoich, był zupełnie innym człowiekiem.

M. Wolińska-Riedi wspomina, jak kiedyś weszła do bazyliki św. Piotra bocznymi drzwiami, gdy akurat rozpoczynała się msza św. Stała w nawie bocznej, ale przy samej barierce. Gdy Benedykt XVI ją zobaczył, od razu skierował się w tę stronę. Zamienili kilka słów, pobłogosławił ją i jej córkę, po czym ponownie ruszył do ołtarza.

Reklama

 

Wakacje z papieżem

Franciszek zmienił ten zwyczaj, ale jego poprzednicy zawsze udawali się na dłuższe, bądź krótsze wakacje do rezydencji w Castel Gandolfo. Jako żona gwardzisty, który pełnił w tym czasie służbę przy papieżu, pani Magdalena również tam przebywała. Jej mieszkanie było akurat bezpośrednio pod apartamentem Ojca Świętego. – Mieliśmy taras, on ze swojego tarasu wyglądał do nas. Często schodził podczas letnich wieczorów, a to na jakiś strudel, a to na jakieś inne specjały, które gwardziści przygotowywali. I praktycznie każdego dnia grał na pianinie z bratem na cztery ręce – wspomina.

Reklama

– Dlatego bardzo przeżyłam ten moment, gdy te drzwi się zamknęły, kiedy zakończył się jego pontyfikat – przyznaje.

Nie bez znaczenia dla niego był fakt, że pani Magdalena jest Polką, bo do naszego kraju Benedykt XVI czuje wyjątkowy sentyment i sympatię. – Do tej pory zawsze żywo pyta o Polskę i zawsze go nasza ojczyzna interesuje – mówi.

 

Tsunami Franciszka

W ocenie Wolińskiej-Riedi zupełnie inną osobowością jest Franciszek, którego określa „samowystarczalnym indywidualistą”, a jego przyjście do Watykanu – „prawdziwym tsunami”.  Pontyfikat obecnego papieża przyniósł tyle zmian, że dla niej, miejsce to nie ma już tego ducha, którego czuła przy jego poprzednikach.


fot.Paweł Bugira
Widok na bazylikę św. Piotra z Watykanu.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ljy - niezalogowany 2019-12-23 14:19:44

    A do mnie dzwonili po sznurowadła.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Monia - niezalogowany 2019-12-28 22:46:48

    Tylko nie wiadomo co wcześniej nią było golone

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama