Reklama

Przebudzenie stena

03/10/2016 08:12

Był sobie sten. Dostał go do ręki młody żołnierz Armii Krajowej. Wiernie służył swemu właścicielowi w walce z hitlerowskim okupantem, by po wojnie zasnąć w ukryciu. Po 70 latach wyszedł z cienia i… zaczęły się problemy. Pan Feliks Przyborowski, lat 87, były żołnierz AK postanowił przekazać dar Muzeum Regionalnemu w Końskich. Pistolet maszynowy sten i niemiecki pistolet sygnałowy leuchtpistole 42. Broń jest w bardzo dobrym stanie, ale jest problem – pan Feliks na jej posiadanie nie miał zezwolenia. Dyrektor muzeum Wojciech Pasek musiał o powyższym powiadomić policję. I zaczęły się schody.

Weteran jest spokojny. – Niech od razu przyślą po mnie pluton egzekucyjny i mnie zastrzelą. Ja się śmierci nie boję – oznajmił. Jako 14-latek składał na placówce AK uroczystą przysięgę. Stena otrzymał w 1943 roku od brata Romualda, ps. „Brzoza”, działającego w zgrupowaniu słynnego Jana Piwnika „Ponurego”. Po wojnie dobrze ukrył broń. Weteran opowiada, że mimo wielu przeszukań w jego domu ubecja niczego nie znalazła. Mówi, że nie powie nikomu, gdzie trzymał broń, choćby go przypalali ogniem. To tajemnica. Pytany, dlaczego przez tyle lat nie oddał broni, odpowiada krótko: bo złożył przysięgę. Tylko jedną przysięgę.  Zbliża się do końca swych dni i chce po sobie zostawić pamiątkę. Policjanci mówią, że po raz pierwszy spotkali się z sytuacją, by ktoś oddawał broń, którą ukrywał ponad 70 lat. Wiadomo skądinąd, że posiadanie broni bez pozwolenia jest czynem karalnym. Pan Feliks, absolwent historii sztuki na KUL-u, wie, że dar dla muzeum może mu przysporzyć  kłopotów. Dodaje, że przeżył ubeckie więzienie i miał zasądzoną karę śmierci w 1945 roku, której cudem uniknął, to i teraz da radę.  Tę niespotykaną historię opisuje na swej stronie w sieci Echo Dnia Świętokrzyskie. Teraz stena zbadają eksperci. Według pana Feliksa to broń wyprodukowana w konspiracyjnej fabryce w Suchedniowie, a to dla miłośników militariów prawdziwa legenda. Niemal wszystkie egzemplarze zostały zdobyte przez Niemców podczas obławy i nie wiadomo,  ile oryginałów się zachowało.  Słyszałem jak tę historię komentują słuchacze radiowej „Trójki”. Padały urzędowe komentarze o karze więzienia za nielegalne posiadanie broni, mówiono o etosie AK i niezłomnej postawie żołnierza weterana, wypowiadał się też sam zainteresowany. Teraz stena badać będą eksperci, a sprawę pana Feliksa – prokurator. Nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma. Jaka jest społeczna szkodliwość działania żołnierza AK, który składając wcześniej przysięgę, chowa broń, by u schyłku  życia oddać ją do muzeum? Niezależnie od tego jak zakończy się ta sprawa, przypomina ona, jak kiedyś pojmowano takie pojęcia jak przysięga i honor.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kurier - niezalogowany 2016-10-03 12:18:46

    Gdyby wybuchła wojna to co,każdy żołnierz czy partyzant musi wystąpić z wnioskiem o wydanie pozwolenia na broń?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości