Był sobie sten. Dostał go do ręki młody żołnierz Armii Krajowej. Wiernie służył swemu właścicielowi w walce z hitlerowskim okupantem, by po wojnie zasnąć w ukryciu. Po 70 latach wyszedł z cienia i… zaczęły się problemy. Pan Feliks Przyborowski, lat 87, były żołnierz AK postanowił przekazać dar Muzeum Regionalnemu w Końskich. Pistolet maszynowy sten i niemiecki pistolet sygnałowy leuchtpistole 42. Broń jest w bardzo dobrym stanie, ale jest problem – pan Feliks na jej posiadanie nie miał zezwolenia. Dyrektor muzeum Wojciech Pasek musiał o powyższym powiadomić policję. I zaczęły się schody.
Weteran jest spokojny. – Niech od razu przyślą po mnie pluton egzekucyjny i mnie zastrzelą. Ja się śmierci nie boję – oznajmił. Jako 14-latek składał na placówce AK uroczystą przysięgę. Stena otrzymał w 1943 roku od brata Romualda, ps. „Brzoza”, działającego w zgrupowaniu słynnego Jana Piwnika „Ponurego”. Po wojnie dobrze ukrył broń. Weteran opowiada, że mimo wielu przeszukań w jego domu ubecja niczego nie znalazła. Mówi, że nie powie nikomu, gdzie trzymał broń, choćby go przypalali ogniem. To tajemnica. Pytany, dlaczego przez tyle lat nie oddał broni, odpowiada krótko: bo złożył przysięgę. Tylko jedną przysięgę. Zbliża się do końca swych dni i chce po sobie zostawić pamiątkę. Policjanci mówią, że po raz pierwszy spotkali się z sytuacją, by ktoś oddawał broń, którą ukrywał ponad 70 lat. Wiadomo skądinąd, że posiadanie broni bez pozwolenia jest czynem karalnym. Pan Feliks, absolwent historii sztuki na KUL-u, wie, że dar dla muzeum może mu przysporzyć kłopotów. Dodaje, że przeżył ubeckie więzienie i miał zasądzoną karę śmierci w 1945 roku, której cudem uniknął, to i teraz da radę. Tę niespotykaną historię opisuje na swej stronie w sieci Echo Dnia Świętokrzyskie. Teraz stena zbadają eksperci. Według pana Feliksa to broń wyprodukowana w konspiracyjnej fabryce w Suchedniowie, a to dla miłośników militariów prawdziwa legenda. Niemal wszystkie egzemplarze zostały zdobyte przez Niemców podczas obławy i nie wiadomo, ile oryginałów się zachowało. Słyszałem jak tę historię komentują słuchacze radiowej „Trójki”. Padały urzędowe komentarze o karze więzienia za nielegalne posiadanie broni, mówiono o etosie AK i niezłomnej postawie żołnierza weterana, wypowiadał się też sam zainteresowany. Teraz stena badać będą eksperci, a sprawę pana Feliksa – prokurator. Nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma. Jaka jest społeczna szkodliwość działania żołnierza AK, który składając wcześniej przysięgę, chowa broń, by u schyłku życia oddać ją do muzeum? Niezależnie od tego jak zakończy się ta sprawa, przypomina ona, jak kiedyś pojmowano takie pojęcia jak przysięga i honor.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Gdyby wybuchła wojna to co,każdy żołnierz czy partyzant musi wystąpić z wnioskiem o wydanie pozwolenia na broń?
Gdyby wybuchła wojna to co,każdy żołnierz czy partyzant musi wystąpić z wnioskiem o wydanie pozwolenia na broń?