Kamienica przy ulicy Tatarskiej 3, w której ponad 75 lat temu Stefania Podgórska ukrywała 13 Żydów, została odremontowana. Przed kilkunastoma miesiącami prace remontowe zapowiedział szef firmy „Orion” z Przemyśla Maciej Piórkowski. I słowa dotrzymał. Teraz na remont czeka jeszcze wnętrze, a potem słynny budynek zostanie oddany do zwiedzania.
Kamienica przez lata była opuszczona i zaniedbana. Należała do miasta. 26 września 2013 r. została przeznaczona do sprzedaży. Pierwszy przetarg odbył się 19 lutego 2014 r., po nim nastąpiło kilka kolejnych. Żaden nie przyniósł rozstrzygnięcia, pomimo sporego, wstępnego zainteresowania. Nikt do przetargów nie przystąpił, tylko w jednym przypadku wpłacono wadium. Przy pierwszym przetargu cena wywoławcza wynosiła 150 tys. zł, przy kolejnych była stopniowo obniżana, by finalnie wynieść 60 tys. zł[paywall]. W listopadzie 2013 r. kamienica została wpisana do rejestru zabytków.
Ostatecznie kupił ją szef firmy „Orion” z Przemyśla Maciej Piórkowski, zajmującej się m.in. renowacją zabytków. Dzięki temu budynek nie popadł w ruinę. Powiedział wówczas m.in.: – Nie można pozwolić, aby doszło do jeszcze większego zrujnowania tego obiektu. Warto zachować i pokazać potomnym jego historię. Marzy mi się, aby na parterze wyświetlany był film poświęcony S. Podgórskiej, a na piętrze była ekspozycja związana z historią budynku. Roboty jest w bród.
Historia kamienicy i przyległych do niej terenów jest pasjonująca i poruszająca zarazem. W czasie II wojny światowej przez 15 miesięcy „służyła” (razem z nieistniejącą już przybudówką) za kryjówkę dla 13 Żydów. Ukrywała, żywiła, ubierała i ratowała ich od chorób 17-letnia wówczas Stefania Podgórska „Fusia” wspólnie z 9-letnią siostrą Heleną. Po wojnie „Fusia” wyszła za mąż za Maksa Diamanta, jednego z Żydów ocalałych dzięki niej i wraz z nim wyjechała najpierw do Wrocławia, a następnie w 1961 r. do Stanów Zjednoczonych. W 1979 r. siostry Podgórskie zostały uhonorowane przez Instytut Yad Vashem tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. W 1991 r. jedna z najważniejszych organizacji żydowskich Anti-Defamation Leaguge przyznała Stefanii nagrodę Courage to Care im. Jana Kantego. Na podstawie wydarzeń, które miały miejsce w przemyskiej kamienicy, powstał film „W kryjówce milczenia”. W latach 90. ubiegłego wieku M. Diamant, który po wojnie przyjął nazwisko Józef Burzmiński, przyjechał do Przemyśla, by pokazać swoim dzieciom ten budynek. Podczas wizyty powiedział: „Proszę pilnować tego miejsca, ja tu wrócę i zrobię tu muzeum”.
Remont zewnętrznej części kamienicy trwał kilka miesięcy. Nadzór archeologiczny pełniła firma archeologiczna „Arkadia”. – Teraz przed nami remont wnętrza. Wszystko zrobię z własnych pieniędzy. A teraz, wiadomo, tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Epidemia zahamowała wiele spraw. Kiedy pracowaliśmy nad elewacją, dostałem dotację od konserwatora zabytków. Z całą pewnością mieszkać tam nie będę. Remont wnętrza chciałbym skończyć do końca tego roku. Bez podwórza. Mam kontakt z panem Burzmińskim, panią Heleną Podgórską, która mieszka we Wrocławiu. Pomagają, przyjadą do Przemyśla. Planów w żadnym wypadku nie zmieniam. To ma żyć i być dostępne dla ludzi – podsumował M. Piórkowski.

fot.Mariusz Godos
Kamienica przy ul. Tatarskiej 3 przed remontem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A komu to potrzebne,żeby pamietac o czosnkowych.Oni i tak na nas napluja,a budynek trzeba bedzie im oddać bo zaraz sie znajdzie własciciel.
Zawsze rodzi się w takim momencie pytanie: gdyby była odwrotna sytuacja tzn . Niemcy mordowali by Polaków i za ich ratowanie Żydom groziłaby kara śmierci; ile Polaków zostałoby uratowanych przez Żydów mimo zagrożenia? Pytanie pozostanie bez odpowiedzi niemniej wśród osób pamiętających czasy przedwojenne i panujące wówczas relacje polsko-żydowskie należałoby je zadać. Problem w tym że tych osób już prawie nie ma.
Był kiedyś pomysł, aby w tej kamienicy (wielki szacun dla p.Piórkowskiego) - słynnej w świecie m.in. z amerykańskiego filmu - urządzić mini-muzeum poświęcone pamięci przemyślan ratujących Żydów. Miejsce w nim powinni znaleźć również dwaj oficerowie Wehrmachtu (Liedke i Battel), którzy uratowali życie ok. 500 mieszkańców przemyskiego getta i wraz z kilkunastoma osobami z miasta i powiatu są na liście "Sprawiedliwych wśród narodów świata".
Znajdzmy miejsce na sadzenie debów tym Zydom,którzy uratowali choc jednego Polaka.To beda deby,a nie krzaki oliwne.Zaraz po takim pomysle zacznie sie "giwałt"Jak ogłosili ze jest "złoty pociag"to kto pierwszy krzyczał,ze to ich złoto.
POWIEDZCIE MI JAK POLACY, jak tego dokonaliśmy że całe rodziny ginęły za Żydów (np. Markowa), ochroniliśmy ich jak tylko mogliśmy i mamy teraz z nimi najgorsze stosunki? Węgrzy ich po prostu wszystkich oddali do wagonu i lepsze stosunki mają DLACZEGO?
Bo Węgrzy skasowali uczelnię Sorosa, jego samego uznali za persona non grata , spłacili długi w MFW i innych żydowskich instytucjach finansowych, a przedstawicielom tych instytucji kazali się wynosić z Budapesztu. Węgrzy zawsze byli mądrzejsi.
Chroniliśmy jak tylko mogli. Dobre sobie. Przecież ci co ukrywali Żydów bali się głównie swoich sąsiadów, niestety...po co się oszukiwać. Żydzi głównie mają pretensje nie o to, że ludzie bali się ich ukrywać, bo to można zrozumiec. Głównie mają żal o to że ci co się ukrywali byli denuncjowani i to często bezinteresownie. Straszne czasy.
A komu to potrzebne,żeby pamietac o czosnkowych.Oni i tak na nas napluja,a budynek trzeba bedzie im oddać bo zaraz sie znajdzie własciciel.
Zawsze rodzi się w takim momencie pytanie: gdyby była odwrotna sytuacja tzn . Niemcy mordowali by Polaków i za ich ratowanie Żydom groziłaby kara śmierci; ile Polaków zostałoby uratowanych przez Żydów mimo zagrożenia? Pytanie pozostanie bez odpowiedzi niemniej wśród osób pamiętających czasy przedwojenne i panujące wówczas relacje polsko-żydowskie należałoby je zadać. Problem w tym że tych osób już prawie nie ma.
Był kiedyś pomysł, aby w tej kamienicy (wielki szacun dla p.Piórkowskiego) - słynnej w świecie m.in. z amerykańskiego filmu - urządzić mini-muzeum poświęcone pamięci przemyślan ratujących Żydów. Miejsce w nim powinni znaleźć również dwaj oficerowie Wehrmachtu (Liedke i Battel), którzy uratowali życie ok. 500 mieszkańców przemyskiego getta i wraz z kilkunastoma osobami z miasta i powiatu są na liście "Sprawiedliwych wśród narodów świata".