Po trzech miesiącach prowadzonego śledztwa, 8 grudnia br. Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu postanowiła umorzyć postępowanie w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przez radnego Marcina Kowalskiego (Wspólnie dla Przemyśla). Chodzi o złożone oświadczenie majątkowe za 2020 r., które każdy radny ma obowiązek wypełnić i przedstawić opinii publicznej.
Obowiązek corocznego przekazywania oświadczeń majątkowych mają m.in.: radni, członkowie zarządu, sekretarze, skarbnicy, kierownicy jednostek organizacyjnych urzędów miast czy gmin.
Podają w nich m.in. informacje o zasobach finansowych (takich jak wszelkie zgromadzone środki pieniężne, oszczędności na lokatach), posiadane nieruchomości, osiągane dochody, mienie ruchome warte więcej niż 10 tys. zł, wszelkie zobowiązania (pożyczki, kredyty) opiewające na kwoty przekraczające 10 tys. zł.
W trwającej kadencji przypadek M. Kowalskiego nie jest jedynym. Wcześniej pewne wątpliwości związane z niepoprawnym złożeniem oświadczenia majątkowego dotyczyły innych radnych, by wspomnieć o: Wojciechu Błachowiczu, Andrzeju Zapałowskim czy Monice Kamińskiej. Wszystkie postępowania zostały umorzone[paywall].
Kilka rubryk oświadczenia majątkowego radnego M. Kowalskiego mogło budzić wątpliwości. Zwłaszcza, jeśli zestawiło się je z analizą oświadczenia majątkowego za 2019 r. W tym pierwszym można było zauważyć, że posiada on udziały w spółce SN „Start”, które nabył w maju 2020 r. Jednocześnie z innych dokumentów dostępnych w internecie można się dowiedzieć, że suma tych udziałów to 100 tys. zł.
Zasadne było więc pytanie: skąd radny M. Kowalski miał takie środki finansowe, skoro w latach (po analizie złożonych przez niego oświadczeń majątkowych) 2018, 2019 i 2020 r. nie zarobił takich pieniędzy, ani nie miał takich oszczędności, a dodatkowo spłacał przy tym kredyty.
W 2019 r. radny M. Kowalski wykazał stratę z działalności gospodarczej, a z innych dochodów zarobił ok. 35 tys. zł (przy oszczędnościach wykazanych w oświadczeniu majątkowym na koniec 2019 r. w wysokości 3 tys. zł). W 2020 r. w ogóle nie wykazał dochodów ani przychodów z działalności gospodarczej.
W oświadczeniu majątkowym z 2019 r. wykazał własnościowe mieszkanie o powierzchni 63 m kw. o wartości ok. 150 tys. zł. W oświadczeniu z 2020 r. już go nie ma. Według naszych nieoficjalnych informacji zostało sprzedane w styczniu 2021 r. Zysk nie musiał zostać wpisany w odpowiedniej rubryce, ale posiadanie mieszkania już tak.
– 8 września Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu, po przesłuchaniu składającego zawiadomienie, wszczęła śledztwo w sprawie radnego Marcina Kowalskiego pod kątem artykułu 233. paragraf 6. kodeksu karnego. To znaczy złożenia fałszywego oświadczenia majątkowego przez osobę publiczną. Za to przestępstwo grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat. Jednym zdaniem: chodzi o możliwość podania nieprawdy w oświadczeniu majątkowym za 2020 rok – powiedziała niecałe trzy miesiące temu rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Marta Pętkowska.
Jak poinformowała wówczas, składającym zawiadomienie był przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Maciej Kamiński (Prawo i Sprawiedliwość).
Wysłaliśmy do radnego M. Kowalskiego e-maila z prośbą o ustosunkowanie się do pewnych wątpliwości, które pojawiły się po analizie jego oświadczeń majątkowych. Dodatkowo poprosiliśmy również Biuro Rady Miejskiej i Współpracy z Zarządami Osiedli UM w Przemyślu, aby pakiet pytań wysłał drogą elektroniczną również do szefa Klubu Radnych Wspólnie dla Przemyśla.
O co zapytaliśmy?
Niestety, odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
8 grudnia br., dokładnie po trzech miesiącach śledztwa, Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu zdecydowała o umorzeniu postępowania, bo czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.
– Oświadczenie to było przedmiotem kontroli urzędu skarbowego. Głównym punktem prowadzonego postępowania było posiadanie mieszkania, którego radny nie wykazał w owym oświadczeniu. Jak tłumaczył, 30 grudnia 2020 roku zawarł przedwstępną umowę sprzedaży tego mieszkania, które 18 stycznia 2021 roku sprzedał. Jak wyjaśniał, nie wykazał, bo – jego zdaniem – podpisanie umowy przedwstępnej było wystarczającym powodem, aby nie wpisywać tego do oświadczenia. Nie miał takiej świadomości – tłumaczy prok. M. Pętkowska.
– Po ukazaniu się informacji prasowej na ten temat – jak dowodził – skierował do przewodniczącego rady miejskiej szczegółowe wyjaśnienia w sprawie mieszkania. Kolejnym uchybieniem w oświadczeniu był brak samochodu, pomimo zaciągniętego na ten cel kredytu. Stwierdził, że owszem, kredyt otrzymał, ale wykorzystał go na inne cele. Stwierdzone przez urząd skarbowy zostały także pewne inne nieprawidłowości, w tym: brak informacji o majątku odrębnym lub wspólnym, brak szczegółowej informacji o prowadzonej działalności gospodarczej, brak wskazania adresu zamieszkania, kserokopii zeznań rocznych PIT 28 i 37. Prowadzący śledztwo stwierdził jednak, że te uchybienia miały charakter formalny. Były wynikiem niedokładności w wypełnianiu oświadczenia. Marcin K. wyjaśnił, że te braki były także problemów zdrowotnych – powiedziała prok. M. Pętkowska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Umiał liczyć .Niektórzy nie umieli liczyć do 150.
Umiał liczyć .Niektórzy nie umieli liczyć do 150.