Możliwość łączenia pracy z pasją, w dodatku pozwalająca na współpracę z najbliższymi, najukochańszymi osobami, potrafi przynieść wspaniałe owoce. Tak stało się w przypadku Haliny i Zbigniewa Narożnowskich, właścicieli restauracji „Dominikańska”, która posiada bogatą, bo 25-letnią już tradycję.
„Dominikańska” ma ugruntowane miejsce na kulinarnej mapie Przemyśla. Lokal znajduje się w budynku XVI-wiecznej zabytkowej kamienicy, tuż przy Rynku starego miasta, nieopodal charakterystycznego pomnika Dobrego Wojaka Szwejka, w bliskim sąsiedztwie starostwa. Wyjątkowość miejsca stanowi nie tylko znakomita lokalizacja, ale także niepowtarzalny klimat. Załoga lokalu niedługo świętować będzie zacny jubileusz 25-lecia jego istnienia.
Kiedy zaczynali – wówczas jeszcze jako bar „Halinka” – gros ich klientów stanowili[paywall] pracownicy mieszczącego się wówczas w sąsiedztwie urzędu wojewódzkiego. Z talonami żywnościowymi przychodzili też ludzie zatrudnieni w zakładzie telekomunikacji. Upoważniały do odbierania z bufetu artykułów spożywczych i korzystania z obiadów. Ten mieścił się zresztą w innym miejscu niż obecnie, a cały bar stanowiło jedno pomieszczenie. Z upływem czasu wnętrza stopniowo się zmieniały. Lokal zyskał dodatkową przestrzeń i ciepły, klimatyczny wystój, a po 10 latach także nową nazwę – Restauracja „Dominikańska” – wywodzącą się od nazwy placu, przy którym się znajduje. Tylko jedno pozostało niezmienne – pyszne, domowe jedzenie, urzekające smakiem i aromatem, przywodzące na myśl wspomnienie najlepszego na świecie babcinego lub maminego obiadu z deserem. To zasługa właścicielki – Haliny Narożnowskiej – która pilnuje, by serwowane potrawy były bez zarzutu, ale i sprawdzonego personelu, na którym może polegać. – Zawsze lubiłam gotować, piec i w którymś momencie postanowiłam zrobić użytek z tego mojego zamiłowania do kuchni. Otworzenie własnej restauracji było moim marzeniem. Pasję do gotowania zaszczepiła mi moja mama, która miała do tego wyjątkowy dryg – wspomina.
Oprócz „Halinki”, a dziś „Dominikańskiej”, po drodze były też inne lokale: Bar Tukan i Piwnica Mieszczańska, ale z różnych powodów nie ma ich dziś na kulinarnej mapie miasta. Za to świetnie radzi sobie „najmłodsze dziecko” H. Narożnowskiej – Kawiarnia Kardamon, która powstała w 2014 r. Można w niej skosztować nie tylko pysznych ciast i napić się aromatycznej włoskiej kawy, ale też zjeść dobre śniadanie czy zdrowy lunch. – To moje oczko w głowie – podkreśla restauratorka. – Raczymy gości domowymi wypiekami, które są sztandarową pozycją w menu kawiarni. Wszystkie przepisy pochodzą z naszych rodzinnych kulinarnych archiwów – skrupulatnie zbieranych zapisków z recepturami na bardziej i mniej wykwintne ciasta, zatem zostały wcześniej wielokrotnie przetestowane – wyjaśnia.
Nastrojowy klimat, domowe receptury, a zatem i smaki, oraz tradycja. To 3 główne atuty i „Dominikańskiej, i „Kardamonu”. Na sukces obydwu tych miejsc pracuje cała rodzina. Włączenie się dzieci właścicieli w kulinarne przedsięwzięcie było naturalną koleją rzeczy.
Zarówno Patrycja Zajdel (córka państwa Haliny i Zbigniewa), jak i Rafał Narożnowski (syn) dobrze pamiętają czasy, kiedy jako dzieci często bywali w restauracji, bo życie domowe siłą rzeczy przeplatało się ze sprawami zawodowymi i chcąc pogodzić obie te kwestie, trzeba było balansować między domem i pracą. Dziś oboje prowadzą „Kardamon”. Rodzinną firmę zasiliła też żona pana Rafała – Agnieszka. I tę rodzinną atmosferę daje się wyczuć i w „Dominikańskiej”, i w „Kardamonie”.
– Kocham swoją pracę i innej sobie nie wyobrażam. Nigdy nie żałowałam tego, że zajęłam się gastronomią. Cieszę się, że dzieci zaangażowały się w to nasze wspólne dzieło i razem możemy się wspierać. Dzięki temu mam je na co dzień przy sobie – mówi z dumą H. Narożnowska.
W rodzinnym biznesie każdy ma swoje określone zadania. – Głową interesów niezmiennie pozostaje mama. Tata jest specjalistą od spraw technicznych i zaopatrzenia, więc jest nieustannie w ruchu – wtrąca córka restauratorki P. Zajdel.
– Nigdy nie myślałam o szukaniu innej pracy, bardzo cenię sobie to, co robię i naprawdę to lubię – dodaje. Cała piątka (właściciele, ich córka, syn i synowa) ściśle się uzupełnia, dzięki czemu oba lokale działają jak dobrze naoliwiona maszyna. Nieocenioną rolę odgrywa także sprawdzona załoga obu z nich, która w swoją pracę wkłada wiele serca. Tutaj szefowa H. Narożnowska podkreśla, że ma do swoich pracowników duże zaufanie, a wśród personelu są osoby, z którymi współpracuje od lat, jak choćby pani Julia, odpowiadająca za przepyszne, domowe wypieki, szefowa kuchni pani Wiola czy jej imienniczka pracująca na sali i za barem, a więc bezpośrednio z klientem.
Jeśli chodzi o menu, właściciele stawiają na tradycję, ale reagują też na sugestie zgłaszane przez klientów. W sezonie do „Dominikańskiej” zagląda wielu turystów. A ci najczęściej nie oczekują wymyślnych potraw, ale smacznej, domowej polskiej kuchni. Bardzo ją sobie cenią. Preferencje stałych bywalców również stanowi swojska kuchnia. – Niektórzy klienci są z nami przeszło 20 lat. To miłe i jest dla nas dowodem na to, że smakuje im to, co gotujemy, skoro niezmiennie są nam wierni – śmieje się H. Narożnowska. Podkreśla też, że jest to najlepsza nagroda za codzienne starania o to, by lokal cieszył się dobrą renomą.
W okresie okołoświątecznym lokal pracuje pełną parą, by zrealizować wszystkie zamówienia na ciasta i potrawy wigilijne. Gorącym czasem są też dni, w których organizowane są imprezy okolicznościowe: wesela, komunie, chrzciny... – W tym biznesie praktycznie się nie odpoczywa, bo nieustannie trzeba czegoś dopilnować. Odpowiedzialność też nie jest mała, bo przecież karmimy ludzi. W tę pracę trzeba po prostu wkładać całe serce – zaznacza właścicielka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Obsesyjnie siedzenie na kamerach, rygor który nie pozwala nawet usiąść pracownikom nawet gdy lokal jest pusty. Ot to ćwierćwieczna tradycja.
Janek to debil nie wiesz to nie piernicz głupot
YOUTUBE.COM - DEBATA: ZWIERZĘTA NALEŻY WYKLUCZYĆ Z MENU
Polecam , Pyszne Domowe Jedzonko z najwyższej jakości składników z tego co wiem, Pozdrawiam
Sam pieprzysz "kc". Każdy ma prawo do swojego głosu. Lepiej popytaj opinii klientów. Wieczorami w restauracji sa pustki nie raz bywałem i siedziałem sam przy stoliku, wystarczy przejsć się obok Cuda Wianków lub innych restauracji jak tętnią życiem. Najwidoczniej cos w tym musi być skoro pustka wypełnia sale. Kontrujesz negatywne opinie bo zapewne jesteś pracownikiem restauracji lub kimś z rodziny Państwa N. Osobiscie wymieniłbym personel kelnerów, kelnerka jak i kelner zachowuja się czasem jak nie wychowane dzieci ktore mają za duzo w Dup*e. Osobiście do dań nie mam żadnych zastrzeżeń. Zawsze pysznie jak w barze u Halinki. Pozdrawiam
Nie polecam młodym żadnego stażu i zatrudnienia rygor jak w kuchennych rewolucjach fal mistrzostwo i mobbing a PRL-owska szkoła dyscypliny
Kurwa nie wytrzymam , obok, bliżej 120 letni piękny pomnik Adama Mickiewicza i nieco dalej wspaniały ok. 150 letni Jana III Sobieskiego droga redakcja jak zawsze głupio pisze cyt. Nieopodal charakterystycznego pomnika dzielnego krasnala szwejka, zapominając o pięknym pomniku kundla. Czy ten redaktor upadł na głowę zniżając się poziomem do wielkości tego szwejka. Doprawdy czy odlany kilka lat temu z mosiądzu pajac jest symbolem zadupia zwanego Przemyślem i można to nazwać pomnikiem. Wstyd, po prostu wstyd.
Dobrego Wojaka Szwejka, w bliskim sąsiedztwie starostwa. Wyjątkowość miejsca stanowi nie tylko znakomita lokalizacja, text twist 2
Cza poszedł do przodu ale klimat pozostał i pora zamknąć
Taka sama restauracja jak "Bosko"-parodia
Pozdrawiam z Warszawy sympatyczną Koleżankę.
Jedzenie jest przepyszne a to się liczy najbardziej . Zdecydowanie wole klimat Restauracji Dominikańskiej od Cuda Wianek ( ludzie chodzą tam tylko po to żeby się pokazać , zrobić sobie fotkę i wrzucić na FB , małe porcje i wysokie ceny błagam ... to nie na Przemyskie warunki ) . Jeżeli chcesz się najeść i nie płacić kokosów zdecydowanie polecam Restauracje Dominikańską ! Maja pyszne ciasta ! Nigdzie nie jadłem takiego sernika jak tam . Pani Halinko oby tak dalej !
Zapewne pracowales tam i Pani Halinka pogodnila Cie bo jestes leniem . Nikt nie pozbywa się dobrych pracowników. Teraz masz okazje się '' zemscic '' to piszesz głupoty . Nikt nie zachodzi tak daleko bez dyscypliny , a ty jak długo prowadzisz swoja dzialalnosc NNN ? . Zalosne , znajdz sobie inne zajecie niż pisanie takich niemiłych komentarzy . Restauracja jest super, nie raz organizowałam tam prywatne przyjecie - 25 lecie slubu, chrzest wnuczki i spotkanie klasowe ! . Naprawde polecam .
do pracy idzie się pracować a nie siedzieć i odpoczywać.
dania dobre ,reszta już niekoniecznie
To była ulubiona porzedników Magistrayu bo "Ryszek vel krzak" to kuzyn szefowej i tam własnie odbywały sie "narady z krzysztofem"
Nie na Przemyskie warunki ale sala cały czas pełna w Cudach ;) A co do cen to w Dominikańskiej też nie za wesoło za niedzielny obiad rosół plus bitki i herbatę zapłaciłem kiedyś coś ponad 60zł ;) Ceny są praktycznie takie same w Cudach Bosko Dominikańskiej czy Rubinie ;) jak sie dobrze przyjrzeć. Ja tam wole Cuda i miłą obsługę niż dominikanska i obsluga kelnerska z kolkami w tylkach jakbym to ja tam byl po prosbie czy coś w ten klimat. :)
Kiedyś mi znajoma mówiła że w ramach wypłaty dostała pączki po tłustym czwartku zamiast kasy na którą się umówiła , bo ponoć to była ich wina że nie zeszły . Porażka .
Super tak trzymać
Super tak trzymać
Obsesyjnie siedzenie na kamerach, rygor który nie pozwala nawet usiąść pracownikom nawet gdy lokal jest pusty. Ot to ćwierćwieczna tradycja.