Wiele już napisano i powiedziano na temat wyborczego sukcesu Pawła Kukiza. Pominięto jednak jeden bardzo ważny aspekt tego zaskakującego wyczynu. To przecież wielkie zwycięstwo polskiego rocka. Nie muzyki symfonicznej, jazzowej, ludowej, etnicznej, sakralnej, wojskowej, czy disco-polo. Zwyciężył rock’n’roll. Czy ktoś chce, czy nie – takie są fakty. Ponad dwadzieścia procent głosów oddanych na znanego rockmana to twardy dowód w tej sprawie.
Harleyowcy w skórach z frędzlami, w podkutych butach i takie same podkute dziewczyny to porządna publika. Cwałuje to wszystko na klepisku bez opamiętania, podgrzewając muzyków i całą resztę. W takiej sytuacji milkną ptaki, a przyroda czeka cierpliwie, aż ten walec rockowy się przetoczy. Taka jest uroda tego zjawiska. Na scenie rockowej obowiązują surowe zasady. Słowa muszą być proste, ale szczere. Nie ma miejsca na jakieś podchody, zagadki, czy intrygi. Fałszu i obłudy tam nie uświadczysz, bo zostaniesz wygwizdany. Paweł Kukiz oznajmił, że nie poprze żadnego z kandydatów w drugiej turze. Zobaczymy, czy dotrzyma słowa. Scena polityczna, to nie scena rockowa. Trochę inaczej się na niej gra.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze opinie