Od kilku lat na każdym zebraniu sołeckim temat budynku po spółdzielni pszczelarsko ogrodniczej powraca jak bumerang. Mieszkańcy skarżą się, że posesja w środku wsi jest zaniedbana, a budynek zagraża bezpieczeństwu. Problem w tym, że właścicielem ruiny jest osoba prywatna. Czy to zwalnia władze z jakiejkolwiek odpowiedzialności?
Sołtys wsi Zamojsce Krzysztof Bruk na stary budynek skarży się od dawna. Pewnie dlatego że i mieszkańcom wsi, odrapany, na wpół zawalony obiekt niezbyt się podoba. – Ludzie mówią o tym na każdym spotkaniu sołeckim od kilku lat – informuje. – Są protokoły, można sprawdzić – dodaje. Z każdym rokiem jest jednak gorzej.[paywall] –Tam, gdzie popodpieraliśmy dach, jak budynek był jeszcze w użytku, wszystko jakoś się trzyma – opisuje sołtys. W wielu miejscach elementy drewniane przegrały jednak z czasem, a poszycie dachu zieje dziurami. – Budynek szpeci – przyznaje. Nie to jednak jest największym problemem. Posesja przylega do placu, gdzie bawią się dzieci – Czasem ciężko jest je upilnować, przełażą przez dziury w płocie, wchodzą na teren opuszczonej spółdzielni, bawią się, grają w podchody. To niebezpieczne – wyraża swoje obawy Bruk.
Sprawa z budynkiem w centrum Zamojsców jest delikatna i skomplikowana. Przez lata obiekt miał różne przeznaczenia. Budynek jest stary, ale na szczęście dla jego przeciwników w rejestrze zabytków nie widnieje. – Jakieś trzy lata temu, po kilku przetargach, kiedy wydawało się, że nikt tego od gminy nie weźmie, kupił to mieszkaniec Jarosławia – informuje sołtys. Na początku przynajmniej kosił, teraz nawet tego nie robi – dodaje. Niestety nie udało nam się dotrzeć do owego jarosławianina. Jeśli właściciel zechce się wypowiedzieć co do przyszłości obiektu, chętnie udostępnimy mu miejsce na łamach naszego tygodnika. Ten stan prawny poważnie ogranicza jednak zakres działania władz samorządowych. Nawet inspekcja nadzoru budowlanego ma ograniczone możliwości w takiej sytuacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Radzę poszukać właściciela i zmusić go do odpowiedzialnosci, jeśli nie należy to do gminy to nie mogą oni nic z tym zrobic . Takie niestety prawo. A na miejscu mieszkańców sam bym to rozwalił i posprzatal jesli osoba ktora to kupiła ma to gdzieś
Radzę poszukać właściciela i zmusić go do odpowiedzialnosci, jeśli nie należy to do gminy to nie mogą oni nic z tym zrobic . Takie niestety prawo. A na miejscu mieszkańców sam bym to rozwalił i posprzatal jesli osoba ktora to kupiła ma to gdzieś