Przymrozki już wyrządziły szkody w sadach i w uprawach rolnych. Wprawdzie oziębienie potraktowało nasz region łagodniej w porównaniu z innymi częściami kraju, ale niskie temperatury dały się we znaki roślinom. Najbardziej ucierpiały wcześnie kwitnące drzewa i krzewy owocowe. Zła pogoda wstrzymała też siewy i opryski. Rolnicy zwracają również uwagę na to, że z powodu zimna pszczoły nie opuszczają uli.
– Obmarzły orzechy, ucierpiały wiśnie i czereśnie oraz krzewy owocowe. Są miejsca, gdzie kwiat obumarł. To niebagatelne straty. Przymrozki nie dotknęły upraw zbóż, rzepaki też w większości je przetrzymały – ocenia Mieczysław Bochenek, prezes Wojewódzkiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Rzeszowie.
Przymrozek, który najbardziej zaszkodził[paywall] roślinom w naszym regionie, wystąpił w nocy z 16 na 17 kwietnia. Druga fala zapowiadana między 20 a 21 kwietnia ominęła okolice Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa i Przeworska. Prognozowany spadek temperatury nawet do -7 stopni Celsjusza nie przyszedł. Przymrozki były, ale znacznie mniejsze i objęły tylko cześć regionu. W okolicy Jarosławia przymroziło, ale nie wszędzie. W piątkowy poranek jedni mieli za oknem szron, a mieszkający kilkaset metrów dalej rozpoczynali dzień bez przymrozku. – Pomroziło orzechy i kwiaty w ogródku. Woda w kałużach pokryła się warstwą lodu – mówił mieszkaniec Korzenicy w gminie Laszki. Tak samo było w okolicy Maćkowic i między Jarosławiem a Pawłosiowem. – Obyło się bez przymrozków. Wcześniej też rośliny nie ucierpiały. Nawet te mniej odporne rosną. Drzewa owocowe kwitną, ale czy zaowocują, trudno powiedzieć. Pszczół nie ma. Cisza bez nich i nadzieja na owoce mniejsza – mówi pani Alicja spotkana w ogródkach działkowych nad brzegiem Sanu w Jarosławiu. Choć doliny rzeczne są bardziej narażone na przygruntowe przymrozki, u działkowców w Jarosławiu nie wyrządziły one znaczących szkód. – Pomidory pod folią nie ucierpiały. Temperatura wprawdzie spadła poniżej zera, ale dwa wkłady do zniczy ustawione w miejscu przewiewu i zapalone na noc zniwelowały przymrozek – mówi mieszkanka Jarosławia. Rolnicy z okolic Ostrowa i Radymna, którzy wysadzili już ziemniaki na wczesny zbiór, pomimo tego, że okryli uprawy agrowłókniną, spotkali się miejscami z podmarznięciem młodych pędów.
Zajmujący się doradztwem rolniczym zwracają uwagę, że przymrozki dokuczyły punktowo. Głównie w obniżeniach i dolinach rzecznych. Na pewno wstrzymały wegetację, ale trudno określić, jak zachowają się pączki. Czy „odbiją”, czy też opadną. Szczególnie chodzi o czereśnie, wiśnie, morele i krzewy owocowe. Jabłonie i grusze zakwitają później, więc im obniżenie temperatury mniej zaszkodziło. Zimno nie sprzyja też pszczołom, opóźnia kiełkowanie roślin ciepłolubnych, takich jak kukurydza czy soja, a razem z opadami wstrzymuje prace na polach. – Chwasty rosną, a opryskać nie można, bo mokro i większość środków nie spełni swej roli w niskiej temperaturze, a nawet może uszkodzić uprawy – mówią rolnicy. – Z oceną ewentualnych szkód trzeba kilka dni poczekać. Natura może wyrównać spowodowane zimnem wstrzymanie rozwoju – ocenia Henryk Wąs z Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Jarosławiu.
Powrót zimy, jaki nawiedził znaczną cześć kraju, oszczędził nasz region. Zimno było i jest. Wystąpiły też przymrozki, ale porównywalne z pojawiającymi się z reguły o tej porze roku. Nie zasypało nas śniegiem, tak jak inne regiony, a straty są znacznie mniejsze niż u rolników z innych części kraju. Już po znacznym obniżeniu temperatur, które wystąpiło 16 i 17 kwietnia, Związek Sadowników RP zwrócił się do ministra rolnictwa i rozwoju wsi z prośbą o uruchomienie mechanizmów pomocowych. Sadownicy alarmują, że istnieje realne niebezpieczeństwo na zahamowanie tego sektora rolnictwa. Zwracają uwagę, że przede wszystkim ucierpiały gatunki, które były najbardziej zaawansowane w rozwoju – czereśnie, grusze, śliwy, porzeczki, maliny, agrest, brzoskwinie, niektóre odmiany jabłek i np. przyspieszane truskawki.
Przymrozki mogą jeszcze nadejść. Dlatego warto zabezpieczyć przydomowe rośliny przed skutkami przemarznięcia. Jeśli prognozy ostrzegają przed spadkiem temperatury poniżej zera, można osłonić krzewy, byliny i małe drzewa agrowłókniną, kartonami, słomą lub nawet folią na noc. W zabezpieczeniu przed przymrozkiem sprawdza się ognisko. Rozpalone np. z użyciem mokrej słomy tli się długo, dając dużo dymu. Umieszczone tak, by dym kierował się w stronę roślin, zniweluje skutki ochłodzenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze