Reklama

San

10/10/2014 13:46

Na temat Sanu nie potrafię rozmawiać spokojnie. Na punkcie naszej rodzimej rzeki mam lekkiego fioła. Na takie podejście składa się wiele wspaniałych wspomnień z dzieciństwa, wczesnej młodości i tak dalej. Jednym z pierwszych tekstów napisanych do Życia Podkarpackiego (wówczas Życia Przemyskiego) był właśnie tekst o planowanej inwestycji podłączenia Rzeszowa do Sanu na wysokości Dynowa.

Powstał artykuł zaangażowany, z pazurem, pełen emocji. Nie wiem, czy dobry, ale mocno proekologiczny na pewno. Dlatego wykłócałem się na kilku ostatnich odprawach redakcyjnych z młodszymi kolegami, którzy próbowali rozwiać moje obawy dotyczące niekontrolowanego wycieku czegoś, co spowodowało śnięcie ryb na wysokości Wyszatyc pod Przemyślem. Po krótkich acz burzliwych deliberacjach powstała informacja o zawartości czegoś chemicznego, co obecnie sprawdzają służby sanitarne. Przez kilkanaście godzin Jarosław profilaktycznie korzystał z zapasów wody. Według oficjalnych danych nie mamy się czego obawiać. Wszystko jest OK. – Woda była i jest bezpieczna – zapewnia Adam Sidor, dyrektor miejscowej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. I tego się trzymajmy.      

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama