Reklama

Schronisko bez kierownika. Przemysław Grządziel zrezygnował

Bycie kierownikiem Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach nie jest łatwym zadaniem. Trzeba mieć wiele samozaparcia, cierpliwości, wyrozumiałości i zdrowia, aby przeskakiwać kłody rzucane pod nogi. O miłości do zwierząt nie ma co wspominać, bo to elementarny wymóg. Wydawało się, że Przemysław Grządziel jest niezniszczalny... Nie dał rady. Złożył rezygnację z tej funkcji.

Do schroniska trafił w czerwcu 2015 r., otrzymując od ówczesnego prezydenta Roberta Chomy zadanie poprawy bardzo niedobrej wówczas sytuacji. A także zapewnienia właściwej opieki przebywającym tam zwierzętom, prowadzenia tej jednostki w sposób, który zapewni bezkonfliktową współpracę ze stowarzyszeniami, wolontariuszami, instytucjami i lecznicami weterynaryjnymi.

Było to miejsce, wokół którego narosło wiele konfliktów. Konfliktów, które wpłynęły na[paywall] spadek zaufania do tej placówki, przejawiający się choćby brakiem lub zerwaniem współpracy z wieloma instytucjami czy odsunięciem się darczyńców i osób wspierających. Magazyn karmy świecił pustkami, brakowało pieniędzy na podstawowe i bieżące sprawy, dobrostan zwierząt również pozostawiał wiele do życzenia.

– Przez te wszystkie lata borykałem się w schronisku z wieloma problemami, które w miarę moich możliwości starałem się na bieżąco rozwiązywać. To była duża odpowiedzialność, zarówno za przebywające tutaj zwierzęta, ale również za pracowników, wolontariuszy, mienie jednostki i jej prawidłowe funkcjonowanie – wspomina P. Grządziel.

– Do wszelkich problemów i spraw podchodziłem kreatywnie i nieraz, można powiedzieć, niekonwencjonalnie. Gdy dla wielu te zwierzęta były zerem bądź jedynką w segregatorze, dla mnie były one żywymi istotami. Gdy inni mówili „nie da się”, „nie da rady”, „nic nie można zrobić”, „nie ma pieniędzy”, pokazywałem, że jednak się da – stwierdził.

Reklama

Bardzo dużo się zmieniło

To prawda. W ciągu pięciu lat z jego inicjatywy i dzięki zaangażowaniu pracowników w schronisku bardzo dużo się zmieniło. Na lepsze. Zwierzęta mieszkają w coraz lepszych warunkach.

Powstały nowe wybiegi, również dla psów przeskakujących przez ogrodzenie oraz zadaszone „miniwybiegi” dla dużych psów, które potrzebują miejsca i przestrzeni. Wszystkie czworonogi otrzymały nowe, solidne, ocieplane budy. Wybudowane zostały wybiegi i sypialnie dla kotów, kontener izolatkowy dla kociąt, magazyn karmy. Wymieniać może jeszcze wiele.

– Chciałoby się powiedzieć, że te lata minęły jak jeden dzień, ale to nie byłaby prawda. Bo te lata były latami ciężkiej, wytężonej i bardzo stresującej pracy. Nie jest łatwo być kierownikiem schroniska, pracować tutaj. Nie jest łatwo patrzeć na smutek, choroby, ból, cierpienie i śmierć zwierząt. Stale widzieć źle traktowane przez człowieka istoty, podejmować trudne decyzje. Naprawiać to, co inni zepsuli. Nie można pozostać obojętnym i nic nie czuć, gdy dookoła tyle nieszczęścia. Zrozumie to ten, kto spotkał się z bezdusznością i okrucieństwem człowieka wobec najsłabszych i bezbronnych. Pan Przemek był najlepszy! – powiedzieli wolontariusze pracujący w placówce w Orzechowcach.

Reklama

Ta śmierć nikogo niczego nie nauczyła

Pomysłowość i zaangażowanie najbardziej nawet kreatywnej osoby miewają jednak swoje granice. Wówczas, gdy jest się w tym osamotnionym lub stanie się przed ścianą.

– Schronisko jest specyficznym miejscem i bardzo trudną do prowadzenia jednostką. Bez wsparcia dobrych ludzi nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Jest wiele osób, instytucji, wolontariuszy, których można nazwać prawdziwymi przyjaciółmi. Są jednak i tacy, którzy swoim postępowaniem, działaniami, pomówieniami, plotkami szkodzą, niszczą pozytywny wizerunek schroniska oraz utrudniają codzienną pracę. Ktokolwiek będzie kierował schroniskiem w przyszłości, największy problem napotyka właśnie w takich ludziach. W atmosferze ciągłego szantażu, inwigilacji, nagonki nie da się żyć, pracować i funkcjonować. W krótkiej historii schroniska jestem już czwartym kierownikiem, a jeden z moich poprzedników zapłacił najwyższą cenę – powiedział P. Grządziel (chodzi o wciąż nieodżałowanego Artura Bąka, który targnął się na własne życie – przyp. aut.).

– Wciąż mam w głowie słowa „To schronisko było moim życiem i odebrało mi to życie”. Ta śmierć nikogo niczego nie nauczyła. Tu można się spotkać z bezcenną miłością i wdzięcznością zwierząt, a zarazem z niewyobrażalną ludzką podłością. Przez ostatnie lata oddałem się schronisku i zwierzakom w całości, kosztem swego życia prywatnego i zdrowia. Moja rezygnacja to niezmiernie trudna i bolesna decyzja, to miejsce i zwierzęta na zawsze pozostaną w moim sercu i głowie. Być może kiedyś opowiem swoją historię i to, co tu przeszedłem, teraz wybieram jednak życie, swoje własne – stwierdził P. Grządziel.

Reklama

Kabała zmarła na jego rękach

Decyzję o rezygnacji przypieczętowała śmierć najukochańszego schroniskowego psa o imieniu Kabała. Odeszła na jego rękach. Przybyli do schroniska tego samego dnia. P. Grządziel nie spodziewał się, że z najgroźniejszym wówczas psem w schronisku połączy go taka miłość.

– Obiecałem jej kiedyś, że pewnego dnia opuścimy to miejsce razem. Ten dzień właśnie nadszedł. Po tym wszystkim, co tu przez te lata przeszedłem, ostatecznie coś we mnie pękło... Odchodząc stąd, ponoszę ogromne ryzyko prywatne i zawodowe. Jak większość ludzi jestem obciążony kredytami, rachunkami, zobowiązaniami, mam też na utrzymaniu szóstkę zwierząt, a zostanę bez pracy i środków finansowych. Nie jest to też ucieczka od schroniskowych problemów, ponieważ i tak zawsze musiałem sobie z nimi radzić sam. A i te problemy będą się za mną wlokły jeszcze długo. Nie mam póki co żadnych planów, muszę do tego wszystkiego nabrać dystansu, uleczyć życie prywatne. Teraz skupiam się na tym, by czas, który pozostał, wykorzystać jak najefektywniej dla schroniska. Tak, aby mój następca nie musiał się mierzyć z problemami, jakie mnie pozostawili moi poprzednicy – podsumował P. Grządziel, który w Orzechowcach pracować będzie do 30 kwietnia br.

Miasto ogłosiło nabór

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach jest jednostką podległą Urzędowi Miejskiemu w Przemyślu. Skierowaliśmy do władz miasta kilka pytań z tym związanych.

Czy zostanie ogłoszony konkurs na to stanowisko, czy nowego kierownika wskaże prezydent miasta? Kto będzie kierował schroniskiem w okresie od opuszczenia go przez P. Grządziela do wyznaczenia nowego szefa placówki? Kto przejmie pieczę nad dwoma pitbull terrierami (negatywnymi bohaterami tragicznych wydarzeń, które rozegrały się pod koniec września ub.r.), wciąż przebywającymi w schronisku, a które – wedle przekazów – pozwalały na dostęp do siebie tylko jemu?

Reklama

– Potwierdzam, że kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach Przemysław Grządziel złożył wypowiedzenie z pracy. Jego termin upływa ostatniego dnia kwietnia. W związku z powyższym zostanie ogłoszony konkurs na stanowisko kierownika jednostki. Rozpatrujemy także możliwość przekazania placówki w zarząd jednego ze stowarzyszeń, bo takowe się do nas zgłosiły. Dwoma pitbull terierami, które znajdują się w schronisku, zajmować się będzie nowy podmiot lub osoba zarządzająca nim – powiedział prezydent miasta Wojciech Bakun.

5 marca br. na stronie magistratu pojawiło się ogłoszenie o naborze kandydatów na stanowisko kierownika schroniska. Swój akces chętni mogą składać do 20 marca br.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ja - niezalogowany 2021-03-09 19:46:00

    Ja lepszego czlowieka, ktory by tak kochal czlowieka nie widze.Jestesmy tylko ludzmi i nie dajmy sie zwariowac.Bycie Kierownikiem w Schronisky nie jest latwe.Ciagle trzeba walczyc z glodem, zimnem , sniegiem i ludzmi.Skad na to schronisko kase brac.???Po nocach sie mie spi, leb wysycha.Panie Przemku, nie znam Pana osobiscie, nigdy nie mialam przyjemnosci Pana poznac.Ale za to co Pan dla tych zwierzat robi to wielki szacun.Nikt ich tak juz kochal nie bedzie jak Pan.Pan je poprostu wszystkie kocha.Czy mozna z siebie dac wiecej?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    M/K - niezalogowany 2021-03-09 20:14:27

    To wspomnijmy poprzedniego kierownika schroniska, który też odszedł, ale nie tylko z tego miejsca. I też spotykał się z ludzką podłością .... Miłośnicy zwierząt zatracili miłość do człowieka? 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2021-03-09 21:09:39

    Zwracam się do Bakuna, który w tym kwartale, w mojej ocenie, dostał szału zwalniania i zmiany na przemyskich stołkach:...Bakun, pomijam sprawy urzędasów, ale dopuścić do tego, żeby stracić kierownika schroniska w Orzechowcach, to łagodnie mówiąc, z twojej strony jeden z większych błędów prezydentury...takich ludzi jak Przemek, z takim oddaniem, w tak trudnym środowisku, bardzo trudno znaleźć...straciłeś Bakun firmę z Przemyśla, przeniosła się na Orły, morsujesz bez maski, otwierasz cmentarze mimo Rozporządzeń ich zamknięcia, robisz chłopie tak wiele, żeby, w mojej ocenie nie robić nic, a teraz tracisz Przemka...w mojej ocenie Bakun jesteś jedną z największych porażek ostatnich kilkunastu lat w Przemyślu...osamotnione zwierzęta, bez Przemka, nie rozumieją tego, zabrałeś im na dłuższy czas jedyną dla nich nadzieję

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama