Wycieńczonego mężczyznę nad ranem zauważyła na skraju lasu w pobliżu Rudy Różanieckiej przypadkowa kobieta. 79-latek trafił pod opiekę lekarzy. Tydzień wcześniej prawie 90 osób całą noc szukało zaginionego grzybiarza w okolicach Cisowej koło Birczy. Podobna przygoda spotkała 20-latka z gminy Radymno. To tylko niektóre z wielu przypadków, jakie w ostatnim czasie miały miejsce w naszym regionie.
Pasja wciąga ich tak bardzo, że tracą orientację w terenie, gubią drogę i nie potrafią wrócić tam, skąd przyszli. Od dwóch miesięcy praktycznie nie ma tygodnia, żeby policja i służby ratunkowe nie angażowały swoich sił do poszukiwań zaginionych grzybiarzy.
8 października. Blisko 90 osób: policjantów, ratowników i funkcjonariuszy innych służb, przez całą noc poszukiwało 70-letniego przemyślanina, który samotnie udał się do lasu w okolicach Cisowej.
Mężczyzna miał iść [paywall]w kierunku Cisowej, nie oddalając się zanadto od drogi. Po kilku godzinach grzybobrania stracił jednak orientację w terenie. W tym lesie był po raz pierwszy. Telefonował do swojej siostry, ale bliscy nie byli w stanie pomóc mu odnaleźć drogę powrotną. W las ruszyli policjanci. – Jeden z funkcjonariuszy utrzymywał kontakt telefoniczny z zaginionym, jednak ten nie potrafił przekazać gdzie jest. Słyszał włączane przez policjantów sygnały dźwiękowe i megafon, ale nie potrafił ich zlokalizować – relacjonuje sierż. sztab. Marta Fac z przemyskiej komendy.
Sytuacja stała się niebezpieczna, gdy po godz. 19 telefon przemyślanina zamilkł - rozładowała się bateria. Ponieważ istniała obawa o życie i zdrowie starszego człowieka, w poszukiwania włączono dodatkowych funkcjonariuszy, użyto też psów tropiacych. Czynności wsparli ratownicy GOPR, strażacy, strażnicy graniczni i leśnicy. Do pomocy wezwano ratowników z psami ze stowarzyszenia STORAT.
Znaleźli go dopiero rano ratownicy GOPR z Sanoka. Na szczęście był tylko zziębnięty. Za to miał cały kosz grzybów.
16 października. Całą noc trwały też poszukiwania 79-latka w kompleksie leśnym w pobliżu Rudy Różanieckiej. Mężczyzna udał się na grzyby ze swoim synem. W pewnym momencie się od niego oddalił i ślad po nim zaginął. Ponieważ starszy człowiek ma problemy ze zdrowiem, a było już ciemno, rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą z udziałem policjantów, strażaków z PSP i OSP, strażników granicznych, pracowników Nadleśnictwa Narol oraz ratowników STORAT-u wraz z psami. Użyto nawet kamery termowizyjnej. Bez rezultatu. Dopiero rano mieszkanka gminy Narol zauważyła starszego mężczyznę błąkającego się w pobliżu lasu. Ponieważ kontakt z nim był utrudniony, natychmiast powiadomiła policję. Z uwagi na jego stan zdrowia, policjanci na miejsce wezwali załogę karetki pogotowia.
21 września. Okolice Miękisza Nowego. Około godz. 16, 20-latek udał się na grzyby razem z kolegą. Po pewnym czasie mężczyźni się rozdzielili. Już po zmroku siostra 20-latka rozmawiała z nim. Powiedział, że zgubił się w lesie. Potem jego telefon już milczał Późnym wieczorem rodzina powiadomiła o jego zaginięciu. Zaginionego poszukiwały policyjne patrole z Jarosławia, Radymna i komendy w Lubaczowie. Funkcjonariusze sprawdzali drogi leśne w rejonie Czerniawki, Miękisza Nowego i Miękisza Starego, Tuchli, Zaleskiej Woli, Chałupek Chotynieckich. Dzielnicowi z lubaczowskiej komendy sprawdzali tereny w Nowej Grobli, teren Bihali i Potoku Jaworowskiego. Zaginionego odnaleziono ok. 6 nad ranem.
11 września rano na grzyby wybrał się 72-letni mieszkaniec gminy Wiązownica. Gdy do wieczora nie wrócił do domu, córka zawiadomiła policję. W poszukiwaniach uczestniczyli funkcjonariusze z Wiązownicy i Jarosławia oraz przewodnik z psem tropiącym z Lubaczowa. Mężczyznę znaleziono o 1 w nocy w okolicach Zapałowa.
Dzień wcześniej w okolicach Futor w powiecie lubaczowskim zagubił się 85-latek. Szukało go kilkudziesięciu policjantów wspieranych przez strażaków z PSP i OSP, strażników granicznych, pracowników Nadleśnictwa Oleszyce oraz ratowników STORAT-u i GOPR-u wraz z psami. W nocy mężczyzna został odnaleziony w środku lasu i przekazany załodze karetki pogotowia.
Aby wyprawy do lasu były bezpieczne o kilku podstawowych zasadach przypomina również policja. – Nie wybierajmy się na grzyby zbyt późno, gdyż zmrok może spowodować utratę orientacji w terenie. Pamiętajmy, że jeśli nie znamy terenu, nie oddalajmy się zbyt daleko od miejsca, z którego wyruszyliśmy. Bardzo ważne, aby zabrać ze sobą telefon komórkowy z naładowaną baterią i w przypadku zgubienia się, natychmiast zgłosić ten fakt policji. Dokładnie określmy rodzinie do jakiego lasu się wybieramy, i w którym kierunku będziemy zmierzać – mówi m. asp. Monika Tomczyszyn-Pachołek, oficer prasowy KPP Lubaczów.
Nie powinniśmy również chodzić do lasu w pojedynkę, najlepiej zabrać ze sobą kogoś, kto zna teren. Należy też ocenić realnie swoje możliwości i czas, jaki mamy zamiar spędzić w lesie.
– Warto mieć ze sobą mapę. Można ją otrzymać za darmo w nadleśnictwie – mówi Stanisław Zagrobelny, nadleśniczy Nadleśnictwa Oleszyce. Pomocą może być także telefon z nawigacją GPS. – Istnieje coś takiego jak strefy geopatyczne, które mogą wprowadzić w błąd nawet te osoby, które dobrze znają określony teren – dodaje.
A co, jeżeli już się zgubimy? – Najważniejsze to nie ulegajmy panice. Po drugie, znajdźmy jakąś drogę albo szlak leśny i trzymajmy się go. Wszystkie drogi dokądś prowadzą. Nawet, jeśli nie dojdziemy do samochodu, to gdzieś na pewno wyjdziemy. Może nadrobimy kilometrów, ale możemy uratować życie – podkreśla S. Zagrobelny.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Oj, uważaj, uważaj !!!MYŚLIWI BĘDĄ PANAMI LASÓW: WYGONIĄ KAŻDEGO KTO IM SIĘ NIE SPODOBA - WYBORCZA.PL
Oj, uważaj, uważaj !!!MYŚLIWI BĘDĄ PANAMI LASÓW: WYGONIĄ KAŻDEGO KTO IM SIĘ NIE SPODOBA - WYBORCZA.PL