Ludzie potrzebują konkretnej informacji, a nie plotek, bo w ich tworzeniu sami dają sobie świetnie radę. Pokazało to zjawisko, z którym spotkaliśmy się w ostatnią sobotę lipca. Plotka wyszła od „góry”. Przekazywano ją po cichu, jakby nie wiedząc, że jest to jeden z najlepszych sposobów, by szybko się rozeszła, a przy tym urosła. Rzucona między mieszkańców informacja uzupełniała i urealniała się sama. Stworzyła się masa krytyczna.
Brakowało tylko zapalnika. Informacja na stronie jednego z regionalnych dzienników rozpoczęła reakcję łańcuchową. Nad taką eksplozją już zapanować nie można.
Trudno powiedzieć, czy to naiwność, czy może wpływ emocji towarzyszących wizycie papieża i ogromna chęć spotkania z nim zgromadziły tłum. Może ludzie potrzebują być we wspólnocie, a nie mając innych możliwości, idą za tym, co się pojawia.
Na pewno nie powinno się szafować ich uczuciami. Przekazywać informacji o dużym prawdopodobieństwie wizyty papieża, gdy takiego nie było. Nie pisać, że wiadomość o możliwości odwiedzin Franciszka dotarła w formie nieoficjalnej, ale nie została potwierdzona. Takie wiadomości nie uspokajają.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze